Odpowiedział chłopak.
- Nie mam wyjścia.
Wyszłam za drzwi. Były do pokonania schody. Popatrzyłam na nie. Mina mi zrzedła. Zeszłam powoli i dotarłam do jego auta. Otworzył, a ja wsiadłam i zapięłam pas. Po 45 minutach byłam w mieszkaniu. Wyjęłam pieniądze żeby zapłacić pani Alice, ale znowu upadłam na ziemię. Harry dał jej swoje i kazał iść. Wziął mnie na ręce i położył na łóżku. Zadzwonił po pogotowie. Dobrze, że córka spała. Byłam nieprzytomna. Kiedy lekarze przyjechali Harry dowiedział się, że to po prostu z przemęczenia. Za mało jem, za dużo robię. Ocucili mnie i kazali odpoczywać. Leżałam w łóżku, Harry zamknął za nimi drzwi i wrócił do mnie. Usiadł na łóżku i spojrzał na mnie.
- Co mi jest?
Spytałam siadając. Nie pozwolił mi.
- Leż. Kazali ci odpoczywać. Jesteś przemęczona. Czemu nie powiedziałaś, że sobie nie radzisz?
- Radzę sobie!
Spojrzałam na niego z wyrzutem.
- Carl... Proszę cię. Musisz w końcu powiedzieć prawdę. Uważaj na siebie i jedz więcej, przecież jestem ojcem Darcy i też mogę się nią zajmować.
Złapał mnie za rękę.
- Skarbie... Obie macie jeszcze mnie.
Spojrzałam na niego i wzięłam rękę. Odwróciłam głowę w drugą stronę.
- Harry daję sobie świetnie radę. Godzę opiekę nad córką i szkołę. Nie potrzebuję niczyjej łaski. Podczas ciąży też świetnie sobie dawałam radę. Więc i teraz sobie poradzę. Osłabienie to żadna choroba. Mogę sobie poradzić z tym sama. I wiesz, że jestem dzielna więc nie potrzebuję żadnej łaski, ani niczyjej pomocy.
Patrzył na mnie jak na głupią.
- Ale po pierwsze to żadna łaska. Nie rozumiesz? Kocham Cię i kocham naszą córkę. Chcę z wami przebywać cały czas i chce mieć was przy sobie. Chcę żebyś wiedziała, że możesz zawsze na mnie liczyć i że zawsze przy tobie będę.
Odwróciłam głowę z powrotem w jego stronę, przybliżył się, nachylił i pocałował. To jak nałóg. Nie umiałam się oderwać, a wręcz przeciwnie. Przyciągnęłam go do siebie. Położył się na mnie i dalej mnie całował. Uśmiechnęłam się kiedy Darcy zaczęła płakać. Spojrzałam mu w oczy. Nie czekał długo. Poszedł do córeczki. Nie wiem jak to zrobił, ale już po chwili dziewczynka nie płakała, a jej tata przyszedł do mnie. Uśmiechnął się i położył w łóżku obok. Przytulił mnie, a ja na niego spojrzałam.
- Teraz będziesz miała wszystko czego potrzebujesz.
Zaśmiałam się. Nakrył nas kołdrą i całował moje ciało. Nie miałam zamiaru z nim współżyć. Ale miło było dostawać tak gorące pocałunki.
~Kilka lat później~
Dałam Harry'emu kolejną szansę. Uważam, że było warto. Jestem w końcu szczęśliwa. Nasza córeczka ma już cztery latka. Tak szybko. Mieszkamy w jego domu. Mieszkanie sprzedałam. Jednak wszystko było tak jak tam. wszystkie pomieszczenia wyglądały całkiem inaczej. Pokój Darcy wyglądał niesamowicie. Salon był połączony z kuchnią. A nasza Sypialnia była po prostu boska. Mieliśmy na prawdę dużą łazienkę , a korytarz był dłuuuugi i wszystko na prawdę razem świetnie wyglądało. Było kilka pomieszczeń , które zamknięte były zawsze na klucz . Postanowiłam nie wypytywać i zostawić ten temat w spokoju. Cały dom wyglądał na prawdę prześlicznie. Jesteśmy w trzech i czuję się tutaj samotna, kiedy Harry wychodzi na próby, a Darcy do przedszkola. Musiałabym w końcu znaleźć pracę.
~*~
Dzisiaj miałam zamiar wybrać się na poszukiwanie pracy. W końcu mam skończoną szkołę więc nie będzie problemu. Obudziłam się rano. Ubrałam się, a później poszłam do kuchni zrobić śniadanie. Następnie obudziłam córeczkę i ją ubrałam . Jeszcze musiałam ją uczesać . Kiedy skończyłam poranne czynności Harry już nie spał. Przywitałam go.
- Hej. Harry idę zaprowadzić Darcy do przedszkola i idę szukać w końcu jakieś pracy. nie mogę tak bezczynnie siedzieć.
Uśmiechnęłam się, a Harry zrobił dziwną minę.
- Carl możesz ją zaprowadzić i wrócić do domu? Dzisiaj to na prawdę ważne. Proszę.
Spojrzał na mnie.
- No okey... Skoro to takie ważne, ale jutro już idę.
Dałam mu buziaka w policzek.
- No to my lecimy pa.
Złapałam małą za rękę i ruszyłam ubrać jej buciki.
_________________
Dziś macie tyle. <3 przepraszam jeszcze raz za tak długi czas nieobecności <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz