Wyszłyśmy z domu i udałyśmy się do jej przedszkola. Ciągle zastanawiałam się po co ja Harry'emu dzisiaj, ale w końcu dotarłyśmy. Pożegnałam się z córeczką i wróciłam pospiesznie do domu.
- Harry jestem!
Krzyknęłam rozbierając buty. Nie minęły dwie minuty, a Harry był obok mnie. Dałam mu buziaka.
- Mów o co chodzi. Na prawdę chciałabym dzisiaj szukać tej pracy.
- Nic się nie martw. chodź.
Pociągnął mnie za sobą. Nie wiedziałam o co chodzi, więc poszłam za nim. Zobaczyłam, że otwiera jedno z drzwi, które zawsze są zamknięte. Otworzył, a moim oczom ukazała się sala taneczna. Nie wierzyłam własnym oczom. W rogu były wszystkie przyrządy. Skoczyłam na niego.
- To dlatego zawsze to jest zamknięte? Dla kogo to?
Nie odrywałam wzroku od luster. Dopiero kiedy się nie odzywał spojrzałam na niego.
- No dla kogo? Dla ciebie.
Spojrzałam jeszcze większymi oczyma na niego. Nie mogłam uwierzyć.
- Ale to nie wszystko chodź dalej.
Pociągnął mnie za sobą i otworzył następne drzwi. Czekałam z niecierpliwością. Ciekawe co tam wymyślić. Drzwi otwarły się na szeroko, a mnie dosłownie zatkało. Spojrzałam na Harry'ego i nie mogłam uwierzyć. Pomieszczenie było dużo mniejsze od poprzedniego, ale za to jakie piękne. Nie mogłam w to uwierzyć.
- Jejcia Harry dziękuje!
Spojrzałam na niego i mocno co ja gadam. Bardzo mocno go przytuliłam. Znowu pociągnął mnie za sobą. Nie wiedziałam co może jeszcze wymyślić, więc poszłam za nim nadal nie dowierzając.
Otworzył następne, trzecie i ostatnie drzwi. To już przesada. Własne studio fotograficzne?! Były tam ejszcze jedne drzwi, weszłam dalej i nie mogłam uwierzyć. ciemnia *o*
- Harry, ale po co to wszystko?
Spytałam nie odrywając oczy od tego całego sprzętu.
- Będziesz miała pracę w domu. Nie musisz nigdzie wychodzić.
- Jejcia, ale sala po co?
- Będziesz instruktorką tańca.
Powiedział pokazując swoje niewyuczone kroki. Zaśmiałam się pod nosem.
- A uczniów masz?
Spojrzałam na niego nadal nie dowierzając.
- Jasne.
Uśmiechnął się szczerze. Ustawiłam go od razu, na komputerze ustawiłam obraz na jakim będzie Harry i zrobiłam mu zdjęcie. Wyszło cudownie . Od razu podeszłam do komputera, tak. To zdecydowanie mój żywioł. Zaczęłam obrabiać i przerabiać. W końcu gotowe pokazałam Harry'emu
- No jest genialne.
Powiedział Harry. Od razu się uśmiechnęłam i go pocałowałam.
-Dziękuję Harry.
- Nie ma za co. Jeść mi się chce.
Oboje się zaśmialiśmy. Wstałam i wyszłam. Zamknęłam pomieszczenie za nami i poszłam do kuchni. Zaczęłam wyciągać produkty. Miałam zamiar zrobić szybkie danie. Postawiłam na filety w sosie żurawinowym z dodatkiem cytryny. Harry to uwielbiał, a jakoś musiałam mu się odwdzięczyć. Wyciągnęłam mięso z zamrażalnika i od razu przygotowałam. Kartofle postawiłam na gaz i wszystko zaczęło wyglądać jak w normalnym domu. Smażyłam filety na patelni, kiedy Harry podszedł i złapał mnie od tyłu za biodra. Uśmiechnęłam się i obróciłam w jego stronę. Spojrzał na mnie z uśmiechem, a potem się nachylił i mnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek, ale się opamiętałam, bo przecież miałam do zrobienia obiad. Odepchnęłam go.
- Idź bo obiad ci przysmażę.
Zaśmiałam się i odwróciłam w stronę garnków. Po 45 minutach obiad był gotowy. Podałam wszystko na stół i oboje zaczęliśmy jeść. Skończyliśmy po pół godzinie. Wszystko zaczęłam zbierać. Włożyłam brudne naczynia do zmywarki, a resztę pomyłam. Po skończeniu poszłam do salonu do Harry'ego, który patrzył na tv. Usiadłam obok niego i patrzyłam razem z nim. Nawet nwm kiedy minęły 5 godzin i trzeba było iść po Darcy. Ubrałam się.
- Harry idę po Darcy!
Krzyknęłam i wyszłam z domu. Szlam powoli parkiem i nagle ni stąd ni zowąd zaczął padać deszcz. Pobiegłam szybko do pierwszego lepszego sklepu. Nie było zasięgu żeby zadzwonić do Harry'ego, ani żeby zadzwonić do opiekunki. Musiałam przeczekać. Po pól godzinie w końcu przestało padać, więc ruszyłam po córkę. Dotarłam po 10 minutach.
- Dzień Dobry. przepraszam, że sie spóźniłam, ale padał deszcz i musiałam przeczekać.
- Dzień dobry pani Mitchell. Ohh nie wiedziałam. Zadzwoniłam już po pani chłopaka i odebrał Darcy.
- aha no dobrze bynajmniej wiem, że mała jest bezpieczna.
uśmiechnęłam się i wyszłam z przedszkola. Po kilkudziesięciu minutach byłam w domu. Rozebrałam buty i mokry płaszcz. Poszłam do pokoju Darcy. Zobaczyłam ich razem.
- Hej.
uśmiechnęłam się do nich. Harry odwrócił głowę powiedział małej, że zaraz przyjdzie i ruszył do mnie. Wyszliśmy na korytarz.
- Gdzie byłaś?
- No poszłam po małą, ale w trakcie drogi zaczął padać deszcz, więc siedziałam w sklepie spożywczym i czekałam aż przestanie.
- Taa jasne.
Spojrzałam na niego zdziwiona.
- O co ci chodzi Harry?
- Chcę żebyś mi powiedziała gdzie byłaś. Wyszłaś po córkę, a dzwonią do mnie z przedszkola ze jako jedyna została i mam po nią przyjechać.
- No mówię, że czekałam aż przestanie padać.
- mogłaś zadzwonić do przedszkola, albo bynajmniej do mnie.
- Nie było zasięgu.
- Z kim byłaś?
- Harry przestań! Byłam w sklepie z kasjerką i innymi ludźmi!
- Gdzie on mieszka?
- Co ty pierdolisz?!
Ucichłam. Zdałam sobie sprawę, że Harry podejrzewa mnie o zdradę. Popatrzyłam na niego niedowierzającym wzrokiem.
- Harry nie dałam ci nigdy powodu do zazdrości! Nigdy cię nie zdradziłam! O czym ty mówisz?! O co mnie podejrzewasz?! Kiedyś sam mnie zdradziłeś! Pamiętasz? No kurwa pamiętasz?!
- To było dawno! Przestań mi to wypominać!
- Harry ja cie nie zdradziłam!
Miałam już łzy w oczach. Nie mogłam uwierzyć w to, o co on mnie podejrzewa.
- Harry przegiąłeś.
Poszłam do pokoju córki, wzięłam ją na ręce i razem z nią poszłam do studia fotograficznego. posadziłam ją przy komputerze i załączyłam gry. Na szczęście był tam internet. Mała w coś grała a ja zaczęłam wszystko ustawiać. Brakowało tylko modelek. Spojrzałam na Darcy. Uśmiechnęłam się.
- Ej mała chcesz pozować do zdjęć? Chodź. zobaczysz jakie to fajne.
uśmiechnęłam się, wzięłam na ręce i posadziłam na macie.
Po dwóch godzinach Harry wszedł do pomieszczenia. Darcy akurat usnęłam więc wzięłam ją na ręce, chciałam wyjść a on wszedł. Spojrzałam na niego i nic nie powiedziałam. Ominęłam go i zaniosłam córkę do jej pokoju.
_____________
i tada... znowu pokłóceni :( ehh..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz