wtorek, 20 maja 2014

Rozdział 32

Gdzieś po około dwóch następnych godzinach rozmowy powiedziałam, że jestem śpiąca. Zaprosiłam ją do mojej sypialni i dałam piżamę żeby mogła się umyć i też spać.
- Kathie jak się umyjesz to możesz... Możesz przyjść spać do mnie.
Powiedziałam z lekkim uśmiechem i weszłam do sypialni. Ona ruszyła się kąpać do łazienki. Rozpięłam splątane włosy i jeszcze je dokładnie rozczesałam. Siedziałam na łóżku i rozczesywałam moje długie włosy, a do sypialni weszła Katherine, odłożyłam szczotkę i położyłam się pod kołdrę. Odsłoniłam druga połówkę łóżka i pokazałam, że ma wchodzić. Widać, że była speszona. W końcu dawno z nią nie gadałam, a co dopiero razem spać. Położyła się w końcu, ja zakryłam się kołdrą pod samą szyję i już za chwilę smacznie spałam.
~*~
Obudziłam się rano po godzinie 9. Darcy przyszła mnie obudzić. Było wolne, więc poszłam zrobić jej śniadanie. 
- Smacznego skarbie.
Powiedziałam kładąc miseczkę z mlekiem i płatkami na stół. Córka zaczęła jeść, a ja poszłam się ubrać . Następnie wyciągnęłam ubrania córki i ubrałam ją. Zaprowadziłam ją do przedszkola i wróciłam do domu. Katherine była w moim pokoju artystycznym.
- Ej ej tu nie wchodzimy.
Powiedziałam wyprowadzając ją.
- Dzisiaj przychodzą do mnie dziewczyny będziemy ćwiczyć może poćwiczysz z nami?
- Jasne. Ale najpierw musiałabym mieć ciuchy i wgl, więc może pójdę najpierw do domu.
- Okey. A może zamieszkasz z nami. Wiesz samej byłoby mi tu tak nudno.
- Jasne.
Przytuliła mnie i poszła ubrać swoje buty.
- Najpierw przychodzą robić zdjęcia legitymacyjne więc masz czas. Zabierz wszystkie potrzebne rzeczy.
Uśmiechnęłam się i poszłam do kuchni robić obiad. Usłyszałam zamykanie drzwi. Wzięłam się za obieranie ziemniaków i inne takie. Katherine wróciła gdzieś po godzinie i zjadła ze mną. Następnie przyszły nastolatki robić zdjęcia. Było ich z pięć. Zaczęłam robić zdjęcia. Po drugiej dziewczynie poszłam do Kathie.
- Słuchaj ja mam jeszcze pracę mogłabyś iść po Darcy?
- jasne nie ma sprawy, ale musisz mi powiedzieć gdzie jest jej przedszkole.
- A wiesz gdzie jest ten supermarket? tam za rogiem? No i potem na tym skrzyżowaniu na lewo i zobaczysz przedszkole. Wcale niedaleko.
Uśmiechnęłam się.
- No jasne. Zwijam.
Wróciłam do dziewczyn. Było dużo pracy. Dopiero po godzinie skończyłam ze wszystkim. Dostałam zapłatę i pożegnałam dziewczyny. Katherine siedziała i bawiła się z Darcy w jej pokoju. Miałam pół godziny przerwy, a później przyszły dziewczyny, z którymi już miałam układ zrobiony, więc musiałyśmy się tylko poduczyć. Skończyłyśmy po trzech godzinach. Pożegnałam je i umówiłam się na wyjazd na turnee. Powiedziałam, że wezmę córkę zapewne, zgodziły się i wyszły z domu. Poszłam do córki.
- Dzięki ci wielkie. Niedługo jadę na turnee z dziewczynami i biorę Darcy.
uśmiechnęłam się.
- Kochanie jesteś głodna?
- Tak mamo.
Odgrzałam jej obiad i posadziłam przy stole.
_____________________________
noms <3

niedziela, 18 maja 2014

Zmęczenie :(

uhu.. padam ludzie padam haha <3
byłam sb na komunii i po prostu mam dość Ale mam dobrą wiadomość <3
Jutro drugi dzień komunii i nie idę do szkoły, jadę tam na 14 więc może zdążę coś uskubać a jak nie to dopoprawiam wieczorkiem <3
papa słodkich :*

piątek, 16 maja 2014

Rozdział 31

~Harry~
Wziąłem walizkę i ruszyłem do samochodu. Wiedziałem, że zawaliłem. Pojechałem do domu chłopaków. Jechałem z prędkością 140 km/h, łamałem 3/4 przepisów, ale byłem na siebie tak zły. Miałem wszystko. Wspaniałą dziewczynę, kochaną córkę, a teraz nie mam nic. Byłem już zmęczony. Oczy same mi się zamykały, nawet nie wiem kiedy przysnąłem za kierownicą. Obudził mnie klakson ciężarówki. Było za późno. Wyjechałem na jej pas. Zdążyłem wcisnąć tylko gaz i wyjechać za autostradę. Auto odbiło się od barier, walnąłem głową w kierownicę i straciłem przytomność. 
~Caroline~
Siedziałam z córeczką, a kiedy usnęła położyłam ją na poduszce i przykryłam kołdrą. Wzięłam telefon i poszłam do kuchni. Wiedziałam, że nie zasnę. Zadzwoniłam do Ariany. Nie odebrała. Ahh no tak. Jest 21. W zasadzie może spać, albo z Brandonem jest i mam im nie przeszkadzać. Na tą myśl na mojej twarzy pojawił się uśmiech, ale zaraz potem znikł. *Skoro Harry'emu wybaczyłam to może warto odezwać się do Katherine... Pierwsza wyciągnę rękę. Ehh obydwoje mnie zranili, ale Harry był przez te kilka lat i miał wybaczone. Teraz odezwę się do Kathie* Wybrałam jej numer. Pierwszy sygnał... drugi... usłyszałam jej głos.
- Halo?
Słyszałam też głośną muzykę. Zaśmiałam się pod nosem. Cała Kathie. 
- Hej... Powiedziałam niepewnie.
- Caroline!
usłyszałam piskliwy głos. 
- no tak ja... masz może czas żeby teraz w tej chwili do mnie wpaść?
- No jasne, ale czemu dzwonisz? Stało się to?
- Może opowiem ci jak przyjedziesz...
- Okey.. będę za 15 minut.
Rozłączyła się. Nalałam soku i czekałam na nią. Szybko mi to zleciało.. Jakoś nie wiem kiedy... Myślałam co jej powiem... Nie wiem... On zdradził mnie z nią, a ja teraz zwierzę się jej z jego zdrad? Jak to głupio brzmi. *powiem jej, wiem że cię znienawidziłam, ale muszę się komuś zwierzyć i wgl tęsknie za tobą no a tak poza tym to Harry mnie zdradzał cały czas a ja głupia po kilku latach się zorientowałam. No a co u cb?* ehh... nie.. to nie pasuje. Dzwonek do drzwi. Poszłam je otworzyć. Spojrzałam na dziewczynę. Była ślicznie ubrana . Spojrzałam na nią i wpuściłam do środka. Rozebrała swoje śliczne buty i poszła we wskazanym kierunku.
- No to mów Carl o co chodzi?
Spojrzałam na nią.
- YY.. Na początku to chciałam cie przeprosić, że o tej godzinie zadzwoniłam. Pewnie bawiłaś się na imprezie.
- No tak bawiłam, ale imprezy bez ciebie nie są już takie fajne.
Od razu pojawił się u mnie uśmiech.
- Dzięki.
- No więc opowiadaj.
- Ehh wybaczyłam Harry'emu, ale dzisiaj dowiedziałam się, że codziennie przez te wszystkie lata mnie zdradzał...
Popatrzyła na mnie, a ja na nią. Znowu miałam łzy w oczach. Przybliżyła się do mnie i mocno mnie przytuliła. To było mi potrzebne...
____________________________
macie krótszy rozdział dzisiaj ^^ <3

czwartek, 15 maja 2014

Ijee.

Jak świetnie. Może to nie dużo, ale cieszy mnie każda okrągła liczba. Mamy 701 wejść. Cieszę się i oby tak dalej.
Mam dla was prośbę. Jeżeli ktoś chciałby prowadzić ze mną jednego bloga (nie tego) to zapraszam na priv . Zasady są proste. Po prostu jeden rozdział ja jeden ty. Rozdziały dodawane minimum raz na tydzień. Ja muszę dodać swój żebyś ty mógł dodać swój i na odwrót. Jeżeli ktoś byłby chętny to zapraszam na fb jak podałam wyżej i no. to chyba tyle :D

środa, 14 maja 2014

Rozdział 30

Wróciłam do nich po kilku minutach i każdej rzuciłam wodę.
- Dziewczyny jutro znowu się widzimy?
Uśmiechnęłam się. Mamy spotkać się jutro około 16. Spojrzałam na zegarek.
- Zaraz wracam.
Wyszłam znowu z sali i poszłam do salonu.
- Harry pójdziesz po Darcy?
Usiadłam na nim.Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.
- Jasne. Może wezmę ją gdzieś na plac zabaw?
- Dobry pomysł. Ale wróćcie zanim się ściemni.
Uśmiechnęłam się, dałam mu buziaka i wróciłam do dziewczyn. Zaczęłam z nimi znowu ćwiczyć.
~Harry~
Ubrałem się i poszedłem po auto. Ruszyłem po córkę. Przyjechałem po jakiś kilku minutach. Poprosiłem opiekunkę aby przyprowadziła Darcy, zamiast tego zaczęła ze mną rozmawiać i mnie podrywać. Jakoś nie bardzo umiałem jej się oprzeć. Wzięła mnie do łazienki dla opiekunek i zaczęła rozpinać moją koszulę, a ja jej. Po kilkudziesięciu minutach skończyliśmy. Wyszedłem pierwszy a po chwili ona. 
- Przyprowadzi pani córkę?
- Tak...
Poszła po Darcy, a ja zacząłem myśleć o tym co przed chwilą zrobiłem. *ja... ja ją zdradziłem...* Myślałem o tym i nie mogłem tego przeżyć. Opiekunka przyprowadziła córeczkę, ubrałem jej kurtkę i wziąłem za rękę.
- Do widzenia. 
Powiedziałem i wyszedłem wraz z córeczką. 
Posadziłem ją w aucie do fotelika, zapiąłem ją i wsiadłem za kierownicę. Wziąłem ją na plac zabaw i razem zaczęliśmy się bawić.
~Caroline~
Skończyłyśmy z dziewczynami ćwiczyć po 19. Dziwiłam się, że Harry'ego nie ma, ale skoro się bawią to może i dobrze. Pożegnałam dziewczyny, zamknęłam drzwi i poszłam się odświeżyć. Nie zdążyłam bo zadzwonił ktoś dzwonkiem. Ubrałam szlafrok i poszłam otworzyć drzwi. *przedszkolanka Darcy?* Pomyślałam.
- Dobry wieczór. W czym mogę pomóc?
Spytałam uchylając lekko drzwi.
- Jest może Harry w domu?
Spojrzałam na nią. *Są na ty? hmm okey*
- Niestety. Nie wrócił z córką. Pewnie się gdzieś bawią. A przekazać coś może?
Zaczęła wyciągać coś z torebki.
- Jego telefon. Został w łazience. Znalazłam go kiedy wychodziłam. 
Wzięłam go do ręki, migał co chwilę. Czyli, że pełno smsów. 
- A skąd pani wychodziła? Co Harry robił w łazience? 
Obawiałam się tego co mi za chwile powie. 
- O to już proszę zapytać chłopaka. Powiem tylko, że było mi z nim bardzo miło i przyjemnie. 
Powiedziała uwodzicielskim głosem i patrzyła na mnie z pogardą. Miałam już łzy w oczach. Zamknęłam szybko drzwi i ruszyłam do łazienki. Postanowiłam jednak, że odczytam wiadomości od Harry'ego. odblokowałam telefon i czytałam wszystko po kolei. Nie mogłam w to uwierzyć. 
1: ,,Czekam na kolejny wieczór z tobą. Było bosko. Do teraz czuję go w sobie. Czekam na ciebie''
2: ,,Każda noc spędzona z tobą jest wyjątkowa''
3: ,,Czekam na cb jutro rano. Przygotowałam świetną bieliznę na naszą noc ( tutaj było zdjęcie kobiety w bieliźnie ) Czekam aż mnie z niej rozbierzesz kociaku''
4: ,, zawsze kiedy mam na cb ochotę próbuje zabawić się z nim zamiast ciebie ( zdjęcie )
Co dziwne. Wszystkie były od innych numerów. Nie mogłam w to uwierzyć. Rzuciłam telefonem w ścianę i poszłam się myć. W wannie cały czas płakałam. Nie wiedziałam gdzie mam iść. Nie wiedziałam co mam zrobić. I dokładnie co mu powiedzieć. W końcu usłyszałam drzwi. Wyszłam szybko z wanny i ubrałam się w piżamę . wyszłam z łazienki w koku i przywitałam się z córką. Poszłam ją od razu myć. Wyszłam z nią po 15 minutach i położyłam do łóżka. Posiedziałam z nią chwilę i kiedy usnęła wyszłam. Ruszyłam do kuchni. Harry siedział w salonie.
- Masz mi coś do powiedzenia?
Spytałam nalewając soku. 
- Nie. Co miałbym ci powiedzieć?
- Hmm no nie wiem. Może co robiłeś z przedszkolanką Darcy albo innymi kobietami co noc? 
Byłam dziwnie spokojna. 
- Jak co? nic.
- Harry kurwa nie kłam!
Wybuchłam.
- Była tu. Przyniosła ci twój telefon, który zostawiłeś w łazience dla nauczycieli. Hmm o dziwo 4 smsy były baaardzo fajne. Harry zdradzałeś mnie cały czas. Nie chcę cię znać. Pakuj się i wynoś. 
Wyszłam z kuchni. Poszłam do sypialni od razu pomóc Harry'emu w pakowaniu. Wsadziłam większość potrzebnych rzeczy i wyszłam z pokoju i podałam mu ją.
- Wyjdź i nie wracaj. 
Potargałam go i wyrzuciłam za drzwi. Zamknęłam się na klucz i zostawiłam go w drzwiach żeby Harry nie mógł wejść. Rozpłakałam się i poszłam do sypialni. 
- Niepotrzebnie dałam mu tę szansę. 
Płakałam dalej. Do sypialni przyszła córeczka. Otarłam łzy.
- Mamo gdzie tata?
- Musiał wyjść. Długo nie wróci. Może nigdy. Pokłóciliśmy się znowu. Córeczko, ale proszę cie. Oboje bardzo cie kochamy i ja i tata.
- Ale ja kocham tatę! Ja chce żeby on tu był!
Wzięłam ją na łóżko i usiadłam obok niej.
- Jesteś za mała żeby to wszystko zrozumieć, ale tatuś mnie nie kocha po prostu. 
- Nieplawda! Tata cię kocha!
- Nie denerwuj się. 
Nie wiedziałam jak jej to wyjaśnić, wzięłam duży wdech.
- Tatuś całował się z inną panią. I kiedy takie coś sie stanie to ja już wiem, że tata mnie nie kocha. Ale ciebie kochał będzie zawsze. 
Przytuliłam ją mocno, a łzy znowu pociekły po policzkach. 
_______________
Ehh no więc Harry znowu zdradził naszego skarba :( <3

poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział 29

TEN ROZDZIAŁ JEST Z TREŚCIĄ +18. CZYTACIE NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!!!
Weszłam po małych schodkach i położyłam małą pod kołdrę. Zeszłam z jej łóżka i ruszyłam do sypialni po piżamę. Harry przyszedł za mną.
- Możemy porozmawiać?
Spytał zamykając drzwi z sypialni.
Popatrzyłam na niego.
- Nie. Nie możemy. Mnie podejrzewasz o zdradę chociaż ja ci twoją wybaczyłam. Wiesz jak wtedy cierpiałam i nigdy nie zrobiłabym ci tego samego. przemyśl co do mnie mówisz a potem mów.
Podeszłam do drzwi żeby wyjść ale mnie nie wypuścił.
- Wiem przepraszam. Przemyślałem to. Nie karz mi cierpieć. Nie karz mnie. Wiesz, ze mi na tobie zależy i nie chcę cię stracić.
- Jeśli nie chcesz mnie stracić to nie wymyślaj takich głupstw.
Już nie byłam na niego zła, ale musiałam mu to wyjaśnić.
- No już nie będę.
Wziął moją piżamę i rzucił na ziemię, złapał mnie za biodra i ruszył na łóżko. Pocałował mnie, a potem razem położyliśmy się na łóżku. Zaczął mnie rozbierać. Oddałam mu się. Skończyliśmy i leżeliśmy nadzy pod kołdrą. Harry nadal się ze mną droczył . Nie daliśmy sobie spokoju . Weszliśmy pod kołdrę i dalej się ''bawiliśmy'' . Nie mieliśmy chęci zrezygnowania . Nasza zabawa zdawało się nie mieć końca . Chciałam oddać chłopakowi. Ale zamiast tego zaczęłam bawić się sama ze sobą . Widziałam jak na mnie patrzył .  Przybliżył się do mnie i on się mną zajął . Czułam, że podniecenie już blisko. Ale jak to Harry nie dawał spokoju . Nakryłam nas kołdrą i tam dalej toczyliśmy naszą zażartą walkę . W końcu po dwóch godzinach skończyliśmy. Położyłam się obok niego i owinęłam kocem. On kołdrą. Leżeliśmy i patrzeliśmy na siebie. Byłam już zmęczona.
- Przez ciebie nie poszłam się myć kociaku.
drasnęłam jego nos. Zaśmiał się.
- Oj tam. To nic takiego. Możesz iść teraz. Trochę nocy ci zabrałem bo jest po 3.
Spojrzałam na niego a potem na zegarek.
- Rzeczywiście. Idę się myć.
Dałam mu słodkiego buziaka i poszłam do łazienki. Po 20 minutach przyszłam ubrana w bieliznę . Harry jeszcze nie spał. Schowałam ubrania. Widziałam jak mi się przyglądał. Położyłam się obok niego.
- A więc dobranoc.
Odwróciłam się do niego tyłem i próbowałam zasnąć.
Rano się obudziłam i ubrałam się i poszłam obudzić córeczkę. Ja także ubrałam i poszłam zrobić nam śniadanie. Darcy usiadła przy stole i czekała grzecznie na jedzenie. Po kilku minutach podałam jej kanapki i kakao.
- Smacznego skarbie.
Dałam jej buziaka w policzek i poszłam się uczesać. Przy tym jadłam jabłko. Kiedy zjadłyśmy zaczęłam ją czesać . Po skończeniu ubrałam jej buciki, sobie kurtkę i buty. Razem wyszłyśmy z domu zamykając Harry'ego na klucz. Odprowadziłam małą i wróciłam do domu. Mój chłopak już nie spał. Weszłam do domu, rozebrałam kurtkę i nawet nie zdarzyłam dotrzeć do salonu, a ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłam otworzyć. Zobaczyłam panią z chłopczykiem. Mniej więcej 10 lat.
- Dzień Dobry.
Uśmiechnęłam się.
- Witam. Pani Caroline Mitchell?
- Tak to ja.
Podałam jej rękę.
- Przyszłam na zdjęcia. Pan Harry już rozdawał ulotki, a ja muszę je mieć na jutro. Potrzebne do legitymacji bo James jedzie na wycieczkę szkolną.
Spojrzałam na niego i na jego mamę.
- No dobrze zapraszam.
Wpuściłam ich do domu i zaprosiłam do studia. Położyłam krzesło i kazałam usiąść chłopakowi. Wykonał moje polecenie, a ja stanęłam za aparatem i zrobiłam kilka ujęć. Dopiero teraz zauważyłam ze obok komputera leżą wizytówki. Podałam jedną jego mamie.
- Zapraszam jutro. Wszystko będzie gotowe.
Uśmiechnęłam się.
- To ile płacę?
- Nie nie. Jak już rozliczymy się dopiero jutro.
Wyszli z domu, a ja wróciłam do Harry'ego. Ktoś do Harry'ego zadzwonił. Wyciągnął telefon z kieszeni i odebrał.
- Halo? Tak tak to ja. Oczywiście. Już dziś? No dobrze w takim razie zapraszam. No tak siedzi obok mnie.
Spojrzał na mnie a ja na niego.
- Tak tak. Do zobaczenia. Ale to już raczej z nią.
Uśmiechnął się i rozłączył.
- O co chodzi?
Zapytałam zdezorientowana.
- Masz już dzisiaj uczniów. Jakaś grupka dziewczyn chce wybrać się na konkurs tańca, a ty masz je uczyć.
Popatrzył na mnie.
- Ha ha ha. A teraz tak serio.
- Poważnie gadam. Będą tutaj za jakieś 20 minut. Radziłbym ci się przygotować.
- Ehh.. Dobra. Idę.
Poszłam do sypialni się przebrać . A później już na salę popróbować różne kroki . W tańcu czułam się świetnie. Po tych krokach stwierdziłam, ze lepiej najpierw się porozciągać . Po 15 minutach przyszła grupka dziewczyn. Harry wskazał im gdzie sala, a tam ja już na nie czekałam. Uczesałam właśnie kucyk i zaprosiłam je dalej.
- Dziewczyny przebierzcie się i zaczniemy ćwiczyć.
Wskazałam na przebieralnie. Wróciły wszystkie przebrane w takie same stroje .
- Okey dziewczyny zapraszam.
Stanęłam na środku i zaczęłam pokazywać im ruchy , których nie rozumiały . Zmęczona spojrzałam na nie.
- Dziewczyny wstańcie. Dacie przecież rade. To całkiem proste. Popatrzcie.
1
2
3
4
5
6
7
8
- I Uwaga dziewczyny zakończenie!
9
Zmęczona stanęłam w miejscu.
- Okey powtarzamy tak długo aż się nauczycie tych wszystkich korków.
Po pól godzinie wszystkie były bardzo zmęczone. Zaśmiałam się i poszłam każdej po butelkę wody.
___________
krótszy, ale mi się nie chciało. haha <3

niedziela, 11 maja 2014

Rozdział 28

Wyszłyśmy z domu i udałyśmy się do jej przedszkola. Ciągle zastanawiałam się po co ja Harry'emu dzisiaj, ale w końcu dotarłyśmy. Pożegnałam się z córeczką i wróciłam pospiesznie do domu.
- Harry jestem!
Krzyknęłam rozbierając buty. Nie minęły dwie minuty, a Harry był obok mnie. Dałam mu buziaka.
- Mów o co chodzi. Na prawdę chciałabym dzisiaj szukać tej pracy.
- Nic się nie martw. chodź.
Pociągnął mnie za sobą. Nie wiedziałam o co chodzi, więc poszłam za nim. Zobaczyłam, że otwiera jedno z drzwi, które zawsze są zamknięte. Otworzył, a moim oczom ukazała się sala taneczna. Nie wierzyłam własnym oczom. W rogu były wszystkie przyrządy. Skoczyłam na niego.
- To dlatego zawsze to jest zamknięte? Dla kogo to?
Nie odrywałam wzroku od luster. Dopiero kiedy się nie odzywał spojrzałam na niego.
- No dla kogo? Dla ciebie.
Spojrzałam jeszcze większymi oczyma na niego. Nie mogłam uwierzyć.
- Ale to nie wszystko chodź dalej.
Pociągnął mnie za sobą i otworzył następne drzwi. Czekałam z niecierpliwością. Ciekawe co tam wymyślić. Drzwi otwarły się na szeroko, a mnie dosłownie zatkało. Spojrzałam na Harry'ego i nie mogłam uwierzyć. Pomieszczenie było dużo mniejsze od poprzedniego, ale za to jakie piękne. Nie mogłam w to uwierzyć.
- Jejcia Harry dziękuje!
Spojrzałam na niego i mocno co ja gadam. Bardzo mocno go przytuliłam. Znowu pociągnął mnie za sobą. Nie wiedziałam co może jeszcze wymyślić, więc poszłam za nim nadal nie dowierzając.
Otworzył następne, trzecie i ostatnie drzwi. To już przesada. Własne studio fotograficzne?! Były tam ejszcze jedne drzwi, weszłam dalej i nie mogłam uwierzyć. ciemnia  *o*
- Harry, ale po co to wszystko?
Spytałam nie odrywając oczy od tego całego sprzętu.
- Będziesz miała pracę w domu. Nie musisz nigdzie wychodzić.
- Jejcia, ale sala po co?
- Będziesz instruktorką tańca.
Powiedział pokazując swoje niewyuczone kroki. Zaśmiałam się pod nosem.
- A uczniów masz?
Spojrzałam na niego nadal nie dowierzając.
- Jasne.
Uśmiechnął się szczerze. Ustawiłam go od razu, na komputerze ustawiłam obraz na jakim będzie Harry i zrobiłam mu zdjęcie. Wyszło cudownie . Od razu podeszłam do komputera, tak. To zdecydowanie mój żywioł. Zaczęłam obrabiać i przerabiać. W końcu gotowe pokazałam Harry'emu
- No jest genialne.
Powiedział Harry. Od razu się uśmiechnęłam i go pocałowałam.
-Dziękuję Harry.
- Nie ma za co. Jeść mi się chce.
Oboje się zaśmialiśmy. Wstałam i wyszłam. Zamknęłam pomieszczenie za nami i poszłam do kuchni. Zaczęłam wyciągać produkty. Miałam zamiar zrobić szybkie danie. Postawiłam na filety w sosie żurawinowym z dodatkiem cytryny. Harry to uwielbiał, a jakoś musiałam mu się odwdzięczyć. Wyciągnęłam mięso z zamrażalnika i od razu przygotowałam. Kartofle postawiłam na gaz i wszystko zaczęło wyglądać jak w normalnym domu. Smażyłam filety na patelni, kiedy Harry podszedł i złapał mnie od tyłu za biodra. Uśmiechnęłam się i obróciłam w jego stronę. Spojrzał na mnie z uśmiechem, a potem się nachylił i mnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek, ale się opamiętałam, bo przecież miałam do zrobienia obiad. Odepchnęłam go.
- Idź bo obiad ci przysmażę.
Zaśmiałam się i odwróciłam w stronę garnków. Po 45 minutach obiad był gotowy. Podałam wszystko na stół i oboje zaczęliśmy jeść. Skończyliśmy po pół godzinie. Wszystko zaczęłam zbierać. Włożyłam brudne naczynia do zmywarki, a resztę pomyłam. Po skończeniu poszłam do salonu do Harry'ego, który patrzył na tv. Usiadłam obok niego i patrzyłam razem z nim. Nawet nwm kiedy minęły 5 godzin i trzeba było iść po Darcy. Ubrałam się.
- Harry idę po Darcy!
Krzyknęłam i wyszłam z domu. Szlam powoli parkiem i nagle ni stąd ni zowąd zaczął padać deszcz. Pobiegłam szybko do pierwszego lepszego sklepu. Nie było zasięgu żeby zadzwonić do Harry'ego, ani żeby zadzwonić do opiekunki. Musiałam przeczekać. Po pól godzinie w końcu przestało padać, więc ruszyłam po córkę. Dotarłam po 10 minutach.
- Dzień Dobry. przepraszam, że sie spóźniłam, ale padał deszcz i musiałam przeczekać.
- Dzień dobry pani Mitchell. Ohh nie wiedziałam. Zadzwoniłam już po pani chłopaka i odebrał Darcy.
- aha no dobrze bynajmniej wiem, że mała jest bezpieczna.
uśmiechnęłam się i wyszłam z przedszkola. Po kilkudziesięciu minutach byłam w domu. Rozebrałam buty i mokry płaszcz. Poszłam do pokoju Darcy. Zobaczyłam ich razem.
- Hej.
uśmiechnęłam się do nich. Harry odwrócił głowę powiedział małej, że zaraz przyjdzie i ruszył do mnie. Wyszliśmy na korytarz.
- Gdzie byłaś?
- No poszłam po małą, ale w trakcie drogi zaczął padać deszcz, więc siedziałam w sklepie spożywczym i czekałam aż przestanie.
- Taa jasne.
Spojrzałam na niego zdziwiona.
- O co ci chodzi Harry?
- Chcę żebyś mi powiedziała gdzie byłaś. Wyszłaś po córkę, a dzwonią do mnie z przedszkola ze jako jedyna została i mam po nią przyjechać.
- No mówię, że czekałam aż przestanie padać.
- mogłaś zadzwonić do przedszkola, albo bynajmniej do mnie.
- Nie było zasięgu.
- Z kim byłaś?
- Harry przestań! Byłam w sklepie z kasjerką i innymi ludźmi!
- Gdzie on mieszka?
- Co ty pierdolisz?!
Ucichłam. Zdałam sobie sprawę, że Harry podejrzewa mnie o zdradę. Popatrzyłam na niego niedowierzającym wzrokiem.
- Harry nie dałam ci nigdy powodu do zazdrości! Nigdy cię nie zdradziłam! O czym ty mówisz?! O co mnie podejrzewasz?! Kiedyś sam mnie zdradziłeś! Pamiętasz? No kurwa pamiętasz?!
- To było dawno! Przestań mi to wypominać!
- Harry ja cie nie zdradziłam!
Miałam już łzy w oczach. Nie mogłam uwierzyć w to, o co on mnie podejrzewa.
- Harry przegiąłeś.
Poszłam do pokoju córki, wzięłam ją na ręce i razem z nią poszłam do studia fotograficznego. posadziłam ją przy komputerze i załączyłam gry. Na szczęście był tam internet. Mała w coś grała a ja zaczęłam wszystko ustawiać. Brakowało tylko modelek. Spojrzałam na Darcy. Uśmiechnęłam się.
- Ej mała chcesz pozować do zdjęć? Chodź. zobaczysz jakie to fajne.
uśmiechnęłam się, wzięłam na ręce i posadziłam na macie.
Po dwóch godzinach Harry wszedł do pomieszczenia. Darcy akurat usnęłam więc wzięłam ją na ręce, chciałam wyjść a on wszedł. Spojrzałam na niego i nic nie powiedziałam. Ominęłam go i zaniosłam córkę do jej pokoju.
_____________
i tada... znowu pokłóceni :( ehh..

środa, 7 maja 2014

Rozdział 27

- Jasne. Jeżeli mi pozwolisz.
Odpowiedział chłopak.
- Nie mam wyjścia.
Wyszłam za drzwi. Były do pokonania schody. Popatrzyłam na nie. Mina mi zrzedła. Zeszłam powoli i dotarłam do jego auta. Otworzył, a ja wsiadłam i zapięłam pas. Po 45 minutach byłam w mieszkaniu. Wyjęłam pieniądze żeby zapłacić pani Alice, ale znowu upadłam na ziemię. Harry dał jej swoje i kazał iść. Wziął mnie na ręce i położył na łóżku. Zadzwonił po pogotowie. Dobrze, że córka spała. Byłam nieprzytomna. Kiedy lekarze przyjechali Harry dowiedział się, że to po prostu z przemęczenia. Za mało jem, za dużo robię. Ocucili mnie i kazali odpoczywać. Leżałam w łóżku, Harry zamknął za nimi drzwi i wrócił do mnie. Usiadł na łóżku i spojrzał na mnie.
- Co mi jest?
Spytałam siadając. Nie pozwolił mi.
- Leż. Kazali ci odpoczywać. Jesteś przemęczona. Czemu nie powiedziałaś, że sobie nie radzisz?
- Radzę sobie!
Spojrzałam na niego z wyrzutem.
- Carl... Proszę cię. Musisz w końcu powiedzieć prawdę. Uważaj na siebie i jedz więcej, przecież jestem ojcem Darcy i też mogę się nią zajmować.
Złapał mnie za rękę.
- Skarbie... Obie macie jeszcze mnie.
Spojrzałam na niego i wzięłam rękę. Odwróciłam głowę w drugą stronę.
- Harry daję sobie świetnie radę. Godzę opiekę nad córką i szkołę. Nie potrzebuję niczyjej łaski. Podczas ciąży też świetnie sobie dawałam radę. Więc i teraz sobie poradzę. Osłabienie to żadna choroba. Mogę sobie poradzić z tym sama. I wiesz, że jestem dzielna więc nie potrzebuję żadnej łaski, ani niczyjej pomocy.
Patrzył na mnie jak na głupią.
- Ale po pierwsze to żadna łaska. Nie rozumiesz? Kocham Cię i kocham naszą córkę. Chcę z wami przebywać cały czas i chce mieć was przy sobie. Chcę żebyś wiedziała, że możesz zawsze na mnie liczyć i że zawsze przy tobie będę.
Odwróciłam głowę z powrotem w jego stronę, przybliżył się, nachylił i pocałował. To jak nałóg. Nie umiałam się oderwać, a wręcz przeciwnie. Przyciągnęłam go do siebie. Położył się na mnie i dalej mnie całował. Uśmiechnęłam się kiedy Darcy zaczęła płakać. Spojrzałam mu w oczy. Nie czekał długo. Poszedł do córeczki. Nie wiem jak to zrobił, ale już po chwili dziewczynka nie płakała, a jej tata przyszedł do mnie. Uśmiechnął się i położył w łóżku obok. Przytulił mnie, a ja na niego spojrzałam.
- Teraz będziesz miała wszystko czego potrzebujesz.
Zaśmiałam się. Nakrył nas kołdrą i całował moje ciało. Nie miałam zamiaru z nim współżyć. Ale miło było dostawać tak gorące pocałunki.
~Kilka lat później~
Dałam Harry'emu kolejną szansę. Uważam, że było warto. Jestem w końcu szczęśliwa. Nasza córeczka ma już cztery latka. Tak szybko. Mieszkamy w jego domu. Mieszkanie sprzedałam. Jednak wszystko było tak jak tam. wszystkie pomieszczenia wyglądały całkiem inaczej. Pokój Darcy wyglądał niesamowicie. Salon był połączony z kuchnią. A nasza Sypialnia była po prostu boska. Mieliśmy na prawdę dużą łazienkę , a korytarz był dłuuuugi i wszystko na prawdę razem świetnie wyglądało. Było kilka pomieszczeń , które zamknięte były zawsze na klucz . Postanowiłam nie wypytywać i zostawić ten temat w spokoju. Cały dom wyglądał na prawdę prześlicznie. Jesteśmy w trzech i czuję się tutaj samotna, kiedy Harry wychodzi na próby, a Darcy do przedszkola. Musiałabym w końcu znaleźć pracę.
~*~
Dzisiaj miałam zamiar wybrać się na poszukiwanie pracy. W końcu mam skończoną szkołę więc nie będzie problemu. Obudziłam się rano. Ubrałam się, a później poszłam do kuchni zrobić śniadanie. Następnie obudziłam córeczkę i ją ubrałam . Jeszcze musiałam ją uczesać . Kiedy skończyłam poranne czynności Harry już nie spał. Przywitałam go.
- Hej. Harry idę zaprowadzić Darcy do przedszkola i idę szukać w końcu jakieś pracy. nie mogę tak bezczynnie siedzieć.
Uśmiechnęłam się, a Harry zrobił dziwną minę. 
- Carl możesz ją zaprowadzić i wrócić do domu? Dzisiaj to na prawdę ważne. Proszę.
Spojrzał na mnie.
- No okey... Skoro to takie ważne, ale jutro już idę. 
Dałam mu buziaka w policzek. 
- No to my lecimy pa. 
Złapałam małą za rękę i ruszyłam ubrać jej buciki. 
_________________
Dziś macie tyle. <3 przepraszam jeszcze raz za tak długi czas nieobecności <3

wtorek, 6 maja 2014

Rozdział 26

-No tak, ale u nas na początku też się nie układało.. kłóciliśmy się, a dopiero teraz kiedy wiemy czego każdy z nas potrzebuje umiemy się dogadać. Nie płacz Carl. Dostałaś szansę, aby spróbować z Harry'm, aby stworzyć z nim szczęśliwą rodzinę. Być może na prawdę mu zależy.
-Dostałam szansę, ale co z tego jak on ją wykorzystał?
-Nie możesz tak mówić. Zobaczysz skoro mu zależy to powie kumplom o Darcy.
Uśmiechnęła się jak zwykle promiennie. Skończyłam zmywać makijaż i odwróciłam głowę w jej stronę.
-Dziękuję.
-Nie masz za co.
Pogadałyśmy jeszcze chwilkę i każda poszła w swoją stronę. Miałam teraz zajęcia z fotografii. Lekcja się zaczęła. Bardzo lubię profesora Adamsa, ale jakoś nie za bardzo słuchałam co mówi. Moje myśli były bardzo daleko, a może nie aż tak... Może Harry stoi pod szkołą.. Może nawet myśli o mnie.. Może na prawdę chce powiedzieć kumplom o Darcy... Może wcale nie jest taki zły...
Moje myśli krążyły wokół jednej osoby- Harry'ego.
- Panno Mitchell.
-tak?
Spojrzałam na niego.
-Niech pani odpowie na pytanie.
-A jakie było?
-Widzę, że pani kompletnie nie uważała. To może dżentelmen Harvey.
Spojrzałam na kolegę z klasy. Co on mi zaprząta głowę jakąś fotografią kiedy ja nie mogę przestać myśleć o  moim życiu. To wszystko jest takie do dupy...
Kilka następnych godzin, skończyłam lekcję. Wyszłam z budynku... *Ehh on chyba nigdy nie da mi spokoju* Spojrzałam na Harry'ego i udawała, że go nie widzę. Wyszłam przez bramę, widziałam kątem oka, że idzie za mną. Modliłam się żeby ktoś mnie zasłonił, a ja mogłabym wtedy uciec. No jak to moje zezowate szczęście tak się nie stało. Harry mnie dogonił, złapał lekko za ramię i obrócił w swoją stronę.
-Harry co ty chcesz? Możesz dać mi spokój?
Patrzyłam wściekłym wzrokiem na niego.
-Nie. Ja po prostu chce porozmawiać. Zależy mi na was obu, ale po prostu mam tyle na głowie, że chłopacy się nie dowiedzieli, ale jeżeli ze mną do nich pojedziesz to zobaczysz, że im powiem.
Spojrzałam na niego, ale nic nie powiedziałam.
-Nie chce was po raz kolejny stracić.
Schylił się i mnie pocałował. Odepchnęłam go.
- Okey możemy jechać.
Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Pani Alice aby została dłużej z Darcy. Zgodziła się jak zawsze, a ja z Harry'm ruszyłam do jego samochodu. Pewnie był zdziwiony moją reakcją, ale ja nie mam zamiaru się z nim całować. O nie. Zobaczę jak będzie.
Dojechaliśmy pod ich duży dom. Kolejny raz dziwnie się czułam. Weszliśmy do salonu, a on wszystkich zawołał. Usiadłam na kanapie i przyglądałam się jak po kolei schodzą.
- Muszę wam coś powiedzieć.
Zaczął poważnie Harry. Wszyscy spojrzeli na mnie, a później na niego.
-To mów, bo ciekawość nas zżera.
Odpowiedział farbowany chłopak.
- Bo Darcy...
-Kto?
Spytał Liam.
- Darcy. Ona jest także moim dzieckiem.
Odpowiedział ojciec mojego dziecka. Wszyscy patrzeli na niego zdziwieni. W końcu się wtrąciłam.
- Rozstałam się z Harrym zanim dowiedziałam się o ciąży.
Wszyscy pokiwali zaskakująco głowami.
Jakoś atmosfera się rozluźniła. Cały czas rozmawiałam z Zayn'em. No to na prawdę wspaniały chłopak. Czułam, że chociaż znam go od dwóch dni to i tak mogę mu zaufać i wszystko powiedzieć. Dziwnie się czułam wiedząc o tym. Czułam jakąś więź. Jakbym znała go od lat. O 20 zrobiło mi się niedobrze. Przeprosiłam chłopaków i poszłam do łazienki. Stanęłam nad umywalką i przemyłam twarz. Było mi słabo. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Caroline wszystko okey?!
Usłyszałam głos Zayn'a.
-Tak. Tak wszystko okey...
Powiedziałam słaba. Patrzyłam na drzwi i powoli do nich podeszłam. Otworzyłam i spojrzałam na muzumanina.
- Ej co jest?
Spojrzał na mnie.
- Nic... znaczy... Zayn słabo mi...
Powiedziałam i zamknęłam oczy, zakręciło mi się w głowie, straciłam równowagę i opadłam na ramiona Zayn'a. Złapał mnie mocno. Wziął na ręce i zaniósł na kanapę.
- Zayn co się stało?!
Zawołał Niall. Traciłam przytomność. Harry przyniósł mi wody, Zayn lekko klepał po policzku żeby mnie obudzić. Żebym odzyskała przytomność. W końcu usiadłam na łóżku. Dalej kręciło mi się w głowie, ale byłam przytomna. Wzięłam szklankę i napiłam się łyka wody.
- Harry... Zawieź mnie... do domu.. Błagam...
Powiedziałam słaba i wstałam... Jednak zaraz usiadłam z powrotem. Wzięłam głęboki wdech i wstałam. Powoli poszłam do drzwi i ubrałam buty.
- Dzięki chłopcy. Ale Darcy czeka.
- Ale jak ty teraz sama tam zostaniesz?
Spytał Zayn. Spojrzałam na Harry'ego.
- Zostaniesz?
______________________________
Udało mi się :D <3

Ojej :(

Jejcia kochani przepraszam was bardzo bardzo <3
Trzeba byłoby coś dodać tak? HAHA zaraz ogarniam :) Przepraszam Was bardzo, ale nie miałam czasu :( Przepraszam KOCHANI ;*