niedziela, 22 czerwca 2014

Rozdział 35

Tak jak się umówiłyśmy Kathie wróciła dopiero po 10 do domu. Zdecydowałyśmy, że nie będziemy bezczynnie siedzieć, bo ja nie mam dzisiaj żadnych klientów to poszłyśmy do sypialni i się przebrałyśmy.
Kathie

Ja
Postanowiłyśmy iść na zakupy jak za starych dobrych czasów, potem po Darcy do przedszkola, a następnie coś na spontana wymyślimy. Także ubrałyśmy buty, zamknęłyśmy drzwi od zewnątrz i ruszyłyśmy na miasto. Świetnie się bawiłyśmy. Jak kiedyś. Śmiałyśmy się z byle głupoty. O tak, tego mi brakowało. Pokupowałyśmy dużo fajnych rzeczy, sukienki, spodnie, kurtki, buty, oj dużo by wymieniać. Potem poszłyśmy do przedszkola bo było po 14. Wzięłyśmy moją córkę i ruszyłyśmy do domu.
Zjadłyśmy obiad, przebrałam córkę na lżejsze ubrania i ruszyłyśmy ponownie buszować o sklepach. Po drodze wpadłam na pomysł by iść do kosmetyczki. Paznokcie zrobić czy coś, a Darcy też by mogła skorzystać, nowa fryzura czy coś takiego. Dziewczyny się zgodziły, tam spotkałam Ariane z mamą. Przywitałam się z nią i razem siedziałyśmy na fotelach, a kosmetyczki się nami zajęły, Widziałam jak fryzjerka robi fryzurę córce. Nie przejmowałam się że coś jej się stanie bo jest pod dobrą opieką. Po 3 godzinach wszystkie wyszłyśmy z salonu jak nowe. Darcy się bardzo cieszyła, a mnie i Kathie także podobało się to co zrobiły z nami dziewczyny. Poszłyśmy jeszcze do kilku sklepów, kupiłam Darcy kilka ubrań no i potem wróciłyśmy do domu. Pod drzwiami stał Zayn. Uśmiechnęłam się kiedy go zobaczyłam, otworzyłam dom i wszystkich wpuściłam do środka. Kathie z córką poszły do pokoju, a ja  Zayn'em do salonu.
- kawy?
- tak możesz zrobić.
Postawiłam wodę na piec, nasypałam kawy i usiadłam obok niego.
- Długo czekałeś?
- nie. z kilka minut.
- a to dobrze.
Zaśmiałam się.
- No to stało się coś czy przyszedłeś nas tak po prostu odwiedzić?
- chciałem z tobą pogadać.
- no słucham.
Ktoś zapukał do drzwi. Przeprosiłam brata i poszłam je otworzyć. W drzwiach ujrzałam przyjaciółkę.
- cześć!
uśmiechnęłam się.
- Widzę, że po spotkaniu u kosmetyczki postanowiłaś mnie odwiedzić.
- no tak.. ale wiesz. ostatnio zapraszałaś mnie na noc więc dzisiaj przyszłam. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam.
Uśmiechnęła się, dała mi buziaka w policzek na przywitanie. Wpuściłam ją do środka.
- Nie no co ty. Nigdy. Akurat Zayn też jest, więc może też zostanie.
Zaśmiałyśmy się obie. Ariana ściągnęła wysokie szpile i ruszyła do salonu.
- Cześć Zayn.
Przytuliła go na przywitanie. Widać było, że od razu był weselszy. Też ją przytulił. Usiedli razem na kanapie, a ja na fotelu na przeciwko nich.
________
krótkie bo weny nie mam. Jak sądzicie co sie wydarzy dalej? <3

poniedziałek, 16 czerwca 2014

ułaaa

Kolejny rozdział pojawi się wtedy, kiedy na blogu będzie 1200 wejść.
Kocham was dacie rade ;*

piątek, 13 czerwca 2014

Uwaga!

Dla czytelników^^
Jak już pewnie zauważyliście to jest nowy wygląd bloga. Jeżeli coś wam sie nie podoba to piszcie. Chętnie coś zmienię ;*

czwartek, 12 czerwca 2014

jejciś!

Ponad tysiąc wejść ijee <3 Brawo kochani. Następny rozdział udostępnię gdy będzie wena ;*

środa, 11 czerwca 2014

Rozdział 34

Od razu po rozebraniu butów i kurtek zajęłyśmy się zwierzątkiem. Nasypałyśmy trocin do klatki i postawiłyśmy ją u Darcy a w pokoju. Mała zaczęła go oswajać, a ja poszłam zrobić sobie kawy. Zalałam ją i kiedy chciałam usiąść na fotel w salonie i załączyć telewizję to zadzwonił dzwonek do drzwi. Odłożyłam kawę na stolik i ruszyłam do frontowego wejścia. Otworzyłam je i zobaczyłam mojego brata.
- Cześć Zayn...
Powiedziałam wpuszczając go do środka.
- Hej. Przyszedłem cię bardzo przeprosić. Harry wie, że ci powiedziałem. Kazałem mu już nawet odpuścić, ale on powiedział, że cie kocha i nie odpuści.
- Siadaj. Zayn on już to zrobił. Odkąd go wyrzuciłam to nie widziałam go ani razu. Nie przyszedł tu, nie starał się. Nic. Dobrze mi się bez niego żyje.
- Nie przesadzaj Carl. Przyznaję moja wina, bo przeze mnie teraz cierpisz, ale gdybyś dała mu szansę i z nim porozmawiała...
- Porozmawiać mogę, ale..
Do domu weszła Kathie, przywitała się z nami i wzięła swoją małą walizkę do mojej sypialni.
- Pogodziłaś się z nią?
- Tak. Stwierdziłam, że jak Harry dostał drugą szansę to ona też zasługuje. Harry się nie zmienił, ale Kathie tak.
- Okey. To jak będzie siostra? Przysłać go tu?
- Tak. Jutro o 9 rano. Ma być punktualnie, bo jak się spóźni to go nie wpuszczę.
- Haha jakaś ty ostra.
Znowu usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć i zobaczyłam zapłakaną Arianę.
- Co się stało?
Spytałam przerażona.
- Brandon zerwał ze mną po dwóch latach...
Powiedziała płaczliwym głosem. Weszła do salonu i zobaczyła Zayn'a.
- Chyba przyszłam nie w porę co?
- Nie no coś ty. Siadaj. Kawy?
- Tak...
- Zayn a ty?
- Też możesz zrobić.
weszłam do kuchni i postawiłam wodę na kawę. Zayn przysiadł się do zapłakanej przyjaciółki i ją przytulił. Zaczął ją też pocieszać i rozśmieszać.
- Widzisz no. Nie warto płakać przez chłopaków. Trafi się jeszcze fajniejszy.
Niesamowite jak on to robi. Mi przeszła złość na Harry'ego. Nie wybaczę mu, ale też nie będę się z nim gryźć przez całe życie. Ariana przestała płakać, zaczęła się śmiać. On to ma talent.
Wróciłam do nich z ich kawą i usiadłam na fotelu.
- No to co? Dzisiaj nocujemy wszyscy u mnie?
Zaśmiałam się i podałam im ich kubki.
- Nie nie. Ja muszę wracać. Mam jutro pracę w warsztacie, a potem na szybko wywiad.
- Oj szkoda. A ty co na to Ari?
- Chętnie, ale też nie mogę. Umówiłam się już z mamą, że pójdę jej rano do sklepu i takie tam.
- eh.. Okey. Ale kiedyś będziecie musieli już tutaj zostać.
Zaśmiałam się. Zaczęliśmy pić kawę i jeść ciastka, a chwilę po tym przyszła do nas Darcy i Kathie. Przyjaciółka zrobiła sobie kawę, a Darcy usiadła u Zayn'a na kolanach. Wygłupiali się i ogólnie było super. Po 22 rozeszli się, a w dużym domu zostałam tylko ja, Kathie i moja córeczka. Byłą już tak zmęczona, że oczy same jej się zamykały. Nie myłam jej dzisiaj. Zrobię to jutro rano. Poszłam się umyć, a właściwie wziąć szybki prysznic. Kathie spała w sypialni dla gości, a ja u siebie. Położyłam się spać przed 23 i od razu zasnęłam.
Następnego dnia wstałam, uczesałam włosy w kok, pomalowałam się i ubrałam . Wyszłam z łazienki po 8. Ubrałam córeczkę, Kathie też się ubrała, a ja je wygoniłam i powiedziałam przyjaciółce, że ma wrócić dopiero po 10. Zgodziła się. Wyszły o 8;47. Ja zrobiłam sobie śniadanie. I jednak punktualnie o 9 zadzwonił dzwonek do drzwi frontowych. Poszłam je otworzyć i zobaczyłam Harry'ego.
- cześć. wejdź.
Otworzyłam szerzej drzwi.
- Hej. Dzięki, że się zgodziłaś.
- Zgodziłam się, bo Zayn mnie o to poprosił, ale jeżeli myślisz, że ci wybaczę kolejny raz to się mylisz Harry. Możemy pogadać, mamy razem dziecko, ale nic poza tym już nas nie łączy. Już mi nawet przeszła miłość do ciebie wiesz? Przez te wszystkie kłamstwa, zdrady...
- Czekaj czekaj. To prawda, że poderwałem cię tylko i wyłącznie dla Zayn'a, bo mnie o to prosił. Miałem korzyści. To prawda. Zdradzałem cię bo tak na prawdę czułem się wolny. I dopiero kiedy ostatnio mnie wyrzuciłaś i nie widziałem cię kilka tygodni to zrozumiałem, ze cię kocham.
- Harry za późno. Czułeś się wolny? Mogłeś od razu mi powiedzieć, że to nic dla ciebie nie znaczy. Już dość się przez ciebie nacierpiałam.
- jeju no przepraszam. Wiem zachowywałem się jak frajer. Ale.. Ja już zrozumiałem swój błąd. Błagam cię.
- Nie Harry. Kiedyś ci już w te bzdury uwierzyłam. Nie mam zamiaru ponownie. Chcesz mi powiedzieć coś jeszcze?
- Błagam...
- Nie. To jest koniec Harry.
Wyszedł bez słowa z salonu a następnie z domu.

___________________
nums nums nums <3 wena dotarła nawet żeby napisać rozdział na tym blogu XD

wtorek, 3 czerwca 2014

Rozdział 33

Po obiedzie Darcy poszła się bawić do swojego pokoju, a ja miałam umówioną wizytę. Miał przyjść David do zrobienia zdjęcia. Musi odnowić dowód. Gdzieś po 10 minutach przyszedł. Zaprosiłam go do środka. Wykonaliśmy co mieliśmy do zrobienia, a potem zaprosiłam go na kawę. Kiedy tak z nim siedziałam ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłam otworzyć i zobaczyłam Zayn'a. Zaprosiłam go do środka, a kiedy David go zobaczył to stwierdził, że sobie pójdzie. No cóż. Zrobiłam mulatowi kawę i zaczęłam z nim rozmawiać.
- o czym chciałeś pogadać?
- O Harry'm.
Spojrzałam na niego zdziwionym wzrokiem.
- Nie chcę o nim gadać. Dobrze mi się bez niego żyje.
- Ale jemu bez ciebie nie.
- No i co z tego? Gdyby mnie nie zdradzał to nie było by tego wszystkiego, tej całej sceny i w ogóle.
- Posłuchaj. To nie tak. On po prostu jak cię poznał to nie zakochał się w tobie.
- To po co ze mną był? Po co mnie podrywał?
Byłam dziwnie spokojna. Chciałam wysłuchać co Zayn ma do powiedzenia.
- Bo ja go o to prosiłem.
Powiedział po chwili ciszy.
- Ty?! Po co?!
Teraz po prostu miałam wielki mętlik w głowie. nie wiedziałam o co chodzi.
- Bo..
- bo?!
- Proszę cię nie krzycz. Mówił mi, że mam ci od razu powiedzieć, ale nie wiedziałem jak zareagujesz. Po prostu myślałem, że nie będziesz chciała mnie znać. Wolałem najpierw cię poznać.
- Zayn błagam mów o co chodzi bo za chwile chyba cię stąd wyrzucę. Nie mam cierpliwości.
- Nie.. czekaj. Musisz się w końcu dowiedzieć.
- No to mów.
Spojrzałam na niego. Był przybity. Co on może mi powiedzieć?
- Jesteś moją młodszą siostrą.
- Ja? A niby skąd to wiesz?
- Bo mój ojciec kiedy mama była z tobą w ciąży wziął mnie i uciekł. Powiedział mi to zanim umarł.
Spojrzałam na niego zdziwiona.
- Nie.. to.. i dlatego teraz muszę cierpieć przez Harry'ego? Ja go pokochałam. A on zrobił to tylko po to, żebyś ty mógł mnie poznać. Lepiej byłoby gdybyś sam to załatwił. Albo w ogóle mnie nie znalazł. Idź już.
- Nie wiedziałem jak mam to zrobić.. proszę ci..
- Nie chce tego słuchać. Proszę idź.
Wyszłam z kuchni i ruszyłam do sypialni. Usłyszałam po kilku chwilach zamykanie frontowych drzwi. Usiadłam na łóżku w sypialni i wyciągnęłam zdjęcie mamy w ramce. czemu nigdy mi nie powiedziała, że mam brata, a o ojcu zawsze mówiła, że zginął w wypadku samochodowym. Gdybym to wszystko wiedziała wcześniej... Eh.. To nie fair, że ja muszę cierpieć. Ale Zayn.. To w końcu mój brat. Ojca nie poznam, ale z bratem chcę utrzymać kontakt. Dam mu znać jak przemyśli co zrobił. Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Chyba Kathie z Darcy wyszły z pokoju. Poszłam na korytarz.
- Już wszystko załatwiłam skarbie. Idziemy do parku?
- Tak! Możemy iść!
Powiedziała szczęśliwa. Ubrałam kurtkę i buty, a potem tak samo Darcy. Kathie wyszła z nami, ale potem się rozstałyśmy. Poszła do domu po ciuchy swoje. Ja postanowiłam, że pójdę z córką do sklepu zoologicznego. Może kupię jej jakieś zwierzątko.
Weszłyśmy do sklepu i Darcy od razu zauważyła małe chomiki w akwarium. Spytała czy jej takiego kupię. Zaśmiałam się i kucnęłam przy niej.
- A co jak cie taki ugryzie skarbie?
- Mama! Je się oswaja.
- No wiem. Okey. Możemy kupić, ale najpierw musisz mieć dla niego klatkę lub też takie akwarium.
Pociągnęła mnie w stronę klatek dla chomików. Zaśmiałam się kiedy wybrała prawie taką dużą jak ona. Też i drogą, ale dawno jej nic nie kupowałam, więc mogę to dla niej zrobić.
- Dobrze kochanie. Poprosimy tego pana.
Ruszyłam do kasy, powiedziałam co bym chciała. Wyciągnął mi jednego chomika, dał do pudełka i potem dał nam także klatkę i wszystko inne potrzebne do wychowania chomika. Podziękowałam, zapłaciłam i wyszłam z Darcy ze sklepu. Jakoś dotarłyśmy do domu.
____________________________
Przepraszam za tak długi czas nieobecności, brak weny i wgl heh. <3