środa, 11 czerwca 2014

Rozdział 34

Od razu po rozebraniu butów i kurtek zajęłyśmy się zwierzątkiem. Nasypałyśmy trocin do klatki i postawiłyśmy ją u Darcy a w pokoju. Mała zaczęła go oswajać, a ja poszłam zrobić sobie kawy. Zalałam ją i kiedy chciałam usiąść na fotel w salonie i załączyć telewizję to zadzwonił dzwonek do drzwi. Odłożyłam kawę na stolik i ruszyłam do frontowego wejścia. Otworzyłam je i zobaczyłam mojego brata.
- Cześć Zayn...
Powiedziałam wpuszczając go do środka.
- Hej. Przyszedłem cię bardzo przeprosić. Harry wie, że ci powiedziałem. Kazałem mu już nawet odpuścić, ale on powiedział, że cie kocha i nie odpuści.
- Siadaj. Zayn on już to zrobił. Odkąd go wyrzuciłam to nie widziałam go ani razu. Nie przyszedł tu, nie starał się. Nic. Dobrze mi się bez niego żyje.
- Nie przesadzaj Carl. Przyznaję moja wina, bo przeze mnie teraz cierpisz, ale gdybyś dała mu szansę i z nim porozmawiała...
- Porozmawiać mogę, ale..
Do domu weszła Kathie, przywitała się z nami i wzięła swoją małą walizkę do mojej sypialni.
- Pogodziłaś się z nią?
- Tak. Stwierdziłam, że jak Harry dostał drugą szansę to ona też zasługuje. Harry się nie zmienił, ale Kathie tak.
- Okey. To jak będzie siostra? Przysłać go tu?
- Tak. Jutro o 9 rano. Ma być punktualnie, bo jak się spóźni to go nie wpuszczę.
- Haha jakaś ty ostra.
Znowu usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć i zobaczyłam zapłakaną Arianę.
- Co się stało?
Spytałam przerażona.
- Brandon zerwał ze mną po dwóch latach...
Powiedziała płaczliwym głosem. Weszła do salonu i zobaczyła Zayn'a.
- Chyba przyszłam nie w porę co?
- Nie no coś ty. Siadaj. Kawy?
- Tak...
- Zayn a ty?
- Też możesz zrobić.
weszłam do kuchni i postawiłam wodę na kawę. Zayn przysiadł się do zapłakanej przyjaciółki i ją przytulił. Zaczął ją też pocieszać i rozśmieszać.
- Widzisz no. Nie warto płakać przez chłopaków. Trafi się jeszcze fajniejszy.
Niesamowite jak on to robi. Mi przeszła złość na Harry'ego. Nie wybaczę mu, ale też nie będę się z nim gryźć przez całe życie. Ariana przestała płakać, zaczęła się śmiać. On to ma talent.
Wróciłam do nich z ich kawą i usiadłam na fotelu.
- No to co? Dzisiaj nocujemy wszyscy u mnie?
Zaśmiałam się i podałam im ich kubki.
- Nie nie. Ja muszę wracać. Mam jutro pracę w warsztacie, a potem na szybko wywiad.
- Oj szkoda. A ty co na to Ari?
- Chętnie, ale też nie mogę. Umówiłam się już z mamą, że pójdę jej rano do sklepu i takie tam.
- eh.. Okey. Ale kiedyś będziecie musieli już tutaj zostać.
Zaśmiałam się. Zaczęliśmy pić kawę i jeść ciastka, a chwilę po tym przyszła do nas Darcy i Kathie. Przyjaciółka zrobiła sobie kawę, a Darcy usiadła u Zayn'a na kolanach. Wygłupiali się i ogólnie było super. Po 22 rozeszli się, a w dużym domu zostałam tylko ja, Kathie i moja córeczka. Byłą już tak zmęczona, że oczy same jej się zamykały. Nie myłam jej dzisiaj. Zrobię to jutro rano. Poszłam się umyć, a właściwie wziąć szybki prysznic. Kathie spała w sypialni dla gości, a ja u siebie. Położyłam się spać przed 23 i od razu zasnęłam.
Następnego dnia wstałam, uczesałam włosy w kok, pomalowałam się i ubrałam . Wyszłam z łazienki po 8. Ubrałam córeczkę, Kathie też się ubrała, a ja je wygoniłam i powiedziałam przyjaciółce, że ma wrócić dopiero po 10. Zgodziła się. Wyszły o 8;47. Ja zrobiłam sobie śniadanie. I jednak punktualnie o 9 zadzwonił dzwonek do drzwi frontowych. Poszłam je otworzyć i zobaczyłam Harry'ego.
- cześć. wejdź.
Otworzyłam szerzej drzwi.
- Hej. Dzięki, że się zgodziłaś.
- Zgodziłam się, bo Zayn mnie o to poprosił, ale jeżeli myślisz, że ci wybaczę kolejny raz to się mylisz Harry. Możemy pogadać, mamy razem dziecko, ale nic poza tym już nas nie łączy. Już mi nawet przeszła miłość do ciebie wiesz? Przez te wszystkie kłamstwa, zdrady...
- Czekaj czekaj. To prawda, że poderwałem cię tylko i wyłącznie dla Zayn'a, bo mnie o to prosił. Miałem korzyści. To prawda. Zdradzałem cię bo tak na prawdę czułem się wolny. I dopiero kiedy ostatnio mnie wyrzuciłaś i nie widziałem cię kilka tygodni to zrozumiałem, ze cię kocham.
- Harry za późno. Czułeś się wolny? Mogłeś od razu mi powiedzieć, że to nic dla ciebie nie znaczy. Już dość się przez ciebie nacierpiałam.
- jeju no przepraszam. Wiem zachowywałem się jak frajer. Ale.. Ja już zrozumiałem swój błąd. Błagam cię.
- Nie Harry. Kiedyś ci już w te bzdury uwierzyłam. Nie mam zamiaru ponownie. Chcesz mi powiedzieć coś jeszcze?
- Błagam...
- Nie. To jest koniec Harry.
Wyszedł bez słowa z salonu a następnie z domu.

___________________
nums nums nums <3 wena dotarła nawet żeby napisać rozdział na tym blogu XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz