niedziela, 6 lipca 2014

Epilog

Widziałam jak dziwnie na siebie patrzą. W końcu z niecierpliwości zapytałam.
- Powiecie o co chodzi?
Patrzyłam na nich zaciekawionym wzrokiem.
- nie nic... Po prostu po ostatnim popołudniu u ciebie spotkaliśmy się i..
- dobra już wiem już wiem. Pewnie chcecie mi powiedzieć, że jesteście parą. Okey.
- no w sumie tak..
Powiedział mój brat.
- eh no to nic innego jak szczęścia życzyć.
zaśmiałam się i poszłam nalać im herbaty.
Fajnie bynajmniej Zayn będzie szczęśliwy.
**
kilka miesięcy później
**
wakacje
**
Dzisiaj postanowiłam powiedzieć Zayn'owi o moich planach. W końcu za pięć godzin wylatuję. Ale po kolei. Zaprosiłam go dzisiaj do mnie. Wszystko popakowałam i nawet mam już kupiony dom. Przyszedł po 12, więc nie wahałam sie ani chwili.
- No to siostra co chcesz mi powiedzieć?
- Wyjeżdżam do Polski. Tylko na kilka tygodni, później do Hiszpanii na stałe.
- Co? Czemu?
- Wszystko mi tutaj przypomina o tych zajebiście trudnych dla mnie czasach, chcę w końcu zapomnieć, a w Hiszpanii Darcy ma już załatwioną szkołę. Powodzenia tobie i Arianie, trzymam za was kciuki i oczywiście czekam na zaproszenia na ślub i macie mnie odwiedzić jak się już ulokuję.
Uśmiechnęłam się i mocno go przytuliłam.
- Wiesz jak trudno mi było pogodzić się z tym... eh sam wiesz o czym mówię, a tam bynajmniej zacznę nowe życie.
Zaśmiałam się i ubrałam buty.
- W Polsce muszę odwiedzić kilka osób. Także Wiesz.. Pożegnałam się z Arianą wczoraj, więc to mam załatwione, a Kathie wyleciała już do Amsterdamu na stałe, poznała tam kogoś. Wiesz.. W końcu może ułoże sobie swoje życie. A chociaż spróbuję.
Pogadałam z nim jakieś pół godziny i pożegnałam go. Żałował, że wyjeżdżam ale zrozumiał ze jestem dorosła i w końcu chcę sie zabrać za swoje życie. Mam tam już załatwioną pracę, fotogram, artysta obrazowy i trenerka w szkole tańca. Każdy grafik zgadzał się  następnym i to mi się podobało.
Tak więc po 5 godzinach siedziałam już z córką w samolocie.
**
dwa tygodnie po przyjeździe do Hiszpanii
**
Poukładałyśmy sobie wszystko w nowym domu . Rozpakowałam wszystkie nasze ubrania i już nawet zaprosiłam brata z jego JUŻ narzeczoną. Tak się cieszyłam ich szczęściem. Przyjechali  3 dni po zaproszeniu i zostali aż na tydzień, było świetnie. Spacerowaliśmy razem po plaży, kąpaliśmy się w morzu, a Darcy bardzo się tutaj podobało. Cieszyła się na nadchodzący rok szkolny.
__________________________
To koniec. Nie ma już nic. Hehe kocham was i widzimy się na innych moich blogach <3

niedziela, 22 czerwca 2014

Rozdział 35

Tak jak się umówiłyśmy Kathie wróciła dopiero po 10 do domu. Zdecydowałyśmy, że nie będziemy bezczynnie siedzieć, bo ja nie mam dzisiaj żadnych klientów to poszłyśmy do sypialni i się przebrałyśmy.
Kathie

Ja
Postanowiłyśmy iść na zakupy jak za starych dobrych czasów, potem po Darcy do przedszkola, a następnie coś na spontana wymyślimy. Także ubrałyśmy buty, zamknęłyśmy drzwi od zewnątrz i ruszyłyśmy na miasto. Świetnie się bawiłyśmy. Jak kiedyś. Śmiałyśmy się z byle głupoty. O tak, tego mi brakowało. Pokupowałyśmy dużo fajnych rzeczy, sukienki, spodnie, kurtki, buty, oj dużo by wymieniać. Potem poszłyśmy do przedszkola bo było po 14. Wzięłyśmy moją córkę i ruszyłyśmy do domu.
Zjadłyśmy obiad, przebrałam córkę na lżejsze ubrania i ruszyłyśmy ponownie buszować o sklepach. Po drodze wpadłam na pomysł by iść do kosmetyczki. Paznokcie zrobić czy coś, a Darcy też by mogła skorzystać, nowa fryzura czy coś takiego. Dziewczyny się zgodziły, tam spotkałam Ariane z mamą. Przywitałam się z nią i razem siedziałyśmy na fotelach, a kosmetyczki się nami zajęły, Widziałam jak fryzjerka robi fryzurę córce. Nie przejmowałam się że coś jej się stanie bo jest pod dobrą opieką. Po 3 godzinach wszystkie wyszłyśmy z salonu jak nowe. Darcy się bardzo cieszyła, a mnie i Kathie także podobało się to co zrobiły z nami dziewczyny. Poszłyśmy jeszcze do kilku sklepów, kupiłam Darcy kilka ubrań no i potem wróciłyśmy do domu. Pod drzwiami stał Zayn. Uśmiechnęłam się kiedy go zobaczyłam, otworzyłam dom i wszystkich wpuściłam do środka. Kathie z córką poszły do pokoju, a ja  Zayn'em do salonu.
- kawy?
- tak możesz zrobić.
Postawiłam wodę na piec, nasypałam kawy i usiadłam obok niego.
- Długo czekałeś?
- nie. z kilka minut.
- a to dobrze.
Zaśmiałam się.
- No to stało się coś czy przyszedłeś nas tak po prostu odwiedzić?
- chciałem z tobą pogadać.
- no słucham.
Ktoś zapukał do drzwi. Przeprosiłam brata i poszłam je otworzyć. W drzwiach ujrzałam przyjaciółkę.
- cześć!
uśmiechnęłam się.
- Widzę, że po spotkaniu u kosmetyczki postanowiłaś mnie odwiedzić.
- no tak.. ale wiesz. ostatnio zapraszałaś mnie na noc więc dzisiaj przyszłam. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam.
Uśmiechnęła się, dała mi buziaka w policzek na przywitanie. Wpuściłam ją do środka.
- Nie no co ty. Nigdy. Akurat Zayn też jest, więc może też zostanie.
Zaśmiałyśmy się obie. Ariana ściągnęła wysokie szpile i ruszyła do salonu.
- Cześć Zayn.
Przytuliła go na przywitanie. Widać było, że od razu był weselszy. Też ją przytulił. Usiedli razem na kanapie, a ja na fotelu na przeciwko nich.
________
krótkie bo weny nie mam. Jak sądzicie co sie wydarzy dalej? <3

poniedziałek, 16 czerwca 2014

ułaaa

Kolejny rozdział pojawi się wtedy, kiedy na blogu będzie 1200 wejść.
Kocham was dacie rade ;*

piątek, 13 czerwca 2014

Uwaga!

Dla czytelników^^
Jak już pewnie zauważyliście to jest nowy wygląd bloga. Jeżeli coś wam sie nie podoba to piszcie. Chętnie coś zmienię ;*

czwartek, 12 czerwca 2014

jejciś!

Ponad tysiąc wejść ijee <3 Brawo kochani. Następny rozdział udostępnię gdy będzie wena ;*

środa, 11 czerwca 2014

Rozdział 34

Od razu po rozebraniu butów i kurtek zajęłyśmy się zwierzątkiem. Nasypałyśmy trocin do klatki i postawiłyśmy ją u Darcy a w pokoju. Mała zaczęła go oswajać, a ja poszłam zrobić sobie kawy. Zalałam ją i kiedy chciałam usiąść na fotel w salonie i załączyć telewizję to zadzwonił dzwonek do drzwi. Odłożyłam kawę na stolik i ruszyłam do frontowego wejścia. Otworzyłam je i zobaczyłam mojego brata.
- Cześć Zayn...
Powiedziałam wpuszczając go do środka.
- Hej. Przyszedłem cię bardzo przeprosić. Harry wie, że ci powiedziałem. Kazałem mu już nawet odpuścić, ale on powiedział, że cie kocha i nie odpuści.
- Siadaj. Zayn on już to zrobił. Odkąd go wyrzuciłam to nie widziałam go ani razu. Nie przyszedł tu, nie starał się. Nic. Dobrze mi się bez niego żyje.
- Nie przesadzaj Carl. Przyznaję moja wina, bo przeze mnie teraz cierpisz, ale gdybyś dała mu szansę i z nim porozmawiała...
- Porozmawiać mogę, ale..
Do domu weszła Kathie, przywitała się z nami i wzięła swoją małą walizkę do mojej sypialni.
- Pogodziłaś się z nią?
- Tak. Stwierdziłam, że jak Harry dostał drugą szansę to ona też zasługuje. Harry się nie zmienił, ale Kathie tak.
- Okey. To jak będzie siostra? Przysłać go tu?
- Tak. Jutro o 9 rano. Ma być punktualnie, bo jak się spóźni to go nie wpuszczę.
- Haha jakaś ty ostra.
Znowu usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć i zobaczyłam zapłakaną Arianę.
- Co się stało?
Spytałam przerażona.
- Brandon zerwał ze mną po dwóch latach...
Powiedziała płaczliwym głosem. Weszła do salonu i zobaczyła Zayn'a.
- Chyba przyszłam nie w porę co?
- Nie no coś ty. Siadaj. Kawy?
- Tak...
- Zayn a ty?
- Też możesz zrobić.
weszłam do kuchni i postawiłam wodę na kawę. Zayn przysiadł się do zapłakanej przyjaciółki i ją przytulił. Zaczął ją też pocieszać i rozśmieszać.
- Widzisz no. Nie warto płakać przez chłopaków. Trafi się jeszcze fajniejszy.
Niesamowite jak on to robi. Mi przeszła złość na Harry'ego. Nie wybaczę mu, ale też nie będę się z nim gryźć przez całe życie. Ariana przestała płakać, zaczęła się śmiać. On to ma talent.
Wróciłam do nich z ich kawą i usiadłam na fotelu.
- No to co? Dzisiaj nocujemy wszyscy u mnie?
Zaśmiałam się i podałam im ich kubki.
- Nie nie. Ja muszę wracać. Mam jutro pracę w warsztacie, a potem na szybko wywiad.
- Oj szkoda. A ty co na to Ari?
- Chętnie, ale też nie mogę. Umówiłam się już z mamą, że pójdę jej rano do sklepu i takie tam.
- eh.. Okey. Ale kiedyś będziecie musieli już tutaj zostać.
Zaśmiałam się. Zaczęliśmy pić kawę i jeść ciastka, a chwilę po tym przyszła do nas Darcy i Kathie. Przyjaciółka zrobiła sobie kawę, a Darcy usiadła u Zayn'a na kolanach. Wygłupiali się i ogólnie było super. Po 22 rozeszli się, a w dużym domu zostałam tylko ja, Kathie i moja córeczka. Byłą już tak zmęczona, że oczy same jej się zamykały. Nie myłam jej dzisiaj. Zrobię to jutro rano. Poszłam się umyć, a właściwie wziąć szybki prysznic. Kathie spała w sypialni dla gości, a ja u siebie. Położyłam się spać przed 23 i od razu zasnęłam.
Następnego dnia wstałam, uczesałam włosy w kok, pomalowałam się i ubrałam . Wyszłam z łazienki po 8. Ubrałam córeczkę, Kathie też się ubrała, a ja je wygoniłam i powiedziałam przyjaciółce, że ma wrócić dopiero po 10. Zgodziła się. Wyszły o 8;47. Ja zrobiłam sobie śniadanie. I jednak punktualnie o 9 zadzwonił dzwonek do drzwi frontowych. Poszłam je otworzyć i zobaczyłam Harry'ego.
- cześć. wejdź.
Otworzyłam szerzej drzwi.
- Hej. Dzięki, że się zgodziłaś.
- Zgodziłam się, bo Zayn mnie o to poprosił, ale jeżeli myślisz, że ci wybaczę kolejny raz to się mylisz Harry. Możemy pogadać, mamy razem dziecko, ale nic poza tym już nas nie łączy. Już mi nawet przeszła miłość do ciebie wiesz? Przez te wszystkie kłamstwa, zdrady...
- Czekaj czekaj. To prawda, że poderwałem cię tylko i wyłącznie dla Zayn'a, bo mnie o to prosił. Miałem korzyści. To prawda. Zdradzałem cię bo tak na prawdę czułem się wolny. I dopiero kiedy ostatnio mnie wyrzuciłaś i nie widziałem cię kilka tygodni to zrozumiałem, ze cię kocham.
- Harry za późno. Czułeś się wolny? Mogłeś od razu mi powiedzieć, że to nic dla ciebie nie znaczy. Już dość się przez ciebie nacierpiałam.
- jeju no przepraszam. Wiem zachowywałem się jak frajer. Ale.. Ja już zrozumiałem swój błąd. Błagam cię.
- Nie Harry. Kiedyś ci już w te bzdury uwierzyłam. Nie mam zamiaru ponownie. Chcesz mi powiedzieć coś jeszcze?
- Błagam...
- Nie. To jest koniec Harry.
Wyszedł bez słowa z salonu a następnie z domu.

___________________
nums nums nums <3 wena dotarła nawet żeby napisać rozdział na tym blogu XD

wtorek, 3 czerwca 2014

Rozdział 33

Po obiedzie Darcy poszła się bawić do swojego pokoju, a ja miałam umówioną wizytę. Miał przyjść David do zrobienia zdjęcia. Musi odnowić dowód. Gdzieś po 10 minutach przyszedł. Zaprosiłam go do środka. Wykonaliśmy co mieliśmy do zrobienia, a potem zaprosiłam go na kawę. Kiedy tak z nim siedziałam ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłam otworzyć i zobaczyłam Zayn'a. Zaprosiłam go do środka, a kiedy David go zobaczył to stwierdził, że sobie pójdzie. No cóż. Zrobiłam mulatowi kawę i zaczęłam z nim rozmawiać.
- o czym chciałeś pogadać?
- O Harry'm.
Spojrzałam na niego zdziwionym wzrokiem.
- Nie chcę o nim gadać. Dobrze mi się bez niego żyje.
- Ale jemu bez ciebie nie.
- No i co z tego? Gdyby mnie nie zdradzał to nie było by tego wszystkiego, tej całej sceny i w ogóle.
- Posłuchaj. To nie tak. On po prostu jak cię poznał to nie zakochał się w tobie.
- To po co ze mną był? Po co mnie podrywał?
Byłam dziwnie spokojna. Chciałam wysłuchać co Zayn ma do powiedzenia.
- Bo ja go o to prosiłem.
Powiedział po chwili ciszy.
- Ty?! Po co?!
Teraz po prostu miałam wielki mętlik w głowie. nie wiedziałam o co chodzi.
- Bo..
- bo?!
- Proszę cię nie krzycz. Mówił mi, że mam ci od razu powiedzieć, ale nie wiedziałem jak zareagujesz. Po prostu myślałem, że nie będziesz chciała mnie znać. Wolałem najpierw cię poznać.
- Zayn błagam mów o co chodzi bo za chwile chyba cię stąd wyrzucę. Nie mam cierpliwości.
- Nie.. czekaj. Musisz się w końcu dowiedzieć.
- No to mów.
Spojrzałam na niego. Był przybity. Co on może mi powiedzieć?
- Jesteś moją młodszą siostrą.
- Ja? A niby skąd to wiesz?
- Bo mój ojciec kiedy mama była z tobą w ciąży wziął mnie i uciekł. Powiedział mi to zanim umarł.
Spojrzałam na niego zdziwiona.
- Nie.. to.. i dlatego teraz muszę cierpieć przez Harry'ego? Ja go pokochałam. A on zrobił to tylko po to, żebyś ty mógł mnie poznać. Lepiej byłoby gdybyś sam to załatwił. Albo w ogóle mnie nie znalazł. Idź już.
- Nie wiedziałem jak mam to zrobić.. proszę ci..
- Nie chce tego słuchać. Proszę idź.
Wyszłam z kuchni i ruszyłam do sypialni. Usłyszałam po kilku chwilach zamykanie frontowych drzwi. Usiadłam na łóżku w sypialni i wyciągnęłam zdjęcie mamy w ramce. czemu nigdy mi nie powiedziała, że mam brata, a o ojcu zawsze mówiła, że zginął w wypadku samochodowym. Gdybym to wszystko wiedziała wcześniej... Eh.. To nie fair, że ja muszę cierpieć. Ale Zayn.. To w końcu mój brat. Ojca nie poznam, ale z bratem chcę utrzymać kontakt. Dam mu znać jak przemyśli co zrobił. Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami. Chyba Kathie z Darcy wyszły z pokoju. Poszłam na korytarz.
- Już wszystko załatwiłam skarbie. Idziemy do parku?
- Tak! Możemy iść!
Powiedziała szczęśliwa. Ubrałam kurtkę i buty, a potem tak samo Darcy. Kathie wyszła z nami, ale potem się rozstałyśmy. Poszła do domu po ciuchy swoje. Ja postanowiłam, że pójdę z córką do sklepu zoologicznego. Może kupię jej jakieś zwierzątko.
Weszłyśmy do sklepu i Darcy od razu zauważyła małe chomiki w akwarium. Spytała czy jej takiego kupię. Zaśmiałam się i kucnęłam przy niej.
- A co jak cie taki ugryzie skarbie?
- Mama! Je się oswaja.
- No wiem. Okey. Możemy kupić, ale najpierw musisz mieć dla niego klatkę lub też takie akwarium.
Pociągnęła mnie w stronę klatek dla chomików. Zaśmiałam się kiedy wybrała prawie taką dużą jak ona. Też i drogą, ale dawno jej nic nie kupowałam, więc mogę to dla niej zrobić.
- Dobrze kochanie. Poprosimy tego pana.
Ruszyłam do kasy, powiedziałam co bym chciała. Wyciągnął mi jednego chomika, dał do pudełka i potem dał nam także klatkę i wszystko inne potrzebne do wychowania chomika. Podziękowałam, zapłaciłam i wyszłam z Darcy ze sklepu. Jakoś dotarłyśmy do domu.
____________________________
Przepraszam za tak długi czas nieobecności, brak weny i wgl heh. <3

wtorek, 20 maja 2014

Rozdział 32

Gdzieś po około dwóch następnych godzinach rozmowy powiedziałam, że jestem śpiąca. Zaprosiłam ją do mojej sypialni i dałam piżamę żeby mogła się umyć i też spać.
- Kathie jak się umyjesz to możesz... Możesz przyjść spać do mnie.
Powiedziałam z lekkim uśmiechem i weszłam do sypialni. Ona ruszyła się kąpać do łazienki. Rozpięłam splątane włosy i jeszcze je dokładnie rozczesałam. Siedziałam na łóżku i rozczesywałam moje długie włosy, a do sypialni weszła Katherine, odłożyłam szczotkę i położyłam się pod kołdrę. Odsłoniłam druga połówkę łóżka i pokazałam, że ma wchodzić. Widać, że była speszona. W końcu dawno z nią nie gadałam, a co dopiero razem spać. Położyła się w końcu, ja zakryłam się kołdrą pod samą szyję i już za chwilę smacznie spałam.
~*~
Obudziłam się rano po godzinie 9. Darcy przyszła mnie obudzić. Było wolne, więc poszłam zrobić jej śniadanie. 
- Smacznego skarbie.
Powiedziałam kładąc miseczkę z mlekiem i płatkami na stół. Córka zaczęła jeść, a ja poszłam się ubrać . Następnie wyciągnęłam ubrania córki i ubrałam ją. Zaprowadziłam ją do przedszkola i wróciłam do domu. Katherine była w moim pokoju artystycznym.
- Ej ej tu nie wchodzimy.
Powiedziałam wyprowadzając ją.
- Dzisiaj przychodzą do mnie dziewczyny będziemy ćwiczyć może poćwiczysz z nami?
- Jasne. Ale najpierw musiałabym mieć ciuchy i wgl, więc może pójdę najpierw do domu.
- Okey. A może zamieszkasz z nami. Wiesz samej byłoby mi tu tak nudno.
- Jasne.
Przytuliła mnie i poszła ubrać swoje buty.
- Najpierw przychodzą robić zdjęcia legitymacyjne więc masz czas. Zabierz wszystkie potrzebne rzeczy.
Uśmiechnęłam się i poszłam do kuchni robić obiad. Usłyszałam zamykanie drzwi. Wzięłam się za obieranie ziemniaków i inne takie. Katherine wróciła gdzieś po godzinie i zjadła ze mną. Następnie przyszły nastolatki robić zdjęcia. Było ich z pięć. Zaczęłam robić zdjęcia. Po drugiej dziewczynie poszłam do Kathie.
- Słuchaj ja mam jeszcze pracę mogłabyś iść po Darcy?
- jasne nie ma sprawy, ale musisz mi powiedzieć gdzie jest jej przedszkole.
- A wiesz gdzie jest ten supermarket? tam za rogiem? No i potem na tym skrzyżowaniu na lewo i zobaczysz przedszkole. Wcale niedaleko.
Uśmiechnęłam się.
- No jasne. Zwijam.
Wróciłam do dziewczyn. Było dużo pracy. Dopiero po godzinie skończyłam ze wszystkim. Dostałam zapłatę i pożegnałam dziewczyny. Katherine siedziała i bawiła się z Darcy w jej pokoju. Miałam pół godziny przerwy, a później przyszły dziewczyny, z którymi już miałam układ zrobiony, więc musiałyśmy się tylko poduczyć. Skończyłyśmy po trzech godzinach. Pożegnałam je i umówiłam się na wyjazd na turnee. Powiedziałam, że wezmę córkę zapewne, zgodziły się i wyszły z domu. Poszłam do córki.
- Dzięki ci wielkie. Niedługo jadę na turnee z dziewczynami i biorę Darcy.
uśmiechnęłam się.
- Kochanie jesteś głodna?
- Tak mamo.
Odgrzałam jej obiad i posadziłam przy stole.
_____________________________
noms <3

niedziela, 18 maja 2014

Zmęczenie :(

uhu.. padam ludzie padam haha <3
byłam sb na komunii i po prostu mam dość Ale mam dobrą wiadomość <3
Jutro drugi dzień komunii i nie idę do szkoły, jadę tam na 14 więc może zdążę coś uskubać a jak nie to dopoprawiam wieczorkiem <3
papa słodkich :*

piątek, 16 maja 2014

Rozdział 31

~Harry~
Wziąłem walizkę i ruszyłem do samochodu. Wiedziałem, że zawaliłem. Pojechałem do domu chłopaków. Jechałem z prędkością 140 km/h, łamałem 3/4 przepisów, ale byłem na siebie tak zły. Miałem wszystko. Wspaniałą dziewczynę, kochaną córkę, a teraz nie mam nic. Byłem już zmęczony. Oczy same mi się zamykały, nawet nie wiem kiedy przysnąłem za kierownicą. Obudził mnie klakson ciężarówki. Było za późno. Wyjechałem na jej pas. Zdążyłem wcisnąć tylko gaz i wyjechać za autostradę. Auto odbiło się od barier, walnąłem głową w kierownicę i straciłem przytomność. 
~Caroline~
Siedziałam z córeczką, a kiedy usnęła położyłam ją na poduszce i przykryłam kołdrą. Wzięłam telefon i poszłam do kuchni. Wiedziałam, że nie zasnę. Zadzwoniłam do Ariany. Nie odebrała. Ahh no tak. Jest 21. W zasadzie może spać, albo z Brandonem jest i mam im nie przeszkadzać. Na tą myśl na mojej twarzy pojawił się uśmiech, ale zaraz potem znikł. *Skoro Harry'emu wybaczyłam to może warto odezwać się do Katherine... Pierwsza wyciągnę rękę. Ehh obydwoje mnie zranili, ale Harry był przez te kilka lat i miał wybaczone. Teraz odezwę się do Kathie* Wybrałam jej numer. Pierwszy sygnał... drugi... usłyszałam jej głos.
- Halo?
Słyszałam też głośną muzykę. Zaśmiałam się pod nosem. Cała Kathie. 
- Hej... Powiedziałam niepewnie.
- Caroline!
usłyszałam piskliwy głos. 
- no tak ja... masz może czas żeby teraz w tej chwili do mnie wpaść?
- No jasne, ale czemu dzwonisz? Stało się to?
- Może opowiem ci jak przyjedziesz...
- Okey.. będę za 15 minut.
Rozłączyła się. Nalałam soku i czekałam na nią. Szybko mi to zleciało.. Jakoś nie wiem kiedy... Myślałam co jej powiem... Nie wiem... On zdradził mnie z nią, a ja teraz zwierzę się jej z jego zdrad? Jak to głupio brzmi. *powiem jej, wiem że cię znienawidziłam, ale muszę się komuś zwierzyć i wgl tęsknie za tobą no a tak poza tym to Harry mnie zdradzał cały czas a ja głupia po kilku latach się zorientowałam. No a co u cb?* ehh... nie.. to nie pasuje. Dzwonek do drzwi. Poszłam je otworzyć. Spojrzałam na dziewczynę. Była ślicznie ubrana . Spojrzałam na nią i wpuściłam do środka. Rozebrała swoje śliczne buty i poszła we wskazanym kierunku.
- No to mów Carl o co chodzi?
Spojrzałam na nią.
- YY.. Na początku to chciałam cie przeprosić, że o tej godzinie zadzwoniłam. Pewnie bawiłaś się na imprezie.
- No tak bawiłam, ale imprezy bez ciebie nie są już takie fajne.
Od razu pojawił się u mnie uśmiech.
- Dzięki.
- No więc opowiadaj.
- Ehh wybaczyłam Harry'emu, ale dzisiaj dowiedziałam się, że codziennie przez te wszystkie lata mnie zdradzał...
Popatrzyła na mnie, a ja na nią. Znowu miałam łzy w oczach. Przybliżyła się do mnie i mocno mnie przytuliła. To było mi potrzebne...
____________________________
macie krótszy rozdział dzisiaj ^^ <3

czwartek, 15 maja 2014

Ijee.

Jak świetnie. Może to nie dużo, ale cieszy mnie każda okrągła liczba. Mamy 701 wejść. Cieszę się i oby tak dalej.
Mam dla was prośbę. Jeżeli ktoś chciałby prowadzić ze mną jednego bloga (nie tego) to zapraszam na priv . Zasady są proste. Po prostu jeden rozdział ja jeden ty. Rozdziały dodawane minimum raz na tydzień. Ja muszę dodać swój żebyś ty mógł dodać swój i na odwrót. Jeżeli ktoś byłby chętny to zapraszam na fb jak podałam wyżej i no. to chyba tyle :D

środa, 14 maja 2014

Rozdział 30

Wróciłam do nich po kilku minutach i każdej rzuciłam wodę.
- Dziewczyny jutro znowu się widzimy?
Uśmiechnęłam się. Mamy spotkać się jutro około 16. Spojrzałam na zegarek.
- Zaraz wracam.
Wyszłam znowu z sali i poszłam do salonu.
- Harry pójdziesz po Darcy?
Usiadłam na nim.Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam.
- Jasne. Może wezmę ją gdzieś na plac zabaw?
- Dobry pomysł. Ale wróćcie zanim się ściemni.
Uśmiechnęłam się, dałam mu buziaka i wróciłam do dziewczyn. Zaczęłam z nimi znowu ćwiczyć.
~Harry~
Ubrałem się i poszedłem po auto. Ruszyłem po córkę. Przyjechałem po jakiś kilku minutach. Poprosiłem opiekunkę aby przyprowadziła Darcy, zamiast tego zaczęła ze mną rozmawiać i mnie podrywać. Jakoś nie bardzo umiałem jej się oprzeć. Wzięła mnie do łazienki dla opiekunek i zaczęła rozpinać moją koszulę, a ja jej. Po kilkudziesięciu minutach skończyliśmy. Wyszedłem pierwszy a po chwili ona. 
- Przyprowadzi pani córkę?
- Tak...
Poszła po Darcy, a ja zacząłem myśleć o tym co przed chwilą zrobiłem. *ja... ja ją zdradziłem...* Myślałem o tym i nie mogłem tego przeżyć. Opiekunka przyprowadziła córeczkę, ubrałem jej kurtkę i wziąłem za rękę.
- Do widzenia. 
Powiedziałem i wyszedłem wraz z córeczką. 
Posadziłem ją w aucie do fotelika, zapiąłem ją i wsiadłem za kierownicę. Wziąłem ją na plac zabaw i razem zaczęliśmy się bawić.
~Caroline~
Skończyłyśmy z dziewczynami ćwiczyć po 19. Dziwiłam się, że Harry'ego nie ma, ale skoro się bawią to może i dobrze. Pożegnałam dziewczyny, zamknęłam drzwi i poszłam się odświeżyć. Nie zdążyłam bo zadzwonił ktoś dzwonkiem. Ubrałam szlafrok i poszłam otworzyć drzwi. *przedszkolanka Darcy?* Pomyślałam.
- Dobry wieczór. W czym mogę pomóc?
Spytałam uchylając lekko drzwi.
- Jest może Harry w domu?
Spojrzałam na nią. *Są na ty? hmm okey*
- Niestety. Nie wrócił z córką. Pewnie się gdzieś bawią. A przekazać coś może?
Zaczęła wyciągać coś z torebki.
- Jego telefon. Został w łazience. Znalazłam go kiedy wychodziłam. 
Wzięłam go do ręki, migał co chwilę. Czyli, że pełno smsów. 
- A skąd pani wychodziła? Co Harry robił w łazience? 
Obawiałam się tego co mi za chwile powie. 
- O to już proszę zapytać chłopaka. Powiem tylko, że było mi z nim bardzo miło i przyjemnie. 
Powiedziała uwodzicielskim głosem i patrzyła na mnie z pogardą. Miałam już łzy w oczach. Zamknęłam szybko drzwi i ruszyłam do łazienki. Postanowiłam jednak, że odczytam wiadomości od Harry'ego. odblokowałam telefon i czytałam wszystko po kolei. Nie mogłam w to uwierzyć. 
1: ,,Czekam na kolejny wieczór z tobą. Było bosko. Do teraz czuję go w sobie. Czekam na ciebie''
2: ,,Każda noc spędzona z tobą jest wyjątkowa''
3: ,,Czekam na cb jutro rano. Przygotowałam świetną bieliznę na naszą noc ( tutaj było zdjęcie kobiety w bieliźnie ) Czekam aż mnie z niej rozbierzesz kociaku''
4: ,, zawsze kiedy mam na cb ochotę próbuje zabawić się z nim zamiast ciebie ( zdjęcie )
Co dziwne. Wszystkie były od innych numerów. Nie mogłam w to uwierzyć. Rzuciłam telefonem w ścianę i poszłam się myć. W wannie cały czas płakałam. Nie wiedziałam gdzie mam iść. Nie wiedziałam co mam zrobić. I dokładnie co mu powiedzieć. W końcu usłyszałam drzwi. Wyszłam szybko z wanny i ubrałam się w piżamę . wyszłam z łazienki w koku i przywitałam się z córką. Poszłam ją od razu myć. Wyszłam z nią po 15 minutach i położyłam do łóżka. Posiedziałam z nią chwilę i kiedy usnęła wyszłam. Ruszyłam do kuchni. Harry siedział w salonie.
- Masz mi coś do powiedzenia?
Spytałam nalewając soku. 
- Nie. Co miałbym ci powiedzieć?
- Hmm no nie wiem. Może co robiłeś z przedszkolanką Darcy albo innymi kobietami co noc? 
Byłam dziwnie spokojna. 
- Jak co? nic.
- Harry kurwa nie kłam!
Wybuchłam.
- Była tu. Przyniosła ci twój telefon, który zostawiłeś w łazience dla nauczycieli. Hmm o dziwo 4 smsy były baaardzo fajne. Harry zdradzałeś mnie cały czas. Nie chcę cię znać. Pakuj się i wynoś. 
Wyszłam z kuchni. Poszłam do sypialni od razu pomóc Harry'emu w pakowaniu. Wsadziłam większość potrzebnych rzeczy i wyszłam z pokoju i podałam mu ją.
- Wyjdź i nie wracaj. 
Potargałam go i wyrzuciłam za drzwi. Zamknęłam się na klucz i zostawiłam go w drzwiach żeby Harry nie mógł wejść. Rozpłakałam się i poszłam do sypialni. 
- Niepotrzebnie dałam mu tę szansę. 
Płakałam dalej. Do sypialni przyszła córeczka. Otarłam łzy.
- Mamo gdzie tata?
- Musiał wyjść. Długo nie wróci. Może nigdy. Pokłóciliśmy się znowu. Córeczko, ale proszę cie. Oboje bardzo cie kochamy i ja i tata.
- Ale ja kocham tatę! Ja chce żeby on tu był!
Wzięłam ją na łóżko i usiadłam obok niej.
- Jesteś za mała żeby to wszystko zrozumieć, ale tatuś mnie nie kocha po prostu. 
- Nieplawda! Tata cię kocha!
- Nie denerwuj się. 
Nie wiedziałam jak jej to wyjaśnić, wzięłam duży wdech.
- Tatuś całował się z inną panią. I kiedy takie coś sie stanie to ja już wiem, że tata mnie nie kocha. Ale ciebie kochał będzie zawsze. 
Przytuliłam ją mocno, a łzy znowu pociekły po policzkach. 
_______________
Ehh no więc Harry znowu zdradził naszego skarba :( <3

poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział 29

TEN ROZDZIAŁ JEST Z TREŚCIĄ +18. CZYTACIE NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!!!
Weszłam po małych schodkach i położyłam małą pod kołdrę. Zeszłam z jej łóżka i ruszyłam do sypialni po piżamę. Harry przyszedł za mną.
- Możemy porozmawiać?
Spytał zamykając drzwi z sypialni.
Popatrzyłam na niego.
- Nie. Nie możemy. Mnie podejrzewasz o zdradę chociaż ja ci twoją wybaczyłam. Wiesz jak wtedy cierpiałam i nigdy nie zrobiłabym ci tego samego. przemyśl co do mnie mówisz a potem mów.
Podeszłam do drzwi żeby wyjść ale mnie nie wypuścił.
- Wiem przepraszam. Przemyślałem to. Nie karz mi cierpieć. Nie karz mnie. Wiesz, ze mi na tobie zależy i nie chcę cię stracić.
- Jeśli nie chcesz mnie stracić to nie wymyślaj takich głupstw.
Już nie byłam na niego zła, ale musiałam mu to wyjaśnić.
- No już nie będę.
Wziął moją piżamę i rzucił na ziemię, złapał mnie za biodra i ruszył na łóżko. Pocałował mnie, a potem razem położyliśmy się na łóżku. Zaczął mnie rozbierać. Oddałam mu się. Skończyliśmy i leżeliśmy nadzy pod kołdrą. Harry nadal się ze mną droczył . Nie daliśmy sobie spokoju . Weszliśmy pod kołdrę i dalej się ''bawiliśmy'' . Nie mieliśmy chęci zrezygnowania . Nasza zabawa zdawało się nie mieć końca . Chciałam oddać chłopakowi. Ale zamiast tego zaczęłam bawić się sama ze sobą . Widziałam jak na mnie patrzył .  Przybliżył się do mnie i on się mną zajął . Czułam, że podniecenie już blisko. Ale jak to Harry nie dawał spokoju . Nakryłam nas kołdrą i tam dalej toczyliśmy naszą zażartą walkę . W końcu po dwóch godzinach skończyliśmy. Położyłam się obok niego i owinęłam kocem. On kołdrą. Leżeliśmy i patrzeliśmy na siebie. Byłam już zmęczona.
- Przez ciebie nie poszłam się myć kociaku.
drasnęłam jego nos. Zaśmiał się.
- Oj tam. To nic takiego. Możesz iść teraz. Trochę nocy ci zabrałem bo jest po 3.
Spojrzałam na niego a potem na zegarek.
- Rzeczywiście. Idę się myć.
Dałam mu słodkiego buziaka i poszłam do łazienki. Po 20 minutach przyszłam ubrana w bieliznę . Harry jeszcze nie spał. Schowałam ubrania. Widziałam jak mi się przyglądał. Położyłam się obok niego.
- A więc dobranoc.
Odwróciłam się do niego tyłem i próbowałam zasnąć.
Rano się obudziłam i ubrałam się i poszłam obudzić córeczkę. Ja także ubrałam i poszłam zrobić nam śniadanie. Darcy usiadła przy stole i czekała grzecznie na jedzenie. Po kilku minutach podałam jej kanapki i kakao.
- Smacznego skarbie.
Dałam jej buziaka w policzek i poszłam się uczesać. Przy tym jadłam jabłko. Kiedy zjadłyśmy zaczęłam ją czesać . Po skończeniu ubrałam jej buciki, sobie kurtkę i buty. Razem wyszłyśmy z domu zamykając Harry'ego na klucz. Odprowadziłam małą i wróciłam do domu. Mój chłopak już nie spał. Weszłam do domu, rozebrałam kurtkę i nawet nie zdarzyłam dotrzeć do salonu, a ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłam otworzyć. Zobaczyłam panią z chłopczykiem. Mniej więcej 10 lat.
- Dzień Dobry.
Uśmiechnęłam się.
- Witam. Pani Caroline Mitchell?
- Tak to ja.
Podałam jej rękę.
- Przyszłam na zdjęcia. Pan Harry już rozdawał ulotki, a ja muszę je mieć na jutro. Potrzebne do legitymacji bo James jedzie na wycieczkę szkolną.
Spojrzałam na niego i na jego mamę.
- No dobrze zapraszam.
Wpuściłam ich do domu i zaprosiłam do studia. Położyłam krzesło i kazałam usiąść chłopakowi. Wykonał moje polecenie, a ja stanęłam za aparatem i zrobiłam kilka ujęć. Dopiero teraz zauważyłam ze obok komputera leżą wizytówki. Podałam jedną jego mamie.
- Zapraszam jutro. Wszystko będzie gotowe.
Uśmiechnęłam się.
- To ile płacę?
- Nie nie. Jak już rozliczymy się dopiero jutro.
Wyszli z domu, a ja wróciłam do Harry'ego. Ktoś do Harry'ego zadzwonił. Wyciągnął telefon z kieszeni i odebrał.
- Halo? Tak tak to ja. Oczywiście. Już dziś? No dobrze w takim razie zapraszam. No tak siedzi obok mnie.
Spojrzał na mnie a ja na niego.
- Tak tak. Do zobaczenia. Ale to już raczej z nią.
Uśmiechnął się i rozłączył.
- O co chodzi?
Zapytałam zdezorientowana.
- Masz już dzisiaj uczniów. Jakaś grupka dziewczyn chce wybrać się na konkurs tańca, a ty masz je uczyć.
Popatrzył na mnie.
- Ha ha ha. A teraz tak serio.
- Poważnie gadam. Będą tutaj za jakieś 20 minut. Radziłbym ci się przygotować.
- Ehh.. Dobra. Idę.
Poszłam do sypialni się przebrać . A później już na salę popróbować różne kroki . W tańcu czułam się świetnie. Po tych krokach stwierdziłam, ze lepiej najpierw się porozciągać . Po 15 minutach przyszła grupka dziewczyn. Harry wskazał im gdzie sala, a tam ja już na nie czekałam. Uczesałam właśnie kucyk i zaprosiłam je dalej.
- Dziewczyny przebierzcie się i zaczniemy ćwiczyć.
Wskazałam na przebieralnie. Wróciły wszystkie przebrane w takie same stroje .
- Okey dziewczyny zapraszam.
Stanęłam na środku i zaczęłam pokazywać im ruchy , których nie rozumiały . Zmęczona spojrzałam na nie.
- Dziewczyny wstańcie. Dacie przecież rade. To całkiem proste. Popatrzcie.
1
2
3
4
5
6
7
8
- I Uwaga dziewczyny zakończenie!
9
Zmęczona stanęłam w miejscu.
- Okey powtarzamy tak długo aż się nauczycie tych wszystkich korków.
Po pól godzinie wszystkie były bardzo zmęczone. Zaśmiałam się i poszłam każdej po butelkę wody.
___________
krótszy, ale mi się nie chciało. haha <3

niedziela, 11 maja 2014

Rozdział 28

Wyszłyśmy z domu i udałyśmy się do jej przedszkola. Ciągle zastanawiałam się po co ja Harry'emu dzisiaj, ale w końcu dotarłyśmy. Pożegnałam się z córeczką i wróciłam pospiesznie do domu.
- Harry jestem!
Krzyknęłam rozbierając buty. Nie minęły dwie minuty, a Harry był obok mnie. Dałam mu buziaka.
- Mów o co chodzi. Na prawdę chciałabym dzisiaj szukać tej pracy.
- Nic się nie martw. chodź.
Pociągnął mnie za sobą. Nie wiedziałam o co chodzi, więc poszłam za nim. Zobaczyłam, że otwiera jedno z drzwi, które zawsze są zamknięte. Otworzył, a moim oczom ukazała się sala taneczna. Nie wierzyłam własnym oczom. W rogu były wszystkie przyrządy. Skoczyłam na niego.
- To dlatego zawsze to jest zamknięte? Dla kogo to?
Nie odrywałam wzroku od luster. Dopiero kiedy się nie odzywał spojrzałam na niego.
- No dla kogo? Dla ciebie.
Spojrzałam jeszcze większymi oczyma na niego. Nie mogłam uwierzyć.
- Ale to nie wszystko chodź dalej.
Pociągnął mnie za sobą i otworzył następne drzwi. Czekałam z niecierpliwością. Ciekawe co tam wymyślić. Drzwi otwarły się na szeroko, a mnie dosłownie zatkało. Spojrzałam na Harry'ego i nie mogłam uwierzyć. Pomieszczenie było dużo mniejsze od poprzedniego, ale za to jakie piękne. Nie mogłam w to uwierzyć.
- Jejcia Harry dziękuje!
Spojrzałam na niego i mocno co ja gadam. Bardzo mocno go przytuliłam. Znowu pociągnął mnie za sobą. Nie wiedziałam co może jeszcze wymyślić, więc poszłam za nim nadal nie dowierzając.
Otworzył następne, trzecie i ostatnie drzwi. To już przesada. Własne studio fotograficzne?! Były tam ejszcze jedne drzwi, weszłam dalej i nie mogłam uwierzyć. ciemnia  *o*
- Harry, ale po co to wszystko?
Spytałam nie odrywając oczy od tego całego sprzętu.
- Będziesz miała pracę w domu. Nie musisz nigdzie wychodzić.
- Jejcia, ale sala po co?
- Będziesz instruktorką tańca.
Powiedział pokazując swoje niewyuczone kroki. Zaśmiałam się pod nosem.
- A uczniów masz?
Spojrzałam na niego nadal nie dowierzając.
- Jasne.
Uśmiechnął się szczerze. Ustawiłam go od razu, na komputerze ustawiłam obraz na jakim będzie Harry i zrobiłam mu zdjęcie. Wyszło cudownie . Od razu podeszłam do komputera, tak. To zdecydowanie mój żywioł. Zaczęłam obrabiać i przerabiać. W końcu gotowe pokazałam Harry'emu
- No jest genialne.
Powiedział Harry. Od razu się uśmiechnęłam i go pocałowałam.
-Dziękuję Harry.
- Nie ma za co. Jeść mi się chce.
Oboje się zaśmialiśmy. Wstałam i wyszłam. Zamknęłam pomieszczenie za nami i poszłam do kuchni. Zaczęłam wyciągać produkty. Miałam zamiar zrobić szybkie danie. Postawiłam na filety w sosie żurawinowym z dodatkiem cytryny. Harry to uwielbiał, a jakoś musiałam mu się odwdzięczyć. Wyciągnęłam mięso z zamrażalnika i od razu przygotowałam. Kartofle postawiłam na gaz i wszystko zaczęło wyglądać jak w normalnym domu. Smażyłam filety na patelni, kiedy Harry podszedł i złapał mnie od tyłu za biodra. Uśmiechnęłam się i obróciłam w jego stronę. Spojrzał na mnie z uśmiechem, a potem się nachylił i mnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek, ale się opamiętałam, bo przecież miałam do zrobienia obiad. Odepchnęłam go.
- Idź bo obiad ci przysmażę.
Zaśmiałam się i odwróciłam w stronę garnków. Po 45 minutach obiad był gotowy. Podałam wszystko na stół i oboje zaczęliśmy jeść. Skończyliśmy po pół godzinie. Wszystko zaczęłam zbierać. Włożyłam brudne naczynia do zmywarki, a resztę pomyłam. Po skończeniu poszłam do salonu do Harry'ego, który patrzył na tv. Usiadłam obok niego i patrzyłam razem z nim. Nawet nwm kiedy minęły 5 godzin i trzeba było iść po Darcy. Ubrałam się.
- Harry idę po Darcy!
Krzyknęłam i wyszłam z domu. Szlam powoli parkiem i nagle ni stąd ni zowąd zaczął padać deszcz. Pobiegłam szybko do pierwszego lepszego sklepu. Nie było zasięgu żeby zadzwonić do Harry'ego, ani żeby zadzwonić do opiekunki. Musiałam przeczekać. Po pól godzinie w końcu przestało padać, więc ruszyłam po córkę. Dotarłam po 10 minutach.
- Dzień Dobry. przepraszam, że sie spóźniłam, ale padał deszcz i musiałam przeczekać.
- Dzień dobry pani Mitchell. Ohh nie wiedziałam. Zadzwoniłam już po pani chłopaka i odebrał Darcy.
- aha no dobrze bynajmniej wiem, że mała jest bezpieczna.
uśmiechnęłam się i wyszłam z przedszkola. Po kilkudziesięciu minutach byłam w domu. Rozebrałam buty i mokry płaszcz. Poszłam do pokoju Darcy. Zobaczyłam ich razem.
- Hej.
uśmiechnęłam się do nich. Harry odwrócił głowę powiedział małej, że zaraz przyjdzie i ruszył do mnie. Wyszliśmy na korytarz.
- Gdzie byłaś?
- No poszłam po małą, ale w trakcie drogi zaczął padać deszcz, więc siedziałam w sklepie spożywczym i czekałam aż przestanie.
- Taa jasne.
Spojrzałam na niego zdziwiona.
- O co ci chodzi Harry?
- Chcę żebyś mi powiedziała gdzie byłaś. Wyszłaś po córkę, a dzwonią do mnie z przedszkola ze jako jedyna została i mam po nią przyjechać.
- No mówię, że czekałam aż przestanie padać.
- mogłaś zadzwonić do przedszkola, albo bynajmniej do mnie.
- Nie było zasięgu.
- Z kim byłaś?
- Harry przestań! Byłam w sklepie z kasjerką i innymi ludźmi!
- Gdzie on mieszka?
- Co ty pierdolisz?!
Ucichłam. Zdałam sobie sprawę, że Harry podejrzewa mnie o zdradę. Popatrzyłam na niego niedowierzającym wzrokiem.
- Harry nie dałam ci nigdy powodu do zazdrości! Nigdy cię nie zdradziłam! O czym ty mówisz?! O co mnie podejrzewasz?! Kiedyś sam mnie zdradziłeś! Pamiętasz? No kurwa pamiętasz?!
- To było dawno! Przestań mi to wypominać!
- Harry ja cie nie zdradziłam!
Miałam już łzy w oczach. Nie mogłam uwierzyć w to, o co on mnie podejrzewa.
- Harry przegiąłeś.
Poszłam do pokoju córki, wzięłam ją na ręce i razem z nią poszłam do studia fotograficznego. posadziłam ją przy komputerze i załączyłam gry. Na szczęście był tam internet. Mała w coś grała a ja zaczęłam wszystko ustawiać. Brakowało tylko modelek. Spojrzałam na Darcy. Uśmiechnęłam się.
- Ej mała chcesz pozować do zdjęć? Chodź. zobaczysz jakie to fajne.
uśmiechnęłam się, wzięłam na ręce i posadziłam na macie.
Po dwóch godzinach Harry wszedł do pomieszczenia. Darcy akurat usnęłam więc wzięłam ją na ręce, chciałam wyjść a on wszedł. Spojrzałam na niego i nic nie powiedziałam. Ominęłam go i zaniosłam córkę do jej pokoju.
_____________
i tada... znowu pokłóceni :( ehh..

środa, 7 maja 2014

Rozdział 27

- Jasne. Jeżeli mi pozwolisz.
Odpowiedział chłopak.
- Nie mam wyjścia.
Wyszłam za drzwi. Były do pokonania schody. Popatrzyłam na nie. Mina mi zrzedła. Zeszłam powoli i dotarłam do jego auta. Otworzył, a ja wsiadłam i zapięłam pas. Po 45 minutach byłam w mieszkaniu. Wyjęłam pieniądze żeby zapłacić pani Alice, ale znowu upadłam na ziemię. Harry dał jej swoje i kazał iść. Wziął mnie na ręce i położył na łóżku. Zadzwonił po pogotowie. Dobrze, że córka spała. Byłam nieprzytomna. Kiedy lekarze przyjechali Harry dowiedział się, że to po prostu z przemęczenia. Za mało jem, za dużo robię. Ocucili mnie i kazali odpoczywać. Leżałam w łóżku, Harry zamknął za nimi drzwi i wrócił do mnie. Usiadł na łóżku i spojrzał na mnie.
- Co mi jest?
Spytałam siadając. Nie pozwolił mi.
- Leż. Kazali ci odpoczywać. Jesteś przemęczona. Czemu nie powiedziałaś, że sobie nie radzisz?
- Radzę sobie!
Spojrzałam na niego z wyrzutem.
- Carl... Proszę cię. Musisz w końcu powiedzieć prawdę. Uważaj na siebie i jedz więcej, przecież jestem ojcem Darcy i też mogę się nią zajmować.
Złapał mnie za rękę.
- Skarbie... Obie macie jeszcze mnie.
Spojrzałam na niego i wzięłam rękę. Odwróciłam głowę w drugą stronę.
- Harry daję sobie świetnie radę. Godzę opiekę nad córką i szkołę. Nie potrzebuję niczyjej łaski. Podczas ciąży też świetnie sobie dawałam radę. Więc i teraz sobie poradzę. Osłabienie to żadna choroba. Mogę sobie poradzić z tym sama. I wiesz, że jestem dzielna więc nie potrzebuję żadnej łaski, ani niczyjej pomocy.
Patrzył na mnie jak na głupią.
- Ale po pierwsze to żadna łaska. Nie rozumiesz? Kocham Cię i kocham naszą córkę. Chcę z wami przebywać cały czas i chce mieć was przy sobie. Chcę żebyś wiedziała, że możesz zawsze na mnie liczyć i że zawsze przy tobie będę.
Odwróciłam głowę z powrotem w jego stronę, przybliżył się, nachylił i pocałował. To jak nałóg. Nie umiałam się oderwać, a wręcz przeciwnie. Przyciągnęłam go do siebie. Położył się na mnie i dalej mnie całował. Uśmiechnęłam się kiedy Darcy zaczęła płakać. Spojrzałam mu w oczy. Nie czekał długo. Poszedł do córeczki. Nie wiem jak to zrobił, ale już po chwili dziewczynka nie płakała, a jej tata przyszedł do mnie. Uśmiechnął się i położył w łóżku obok. Przytulił mnie, a ja na niego spojrzałam.
- Teraz będziesz miała wszystko czego potrzebujesz.
Zaśmiałam się. Nakrył nas kołdrą i całował moje ciało. Nie miałam zamiaru z nim współżyć. Ale miło było dostawać tak gorące pocałunki.
~Kilka lat później~
Dałam Harry'emu kolejną szansę. Uważam, że było warto. Jestem w końcu szczęśliwa. Nasza córeczka ma już cztery latka. Tak szybko. Mieszkamy w jego domu. Mieszkanie sprzedałam. Jednak wszystko było tak jak tam. wszystkie pomieszczenia wyglądały całkiem inaczej. Pokój Darcy wyglądał niesamowicie. Salon był połączony z kuchnią. A nasza Sypialnia była po prostu boska. Mieliśmy na prawdę dużą łazienkę , a korytarz był dłuuuugi i wszystko na prawdę razem świetnie wyglądało. Było kilka pomieszczeń , które zamknięte były zawsze na klucz . Postanowiłam nie wypytywać i zostawić ten temat w spokoju. Cały dom wyglądał na prawdę prześlicznie. Jesteśmy w trzech i czuję się tutaj samotna, kiedy Harry wychodzi na próby, a Darcy do przedszkola. Musiałabym w końcu znaleźć pracę.
~*~
Dzisiaj miałam zamiar wybrać się na poszukiwanie pracy. W końcu mam skończoną szkołę więc nie będzie problemu. Obudziłam się rano. Ubrałam się, a później poszłam do kuchni zrobić śniadanie. Następnie obudziłam córeczkę i ją ubrałam . Jeszcze musiałam ją uczesać . Kiedy skończyłam poranne czynności Harry już nie spał. Przywitałam go.
- Hej. Harry idę zaprowadzić Darcy do przedszkola i idę szukać w końcu jakieś pracy. nie mogę tak bezczynnie siedzieć.
Uśmiechnęłam się, a Harry zrobił dziwną minę. 
- Carl możesz ją zaprowadzić i wrócić do domu? Dzisiaj to na prawdę ważne. Proszę.
Spojrzał na mnie.
- No okey... Skoro to takie ważne, ale jutro już idę. 
Dałam mu buziaka w policzek. 
- No to my lecimy pa. 
Złapałam małą za rękę i ruszyłam ubrać jej buciki. 
_________________
Dziś macie tyle. <3 przepraszam jeszcze raz za tak długi czas nieobecności <3

wtorek, 6 maja 2014

Rozdział 26

-No tak, ale u nas na początku też się nie układało.. kłóciliśmy się, a dopiero teraz kiedy wiemy czego każdy z nas potrzebuje umiemy się dogadać. Nie płacz Carl. Dostałaś szansę, aby spróbować z Harry'm, aby stworzyć z nim szczęśliwą rodzinę. Być może na prawdę mu zależy.
-Dostałam szansę, ale co z tego jak on ją wykorzystał?
-Nie możesz tak mówić. Zobaczysz skoro mu zależy to powie kumplom o Darcy.
Uśmiechnęła się jak zwykle promiennie. Skończyłam zmywać makijaż i odwróciłam głowę w jej stronę.
-Dziękuję.
-Nie masz za co.
Pogadałyśmy jeszcze chwilkę i każda poszła w swoją stronę. Miałam teraz zajęcia z fotografii. Lekcja się zaczęła. Bardzo lubię profesora Adamsa, ale jakoś nie za bardzo słuchałam co mówi. Moje myśli były bardzo daleko, a może nie aż tak... Może Harry stoi pod szkołą.. Może nawet myśli o mnie.. Może na prawdę chce powiedzieć kumplom o Darcy... Może wcale nie jest taki zły...
Moje myśli krążyły wokół jednej osoby- Harry'ego.
- Panno Mitchell.
-tak?
Spojrzałam na niego.
-Niech pani odpowie na pytanie.
-A jakie było?
-Widzę, że pani kompletnie nie uważała. To może dżentelmen Harvey.
Spojrzałam na kolegę z klasy. Co on mi zaprząta głowę jakąś fotografią kiedy ja nie mogę przestać myśleć o  moim życiu. To wszystko jest takie do dupy...
Kilka następnych godzin, skończyłam lekcję. Wyszłam z budynku... *Ehh on chyba nigdy nie da mi spokoju* Spojrzałam na Harry'ego i udawała, że go nie widzę. Wyszłam przez bramę, widziałam kątem oka, że idzie za mną. Modliłam się żeby ktoś mnie zasłonił, a ja mogłabym wtedy uciec. No jak to moje zezowate szczęście tak się nie stało. Harry mnie dogonił, złapał lekko za ramię i obrócił w swoją stronę.
-Harry co ty chcesz? Możesz dać mi spokój?
Patrzyłam wściekłym wzrokiem na niego.
-Nie. Ja po prostu chce porozmawiać. Zależy mi na was obu, ale po prostu mam tyle na głowie, że chłopacy się nie dowiedzieli, ale jeżeli ze mną do nich pojedziesz to zobaczysz, że im powiem.
Spojrzałam na niego, ale nic nie powiedziałam.
-Nie chce was po raz kolejny stracić.
Schylił się i mnie pocałował. Odepchnęłam go.
- Okey możemy jechać.
Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Pani Alice aby została dłużej z Darcy. Zgodziła się jak zawsze, a ja z Harry'm ruszyłam do jego samochodu. Pewnie był zdziwiony moją reakcją, ale ja nie mam zamiaru się z nim całować. O nie. Zobaczę jak będzie.
Dojechaliśmy pod ich duży dom. Kolejny raz dziwnie się czułam. Weszliśmy do salonu, a on wszystkich zawołał. Usiadłam na kanapie i przyglądałam się jak po kolei schodzą.
- Muszę wam coś powiedzieć.
Zaczął poważnie Harry. Wszyscy spojrzeli na mnie, a później na niego.
-To mów, bo ciekawość nas zżera.
Odpowiedział farbowany chłopak.
- Bo Darcy...
-Kto?
Spytał Liam.
- Darcy. Ona jest także moim dzieckiem.
Odpowiedział ojciec mojego dziecka. Wszyscy patrzeli na niego zdziwieni. W końcu się wtrąciłam.
- Rozstałam się z Harrym zanim dowiedziałam się o ciąży.
Wszyscy pokiwali zaskakująco głowami.
Jakoś atmosfera się rozluźniła. Cały czas rozmawiałam z Zayn'em. No to na prawdę wspaniały chłopak. Czułam, że chociaż znam go od dwóch dni to i tak mogę mu zaufać i wszystko powiedzieć. Dziwnie się czułam wiedząc o tym. Czułam jakąś więź. Jakbym znała go od lat. O 20 zrobiło mi się niedobrze. Przeprosiłam chłopaków i poszłam do łazienki. Stanęłam nad umywalką i przemyłam twarz. Było mi słabo. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Caroline wszystko okey?!
Usłyszałam głos Zayn'a.
-Tak. Tak wszystko okey...
Powiedziałam słaba. Patrzyłam na drzwi i powoli do nich podeszłam. Otworzyłam i spojrzałam na muzumanina.
- Ej co jest?
Spojrzał na mnie.
- Nic... znaczy... Zayn słabo mi...
Powiedziałam i zamknęłam oczy, zakręciło mi się w głowie, straciłam równowagę i opadłam na ramiona Zayn'a. Złapał mnie mocno. Wziął na ręce i zaniósł na kanapę.
- Zayn co się stało?!
Zawołał Niall. Traciłam przytomność. Harry przyniósł mi wody, Zayn lekko klepał po policzku żeby mnie obudzić. Żebym odzyskała przytomność. W końcu usiadłam na łóżku. Dalej kręciło mi się w głowie, ale byłam przytomna. Wzięłam szklankę i napiłam się łyka wody.
- Harry... Zawieź mnie... do domu.. Błagam...
Powiedziałam słaba i wstałam... Jednak zaraz usiadłam z powrotem. Wzięłam głęboki wdech i wstałam. Powoli poszłam do drzwi i ubrałam buty.
- Dzięki chłopcy. Ale Darcy czeka.
- Ale jak ty teraz sama tam zostaniesz?
Spytał Zayn. Spojrzałam na Harry'ego.
- Zostaniesz?
______________________________
Udało mi się :D <3

Ojej :(

Jejcia kochani przepraszam was bardzo bardzo <3
Trzeba byłoby coś dodać tak? HAHA zaraz ogarniam :) Przepraszam Was bardzo, ale nie miałam czasu :( Przepraszam KOCHANI ;*

czwartek, 24 kwietnia 2014

Rozdział 25

- No, ale Hazz. Jeżeli ci na niej zależy to walcz. Jak cie znam to nie byłeś sam w tym klubie.
Spojrzałem na niego. Za dobrze mnie zna... Tylko westchnąłem i poszedłem do siebie.
~Caroline~
~*~
Obudziłam się rano niewyspana. Jak codziennie poszłam się przebrać w to i poszłam do kuchni przygotować sobie jedzenie do szkoły. Przyszła pani Alice. Wpuściłam ją i powiedziałam, że mała jeszcze śpi. Pożegnałam się z nią kilkanaście minut przed 8. Wszystko dla córeczki było przygotowane, ubrania, jedzenie i inne potrzebne rzeczy. Wyszłam z bloku i ruszyłam do szkoły. Po drodze spotkałam Jessice i razem z nią pokonałam drogę do szkoły. Przed bramą spotkałam Harry'ego. Za bardzo nie miałam ochoty z nim rozmawiać, więc go ominęłam. Nie było to takie proste jak myślałam. Harry odbił się od maski i złapał mnie za rękę po czym mocno do siebie przyciągnął.
- Ała! Harry to boli puść mnie!
Próbowałam wyrwać rękę z jego uścisku. poluzował go trochę, a potem całkowicie puścił. Zanim uciekłam spojrzałam mu w oczy i powiedziałam szeptem.
- Nie poznaję cię Harry.
Łzy ściekły, a ja uciekłam do szkoły. Zobaczyła mnie Ariana i zostawiła znajomych, po czym szybko za mną pobiegła.
- Ej co się stało?
Spytała kiedy mnie już dogoniła i mocno do siebie przytuliła.
- On złapał mnie za rękę... i tak mocno ścisnął. Ała...
Płakałam trzymając się za bolący mnie nadgarstek.
- Jak to? Harry?
- Tak..
Dźwignęłam głowę i ruszyłam z nią za rękę w stronę łazienki. Przed lustrem wyciągnęłam chusteczki i zmywałam rozmazany makijaż z twarzy, przy czym rozmawiałam z przyjaciółką.
- Bo ja wczoraj na niego nawrzeszczałam i znowu nie jest dobrze rozumiesz? Nie chce go znać. A tym bardziej po tym co mi zrobił.
- A wczoraj czemu na niego nakrzyczałaś?
Spytała przyjaciółka stojąc za mną i patrząc jak zmywam makijaż.
- Byłam poznać jego przyjaciół. I po 20 powiedziałam mu, że ma mnie zawieźć bo muszę do Darcy wracać i wiesz co się okazało? Oni nawet nie wiedzieli, że on ma córkę. A jak im powiedziałam, ze to moja córka... On nawet nie powiedział, że jego też. Nienawidzę go. Tak bardzo go nie znoszę.
- Ej no wiesz... Może zapomniał.
- Zapomniał... Tak mu na nas zależy, że zapomniał powiedzieć kumplom, że ma dziecko? Aha super.
- Ehh.. no tak. Masz rację. Ale nie martw się.
- Łatwo ci mówić Ari... Masz Brandona i nie musisz się martwić o wszystko inne... Masz szczęście... ehh...
______
Ten taki krótki <3

Rozdział 24

Harry wrócił do swojego samochody. Pobiegłam sama do domu. Dotarłam i za wszystko przeprosiłam panią Alice. Wybaczyła mi i powiedziała że jestem młoda i muszę korzystać z życia. Uśmiechnęłam się lekko i poszłam do swojej sypialni. Wzięłam piżamę i się umyłam. Potem poszłam do córeczki. Już spała. Znowu się popłakałam. Wyszłam z jej pokoju i poszłam do siebie. Telefon leżał na komodzie i migał. Zobaczyłam wiadomość. *Czy on nie może mi dać spokoju?!*
-Człowieku lecz sie...
Powiedziałam do siebie i odłożyłam telefon na komodę bez odpisywania. 
w końcu mogłabym wam trochę opowiedzieć o moim mieszkaniu. 
Kuchnia przypominała literkę C. Meble były brązowe. Dobra lecimy dalej. Pokój Darcy to najlepsze. Miała okrągłe łóżeczko z barierkami. Sztuczne drzewo, do którego można było wejść. Następnie przedpokój. Szafki były jasne. Jeden rząd stał na ziemi, a drugi wisiał trochę na nim. Pod nim były wieszaki. W szafkach wiklinowe koszyki. Do salonu wchodziło się przez łuk wycięty w ścianie.  Kanapa po prawej, niziutki czarny stół i po lewej plazma na ścianie, a pod nią komody. To na prawdę było mieszkanie przyrządzone specjalnie dla mnie. Więc opisałam wam wszystko oprócz mojej sypialni. Tą specjalnie dla mnie przygotował David. Wiedział jakie lubię kolory. Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłam myślałam, że go uduszę tak mocno przytulając. Tak bardzo mi się podobała.
 Kolory jasne, wszystko było takie piękne. Na prawdę cieszyłam się mając tak wspaniałego przyjaciela. Szafa duża i pojemna. Akurat ciuchy wszystkie się zmieściły. Komoda, nocna szafeczka i dużo wolnej przestrzeni. Właśnie za to uwielbiałam to mieszkanie. Okna nad łóżkiem. Wszystko było tak doskonale dopasowane. Właśnie dlatego tak bardzo mi się podobała. 
Po odłożeniu telefonu Wskoczyłam do łóżka i zakryłam się kołdrą. Zaczęłam myśleć o Harry'm. Wiedziałam, ze tak będzie. Przecież nie mogę z nim być szczęśliwa... Za bardzo boję się, że kolejny raz mnie zrani..

Boje się mu zaufać i nawet małą drobnostka mnie rani... No bo niby czemu nie powiedział im, że Darcy to też jego córka? Jego przyjaciele muszą mieć o mnie fajne zdanie... Niech on spada już ode mnie. Nasza córka będzie miała tylko mamę i koniec. Zasnęłam po kilkunastu minutach rozmyślania. 
~Harry~
*Kurwa spieprzyłem wszystko!* Mogłem im powiedzieć. Mogłem dokończyć za nią. Cholernie za nią tęskniłem... Cholernie wszystko spieprzyłem. Nie wróciłem do domu. Pojechałem do jakiegoś klubu nocnego. Byłem już pijany. Zacząłem flirtować z jakaś dziewczyną... Nawet nie wiem jak miała na imię. Poszliśmy do jakiegoś pokoju. I tak Caroline nie chce mnie znać, więc czemu mam nie korzystać z życia? Postanowiłem, że nie będę niczego żałował. Z dziewczyną od razu weszliśmy do gry. Po zabawie ubrałem się i z nią namiętnie pożegnałem. Wróciłem do domu gdzieś po 2 w nocy. Zayn na mnie czekał. Pijany wszedłem do salonu.
- Stary gdzieś ty był?
Zapytał wkurzony.
- W clubie. 
- Harry... Co się stało?
Spytał trzymając mnie za ramię. 
- No kurwa stało się... Znowu ją zraniłem i straciłem...
- Stary, ale o co chodzi? Przecież ona ma dziecko... Wiesz, że się do tego nie nadajesz...
- Boże Zayn... Ale to dziecko jest moje!
Wykrzyczałem mu w twarz. 
- Co ty gadasz? Poważnie? I czemu nic nie mówiłeś. 
- Kurwa zapomniałem. I właśnie dlatego ją straciłem. Rozumiesz?!
- Jak przez to?
- Bo wam nie powiedziałem... I stwierdziła, że mi na nich nie zależy. 
- Takie są kobiety hazz.
- Ale nie ona... Nigdy wcześniej nie zależało mi tak na dziewczynie. Rozumiesz?! Ona jest kurwa wyjątkowa...
________
:D

Rozdział 23

Po kilku kolejnych godzinach lekcyjnych wyszłam z budynku, śmiałam się z Arianą, wygłupiałam się. Obie skończyłyśmy w tym samym czasie. Zobaczyłyśmy Harry'ego pod bramą. Obie spojrzałyśmy na siebie.
- To ja was zostawię samych piękna. Do jutra.
Powiedziała czerwonowłosa dziewczyna i dała mi buziaka w policzek uśmiechnęłam się.
- Dzięki pa skarbie.
Pożegnałyśmy się, a ja ruszyłam w stronę Harry'ego.
-no hej piękna.
- cześć..
powiedziałam zdziwiona.
- Co tu robisz?
Spytałam kiedy go przytuliłam.
-Chciałem cię po prostu odebrać ze szkoły. A co? Źle?
-nie no fajnie. Dziękuję. Pani Alice została z Darcy?
Od razu pytałam o córkę.
- Tak. Nie musisz się martwić.
uśmiechnęłam się i wsiadłam do samochodu. Harry zrobił to samo i ruszyliśmy. Wszyscy się na nas patrzeli. Ehh nienawidzę tego. Jechaliśmy w nieznaną stronę. Obróciłam się do tyłu, a później z powrotem.
- Harry gdzie jedziemy?
Spytałam patrząc na niego.
- Wiesz, że chłopacy z zespołu cie nie poznali. Skoro mała ma opiekę to mamy szansę.
- Boże co?! Harry mogłeś mi wcześniej powiedzieć!
- Spokojnie. To przyjaciele. Przecież cie nie zjedzą.
Uśmiechnął się promiennie. Zdjął rękę z biegów i złapał moją. Spojrzałam na niego i się zarumieniłam. Od razu zakryłam twarz włosami. Słyszałam jak się śmieje pod nosem.
- Nie musisz się chować... Ślicznie wyglądasz z rumieńcami.
Powiedział nagle. Czułam jak moje poliki pieką coraz bardziej.
- Yhm...
Wymruczałam cicho i dalej miałam twarz schowaną we włosach. Musiał przerzucić bieg, więc puścił moją rękę. Kiedy poczułam... Znaczy kiedy już nie czułam jego ręki na swojej szybko położyłam ją na moich udach. *Boże... Nienawidzę się rumienić! Nie przy chłopakach!* Pomyślałam i w myślach walnęłam się w czoło. W końcu dojechaliśmy do domu. Zastanawiałam sie kto w nim mieszka. Wyglądał tak:

 Dom dla jednego młodzieńca taki? Harry wyrwał mnie z moich przemyśleń.
- Mieszkamy wszyscy razem. Jako zespół.
Uśmiechnęłam się. Skąd wiedział o czym myślałam?
- Każdy zawsze myśli o tym samym kiedy zobaczy ten dom. Więc wiem nad czym myślałaś.
*człowieku przestań czytać mi w myślach!* Wysiadłam z auta i razem ruszyliśmy do środka. Strasznie dziwnie się czułam idąc obok tego wielkiego basenu, te schody. Matko Boska nie pasuję tutaj!
Weszliśmy po schodach do domu. Przeszliśmy przez korytarz. Zaprowadził mnie do salonu i zawołał chłopaków. Spojrzałam na nich i się z wszystkimi przywitałam i się przedstawiłam. Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać. Świetnie się z nimi bawiłam. Jakbym znała ich od lat. O 22 spojrzałam na zegarek.
- Harry zawieziesz mnie? Muszę do Darcy jechać.
- Darcy?
Zapytał Zayn i Liam jednocześnie. Uśmiechnęłam się.
- Do córki.
Dziwnie na mnie spojrzeli, a ja patrzyłam na Harry'ego. Pewnie teraz mają mnie za puszczalską.
- Jasne chodź.
Poszedł do drzwi i ubrał buty, ja zrobiłam to samo. Pożegnała chłopaków machnięciem ręki i wyszłam. Harry zaprowadził mnie do samochodu i usiadł za kierownicą. Zapalił auto i ruszył.
- Widzę, że nie pochwaliłeś się kolegom, że masz córkę.
Patrzyłam na niego. Mogłam nie zaczynać tego tematu. Miał wyraz twarzy takiego.. eh nie wiem jak to opisać.
- Harry! Tak ci zależy?! Właśnie widać!
Powiedziałam już mniej opanowana.
- Nie wydzieraj się na mnie.
Powiedział oschle.
- Zatrzymaj się.
Powiedziałam szybko.
- CO?
Spytał zdziwiony.
- Głuchy jesteś? Zatrzymaj samochód!
wykrzyczałam. Zrobił to, a ja wysiadłam z samochodu i trzasnęłam drzwiami. On też wyszedł.
- Carl zaczekaj!
Odwróciłam się w jego stronę.
- Wal się!
Powiedziałam i odbiegłam chowając się za murem kamienicy. Słyszałam, że Harry też biegnie, nie chciałam uciekać. Chciałam żeby zostawił mnie w spokoju. Zsunęłam się po murze i usiadłam na chodniku. Zobaczyłam jego nogi, zaczęłam płakać. A on kucnął przy mnie.
- Zostaw mnie. Kolejny raz mnie zraniłeś. Kolejny kurwa raz!
Wstałam i popatrzyłam na niego zapłakanymi oczyma.
- Caroline przepraszam... Nie miałem okazji im powiedzieć...
- Taa. Nie chciałeś! Zostaw mnie dobra?! Spadaj! Odwal sie ode mnie! Chciałam dać ci szanse a ty kurwa co?! Zostaw mnie w spokoju!
Odwróciłam się napięcie i odeszłam.
___________
:D

środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 22

~*~
Kolejnego dnia obudziłam się parę chwil po 7. Harry spał, wstałam i poszłam zajrzeć do Darcy, ta też słodko spała. Zrobiłam sobie szybko śniadanie, ubrałam się, uczesałam i umalowałam. Kiedy byłam gotowa przyszła pani Alice. Zapłaciłam jej już za cały dzień, ale powiedziałam też, że Harry jest w sypialni i jakby mogła być cicho żeby oboje się wyspali. Powiedziałam, że może korzystać ze wszystkiego, a później tylko zając się małą. Pani Alice była starszą kobietą, miłą i do tego bardzo lubiła małe dzieci. Uśmiechnęła się, a ja pożegnałam ja uśmiechem i wyszłam na uczelnię. Spotkałam tam Arianę. Ciepło się przywitałyśmy, a po przerwie niestety każda musiała iść na lekcję. Umówiłyśmy się na następną przerwę. Miałam pierwszą lekcje w plenerze. Profesor miał za zadanie wytłumaczyć nam kilka podstaw barw i inne takie. Słuchałam go z ciekawością i bardzo chętnie oglądałam przyrodę. Większość mojej klasy była zainteresowana zupełnie czym innym. Po godzinie niestety lekcja się skończyła. Było na prawdę ciekawie. Wróciliśmy do budynku. Poszłam na ławkę spod jednej sali i czekałam na przyjaciółkę, kiedy ją zobaczyłam od razu się uśmiechnęłam.
- Ej ty śliczna widziałam waszą klasę na boisku szkolnym. Mieliście lekcję w plenerze?
Spytała siadając obok mnie. Zaśmiałam się. 
- Tak. Najlepsza lekcja jaka może być na tej uczelni. no jeszcze malowanie na płótnie.
uśmiechnęłam się.
- Ja tam nie lubię plenerów, ale malowanie jest zdecydowanie super. Okey, a teraz poważny temat, mianowicie jak z tobą i Harry'm? 
Spojrzałam na nią i oparłam się o ścianę.
- Przyszedł wczoraj... Ehh nie wiem czy mnie zrozumiesz, ale jak on o coś prosi, albo przeprasza... Ja czuję, ze robi to szczerze... Dałam mu jeszcze jedną szansę. 
Ariana spojrzała na mnie zdziwionym wzrokiem, chciała coś powiedzieć, ale jej nie pozwoliłam kontynuując. 
- Wiem, że on mnie zranił, ale też nie mogę wymazać tak po prostu mojego uczucia do niego. Kocham go nadal i chcę żeby moja córka białą obojga rodziców. Nie wiem jak to będzie, ale chce spróbować stworzyć szczęśliwą rodzinę, bo może Bóg właśnie dał mi na to szansę.
Patrzyła na mnie niedowierzanie i w końcu się odezwała.
- Carl wiem, że go kochasz, po prostu nie chcę żebyś znowu cierpiała tak? to jest dla mnie najważniejsze. Masz być w końcu szczęśliwa. A z Harry'm i tą całą drugą szansą jest twoim wyborem.
uśmiechnęła się promiennie. Mocno ją przytuliłam. 
- I pamiętaj, że do mnie możesz przyjść w każdej sprawie. 
Dodała po chwili. Wtedy zadzwonił dzwonek. Oderwałam się od niej i każda po pożegnaniu uśmiechem poszła w swoją stronę. Teraz miałam zajęcia teatralne. Dostaliśmy scenariusz do przedstawienia ,,Miłość niejedno ma imię'' Były już tam wypisane rolę. Każdy ponoć tam był. Znalazłam swoje nazwisko. Jak zwykle. Super. ciesze sie jak cholera. (sarkazm) Znowu mam główną rolę. Już o tym rozmawiałam z nauczycielem. Że powinien dać szansę innym dziewczyną. Ja jakoś nie czułam się w głównej roli. Poszłam za nim kiedy wszedł za kurtynę.
- Panie Baker. Możemy porozmawiać?
- Tak o co chodzi Caroline?
-Ehh.. Znowu obsadził mnie pan w głównej roli. Chciałabym żeby tym razem zagrał ją ktoś inny. 
- Grasz świetnie. Sądzę, że się do tego nadajesz. 
- Proszę pana. Każda dziewczyna zasługuje na szansę pokazania się, a nie tylko ja. Może to zagrać Lilly, albo Sarah, albo może nawet Jessica. Dlaczego za każdym razem ja?
- Słuchaj, jeżeli chcesz grać kogoś innego to zamień się z narratorką tak będzie ci pasowało? Sarah zagra twoją rolę, a ty jej.
- Dziękuję. 
Poszłam do koleżanki z kółka.
- Hej Sarah. Może chciałabyś zagrać główną rolę? Pan Baker powiedział, że jeżeli się zgodzisz to możesz grać główną bohaterkę. 
- Jasne czemu nie. Ale to na pewno był twój pomysł, bo pan Baker zawsze obsadza ciebie i rzadko zmienia zdanie.
- Tak to mój pomysł. Nie chce za każdym razem grać głównej roli.
- Dziękuję. Jesteś taką wspaniałą dziewczyną.
Przytuliła mnie, a ja się uśmiechnęłam.
- To masz mój scenariusz bo tam zaznaczone są już twoje sceny. 
Zamieniłyśmy się arkuszami i wszyscy zaczęliśmy grać. 
____________
No i to na tyle w tym rozdziale :D 

Rozdział 21

Patrzył na mnie zdenerwowany, a ja przez jakąś chwilę nic nie mówiłam, w końcu nie wytrzymał i zapytał.
- i co?
Spojrzałam na niego, wzięłam wdech i zaczęłam mówić.
-Harry ja też chce żeby mała miała obojga rodziców i na prawdę chciałabym żeby wszystko było okey... Na prawdę chcę dać ci tą szansę...
- Czyli zgadzasz się?
- Możesz mi nie przerywać?
- Przepraszam mów dalej.
- na prawdę chcę dać ci tą szansę, ale boję się, że znowu mnie zranisz... To wszystko wtedy na prawdę mnie przytłoczyło i nie wiem czy chce przeżywać to ponownie..
- Caroline ja wiem, że bardzo cię tym wszystkim zraniłem... I później te moje zachowanie pod szkołą... Ale kiedy zobaczyłem naszą córeczkę zrozumiałem jak ważne dla mnie jesteście obie.
Dojechaliśmy pod blok, wysiadłam z auta, a Harry zrobił to samo tylko szybciej i przyszedł z mojej strony i gdy już wyszłam z samochodu, Harry był po mojej stronie, stanął przede mną i popatrzył mi w oczy, złapał lekko moje ręce.
- Spójrz mi w oczy i powiedz, że mnie nie kochasz.. Zrozumiem i nie będę walczył.
Powiedział na prawdę poważnym tonem. Spojrzałam na niego.
- Ja..J-a.. Kocham cie nadal... Spuściłam wzrok i patrzyłam na nasze złączone ręce, czułam, że Harry się lekko uśmiechnął. Dźwignął jedną ręką moją brodę tak, że ponownie na niego spojrzałam i mnie pocałował. Tak bardzo za tym tęskniłam, to pocałunek namiętny i czuły... Tak jak on to zawsze robił, zresztą jak zawsze nie potrafiłam się oderwać i po prostu odwzajemniłam pocałunek. Po oderwaniu się patrzyliśmy na siebie, ale ja w końcu się otrząsnęłam, wyminęłam go i ruszyłem do bloku, chłopak poszedł za mną, otworzyłam drzwi wejściowe na klatkę i ruszyłam na schody, nie chciałam zaczynać tego tematu przed wejściem do mieszkania. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam uśmiechniętą panią Alice akurat przechodzącą z Darcy przez pokój.
- Witam panią.
Uśmiechnęłam się promiennie i podeszłam do nich, wzięłam córeczkę na rączki i dałam soczystego buziaka w policzek. Chciałam rozliczyć się z opiekunką, ale Harry był szybszy i dał jej pieniądze. Zaśmiałam się i poszłam z córeczką do kuchni, Harry się rozebrał i przyszedł do nas. Posiedzieliśmy chwile, ale zauważyliśmy, że Darcy jest senna, więc poszłam ją uspać do pokoju, kiedy zasnęła zamknęłam drzwi od sypialni i wróciłam do Harry'ego. Usiadłam na kanapie i załączyłam tv. Czułam na sobie jego wzrok, uśmiechnęłam się i odwróciłam głowę w jego stronę.
- Coś jeszcze chciałbyś wiedzieć?
Spytałam patrząc na niego. Pokiwał głową twierdząco. Przybliżył się bliżej mnie.
- Czy już mi wybaczyłaś i dasz drugą szansę?
Patrzyłam na niego z uśmiechem i przez kilka chwil nic nie mówiłam.
- No powiedz coś...
Powiedział łapiąc mnie za rękę.
- Harry wybaczyłam ci dawno...
Jego uśmiech od razu się powiększył, a ja kontynuowałam.
- A co do szansy... to...
Widziałam nadzieję w jego oczach... Po prostu byłam nadal w nim zakochana i nie mogłam mu odmówić.
- Harry, ale jeżeli znowu mnie zdradzisz to nie zobaczysz nigdy więcej ani mnie ani dziecka.
Jego uśmiech nie mógł być większy. rzucił się na mnie tak, że przewrócił na kanapę, był nade mną. Patrzyłam mu w oczy, a on ciągle się uśmiechał. Znowu mnie pocałował, a ja nie utrudniałam mu tego. Harry był dla mnie taki czuły, nie sądziłam, że znowu z nim będę, ale kocham go i każdy człowiek zasługuje na szansę. Zaczął lecieć serial, więc dźwignęłam się i odepchnęłam od siebie loczka. Miał grymas na twarzy, usiadł na kanapie, a ja położyłam głowę na jego kolanach i oglądałam telewizję. Po północy zrobiłam się śpiąca. Usiadłam na łóżku, myślałam, że Harry usnął bo był tak cicho, ale on przyglądał mi się.
- Harry nie jesteś zmęczony? Ja idę się myć i spać.
Powiedziałam wstając z kanapy i patrząc na niego.
- Zostajesz u nas na noc?
Spytałam kiedy podałam mu pilot.
- Z takiej okazji trudno nie skorzystać.
Zaśmiałam się.
- To ja idę się umyć, a ty możesz jeszcze popatrzeć.
Wyszłam z salonu i poszłam do mojej sypialni, kiedy szłam do łazienki zahaczyłam o pokój Darcy, spała grzecznie, więc zamknęłam drzwi i poszłam się odświeżyć. Po 24 minutach wyszłam świeżo umyta. Poszłam do sypialni. Telewizor w salonie był wygaszony, kiedy weszłam do sypialni zobaczyłam Harry'ego w moim łóżku. Zaśmiałam się na jego widok i też weszłam pod kołdrą, Ułożyłam się wygodnie i próbowałam zasnąć. Poczułam na sobie ręce Harry'ego, a potem czułam jak się przybliża i przytula. Zaśmiałam się.
- Harry idź spać. Ja jutro idę do szkoły.
- NO już idę już.
Jeszcze chwilę się powiercił, ale potem już leżał cicho. Zasnęłam.
____________
ijee! Wybaczyła mu :D

Rozdział 20

Zasnęłam po jakiś 46 minutach.
~*~
Dziś Niedziela, Obudziłam się przez płacz Darcy, pewnie jest już głodna. Nakarmiłam ją i zaczęłam ubierać do kościoła, położyłam ją w wózku i sama poszłam do łazienki się ogarnąć. Od czasu urodzenia córki nie zabrałam się za siebie tak porządnie wiec nadszedł na to czas, Wyszłam z córeczką do kościoła, po półtorej godzinie byłyśmy z powrotem w mieszkaniu. Położyłam córeczkę do spania, a sama zabrałam się za gotowanie obiadu. Kiedy był skończony poszłam się przebrać i uczesać. 
Kiedy byłam gotowa zasiadłam do stołu i zaczęłam jeść. W połowie obiad ktoś zapukał do drzwi. Byłam ciekawa kto to. Poszłam otworzyć. Za drzwiami zobaczyłam Brandona z Arianą. Uśmiechnęłam się i ich przywitałam. Zaprosiłam do środka, powiedziałam, że mała śpi, a ja akurat jem obiad. Spytałam czy zjedzą ze mną. Zgodzili się, więc nałożyłam im spaghetti i dalej jadłam. Zaczęliśmy rozmawiać i się śmiać, tak po prostu jak przyjaciele. Córeczka obudziła się około 17. Wzięłam ją do nas i wszyscy patrzeliśmy na filmy wygłupiając się z Darcy.  Po 22 wszyscy byliśmy zmęczeni i postanowiliśmy się pożegnać. Para przyjaciół poszła do siebie, a ja poszłam umyć córkę. Wyszłam z łazienki i zaczęłam usypiać Darcy, nie chciała zasną, więc stwierdziłam, że dzisiejszą noc mam nieprzespaną. Załączyłam ponownie telewizję. Przytulałam małą, zasnęła dopiero gdzieś po 1 w nocy. Powoli położyłam ją w łóżeczku i sama poszłam sie szybko odświeżyć. Następnie położyłam sie po cichu do łóżka i bardzo szybko zasnęłam.
~*~
Następnego ranka wstałam i zaczęłam się ubierać. Opiekunka miała przyjść o 7:30, wiec miałam jeszcze trochę czasu. Kiedy się ubrałam poszłam do łazienki się uczesać i umalować, Następnie wzięłam z lodówki jabłko i batona zbożowego, Niania dotarła, a ja byłam gotowa, żeby wychodzić na uczelnię. Powiedziałam pani Alice co i jak i szybko wyszłam z domu, przed blokiem zobaczyłam auto Harry'ego. Spojrzałam zdziwiona, nikogo w środku nie było, po chwili zastanowienia, odwróciłam się i wpadłam na kogoś spojrzałam na niego.
- Boże, ale mnie wystraszyłeś Harry. Przepraszam śpieszę się na uczelnię.
- To chodź może cię podwiozę. 
Spojrzałam na niego i się zgodziłam, wsiadłam do jego auta i zapięłam pasy. Ruszyliśmy w stronę mojej szkoły i zaczęliśmy rozmawiać. 
- Słuchaj, bo chciałem...
- Harry nie zaczynaj tego tematu. Porozmawiamy jak sie spotkamy teraz nie mam za bardzo czasu, dam ci dzisiaj znać po zajęciach i się umówimy. 
- Ehh... okey.
Po 6 minutach dojechaliśmy pod budynek.
- Dziękuje ci bardzo. To do zobaczenia pa.
Nachyliłam się i dałam mu buziaka w policzek. Wysiadłam z auta i pobiegłam do szkoły. Miałam jeszcze 14 minut, więc poszłam do szkolnej stołówki kupić bułkę, aby na którejś z przerw ją zjeść. Dotarłam, kupiłam i poszłam pod klasę, akurat zdążyłam. Nauczyciel przyszedł i wpuścił całą moją klasę do sali, usiedliśmy na swoich miejscach i jak zwykle wyciągnęliśmy zeszyty. Na prawdę uwielbiałam moją szkołę. To była moja pasja, po prostu kochałam plastykę we wcześniejszych szkołach i to dlatego wybrałam tę szkołę. Ehhh to dla mnie Kathie też do niej poszła, a teraz... najlepiej wolałabym jej nie widzieć. To wszystko mnie przytłaczało jeszcze bardziej na jej widok. Po 6 godzinach nauki wybiegłam ze szkoły i jak najszybciej chciałam wrócić do córeczki, niestety przed bramą uczelni zobaczyłam Harry'ego opierającego się o maskę samochodu. Spojrzałam na niego, od razu się uśmiechnął i gestem pokazał żebym podeszła. Tak też zrobiłam.
-Hej...
przytulił mnie.
- no cześć. Chciałeś coś bo śpieszę sie do mieszkania.
Popatrzyłam na niego.
-Obiecałaś mi spotkanie, musimy w końcu pogadać.
- Tak, ale nie możemy w mieszkaniu? Chciałabym już wrócić do małej.
-Okey chodź podwiozę cię.
Wsiadłam do jego samochodu, zapalił auto i ruszył.
- Okey, możemy pogadać.
Powiedziałam opierając się o fotel w samochodzie.
- Słuchaj Carl... Wiem, ze chcesz czasu, ale mnie na prawdę na was zależy, chciałbym do ciebie wrócić jeżeli oczywiście dasz mi szanse i chcę sie starać.
- Harry ja to przemyślałam...
Przerwałam mu, popatrzyłam na niego, a później nerwowo bawiłam sie palcami.
___________________
heuheu xd

wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 19

Popatrzyłam na niego, położyłam nogi na poduszkę i oparłam się o kanapę.
- Nie jestem już z Kathie. Chciałbym naprawić to co było między nami.
Pokazał na siebie i na mnie.
- Harry.. Znowu zaczynasz ten temat. Wiem, że z nią nie jesteś. Wieści na uczelni szybko się rozchodzą. I powinno ci wystarczyć to, że możesz widywać Darcy. Chyba nie sądzisz, że po tym jak mnie zraniłeś będziemy znowu razem.
Popatrzyłam na niego wzrokiem pełnym smutku.
- Wiem, że cie zraniłem, ale zmieniłem się. Nie mam nikogo na prawdę mi ciebie brakuje.
- Harry błagam cie przestań. Wiesz, ze to nie ma sensu i..
- A właśnie, że ma sens. Mamy razem dziecko, więc może dla jej dobra spróbujmy. Każdy zasługuje na drugą szansę.
- Każdy, ale jeżeli się zmienia. A ty.. Ty jesteś uzależniony od wyrywania panienek.
- Nie. Na prawdę się zmieniłem. Proszę daj mi drugą szanse. Naprawie to wszystko i nigdy więcej cię nie skrzywdzę.
Westchnęłam i spuściłam wzrok na kanapę.
- Wiem, że ty też tego chcesz. Kiedy się bawie z małą patrzysz na nas takim wzrokiem. Na prawde chcę stworzyć z tobą szczęśliwą rodzinę.
- Nie Harry. Chciałam żebyśmy byli szczęśliwi, ale zanim sie dowiedziałam o zdradach. To wszystko nie jest takie proste. Strasznie cierpiałam, ale sie pozbierałam i nie chce przechodzić przez to wszystko ponownie, bo ci zaufam. Rozumiesz? Nie mam ochoty przeżywać kolejnego zawodu miłosnego. Nie po tym co mi zrobiłeś.
- Wiem, ze cie skrzywdziłem. Wiem i dla naszej córki postanowiłem się zmienić. Chociaż dla jej dobra spróbujmy.
Popatrzyłam na niego już zaszklonymi oczyma. Harry przybliżył się do mnie. Mrugnęłam i łzy zaczęły spływać po policzkach. Chwycił moją twarz i otarł ją z łez swoim kciukiem. Popatrzyłam mu w oczy, ale łzy nadal ciekły. Harry się do mnie przybliżył jeszcze bardziej. Tak, że nasze twarze znajdowały się milimetry od siebie. Trzymał moją brodę i mnie pocałował, nie odwzajemniłam pocałunku, ale też się nie oderwałem. Dopiero po chwili zdecydowałam, że Harry ma rację i każdy zasługuje na drugą szanse, odwzajemniłam pocałunek i czułam, że się uśmiechnął. Całowaliśmy się na tej kanapie i wtedy Darcy zaczęła płakać. Wstałam i poszłam do jej pokoju. Wzięłam ją na ręce i próbowałam uspokoić. Usłyszałam kroki Harry'ego. Podszedł do nas i objął swoimi rękoma. Mała po chwili się uspokoiła, ale dalej tak staliśmy i w miejscu sie kołysaliśmy. Córka już następną chwilę spała. Położyłam ją do łóżeczka i wyszliśmy z sypialni.
- Okey powinieneś już iść.
Powiedziałam patrząc na ziemię.
- Tak... Masz rację.
Ubrał buty, przytulił mnie i wyszedł. Zamknęłam drzwi i poszłam do łazienki sie myć. Wyszłam po 40 minutach. Mała grzecznie spała, wiec mogłam się położyć. Kiedy ległam pod kołdrą dostałam smsa. Szybko nacisnęłam na wiadomość, żeby dźwięk nie obudził córeczki. Nie ruszając się przez chwilę upewniłam się, że małą dalej śpi i wzięłam sie za czytanie smsa.
Chciałam mu odpisać, więc chwilę sie zastanowiłam co mu odpisać. Nie wiedziałam co mu na to powiedzieć. Na prawdę chciałam dać mu tą szansę, ale przecież on mnie zdradził. Potem spotykał się z moją kiedyś najlepszą przyjaciółką i teraz po prostu nie jestem pewna czy nie robi tego ponownie. Wzięłam się za pisanie smsa. Nie byłam pewna czy go wysłać. Odłożyłam telefon nie wysyłając wiadomości. Zapisałam ją jako kopię roboczą, po prostu nie chciałam żeby wiedział, że mi zależy. Ekran wygasnął, a ja zamknęłam oczy i starałam sie zasnąć, ale myśląc o dzisiejszych wydarzeniach trudno mi było...
_________________________
Wena wróćiłaaaa :D

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział 18

Następne kilka dni później musiałam wybrać się z małą po kolejne dla niej ubrania. Podczas 9 miesięcy ciąży kupiłam też auto. Dlatego było nam łatwiej poruszać się po mieście. Pojechałyśmy do centrum handlowego, zaparkowałam samochód, wyciągnęłam wózek i wsadziłam do niego Darcy. Ruszyłyśmy do wejścia. *Cholera tylko nie oni!* Zobaczyłam Harry'ego i Kathie. Szybko do mnie podbiegli i chcieli zobaczyć moją córkę. W sumie też córeczkę Harry'ego.
- Hej to nasza córka?
Spytał Harry podchodząc do Wózka.
-Moja córka. Ty nie masz z nią nic wspólnego.
Weszłam do centrum, a Harry za mną. Katherine nie miała ochoty wchodzić. Niecierpliwiła się na powrót chłopaka.
- Błagam cie idź do swojej laluni, a mnie zostaw w spokoju. Jak widzisz jestem szczęśliwa bez ciebie.
- Nie możesz wymazać z pamięci tego wszystkiego co było między nami. Okey razem nie jesteśmy, ale chce widywać dziecko.
-Po co ci to? I przebywać z nią przy tej lasce. Wiesz ona niecierpliwie na ciebie czeka, więc może już idź.
Mała zasnęła. Patrzyłam na nią, a Harry nie dawał za wygraną.
- Nie. To nawet mogę ja do ciebie przychodzić żeby ją zobaczyć. Jeżeli kiedyś coś do mnie czułaś to powiedz czy to moje dziecko.
Spojrzałam na niego smutna.
- Tak Harry to twoja córka. Ale nie chce mieć z tobą nic wspólnego. Okey możesz do nas przychodzić, ale wcześniej daj znać. I jak już to sam. Bez...
- Tak wiem bez Katherine.
- Tak. A teraz żegnam.
Ruszyłam do sklepów. Harry wyszedł z centrum i wrócił do Katherine. Widziałam, że się kłócą. Chciało mi się śmiać. Naraża swój związek tylko dlatego, że chce widzieć córeczkę. Ehh.. Dla mnie oczywiste, że zrobiłabym tak, ale on? Taki twardziel? Dziecko? Ehh to do niego jakoś niepodobne.
~*~
Po 4 godzinach spacerowania po sklepach i kupowania zadzwonił David. Powiedziałam gdzie jestem. Chciał przyjechać, ale powiedziałam, że wrócę sama i może wpaść do mojego mieszkania. Umówiliśmy się, że za pół godziny będzie pod moimi drzwiami. Tak więc wróciłam do samochodu, najpierw wsadziłam Darcy do auta, do fotelika, a później pochowałam zakupy i wózek. Ruszyłam do domu. Kiedy przyjechałam, David'a jeszcze nie było, więc miałam czas posprzątać wszystko. Darcy znowu usnęła, a ja przygotowałam obiad. Usłyszałam dzwonek do drzwi, szybko pobiegłam, żeby nie obudził mi córki. 
- Wejdź.
uśmiechnęłam się i wytarłam ręce o fartuszek.
- Mała śpi więc cii.
Pokazałam palcem na usta i zaprosiłam dalej. przyjaciel rozebrał buty i ruszył za mną. Ja postawiłam potrawy na stół, rozebrałam fartuch i usiadłam przy stole obok David'a. Zaczęliśmy jeść, rozmawiać i się śmiać.
- Powiedziałam dzisiaj Harry'emu, że to jego dziecko. Był w centrum razem z Katherine.
- Po co mu powiedziałaś? Przecież go to i tak pewnie nie obchodzi.
- No właśnie zdziwiłbyś się, bo to on wypytywał i on chce ją odwiedzać. Dla mnie to też dziwne, ale może warto mu dać szansę. 
-Może i tak. 
Zawsze kiedy rozmawiałam z David'em o moim byłym on wydawał się smutny... Wiem o co chodzi... Ale ja na prawdę z nim nie będę. Jest moim najlepszym przyjacielem, ale no nie będę z nim... Godziny mijały bardzo szybko. Darcy się obudziła, więc David się nią zajął, a ja mogłam posprzątać po obiedzie.
~*~
Minęło kilka miesięcy. Harry zawsze się umawiał i przychodził. Próbował naprawić stosunki miedzy nami, ale sory nie ze mną takie numery. Ponoć nie jest już z Katherine bo byli niby tylko parą do łóżka. Nie mogłam uwierzyć w to co słyszałam od ludzi. Zgodziłam się żeby Harry przychodził do Darcy, ponieważ chciałam żeby córka miała obojga rodziców. Dziś Harry miał też przyjść po 17. Ubrałam małą rano i bawiłam się z nią. Kiedy usnęła zaczęłam sprzątać, jest Sobota, więc muszę to wszystko ogarnąć. Harry przyszedł przed czasem. Zaprosiłam go i powiedziałam, że córka śpi. Powiedział, że nie ma problemu i poczeka. Usiadł na kanapie, a ja dalej sprzątałam. Czułam na sobie jego wzrok. Nie zwracałam jednak na to uwagi i sprzątałam dalej. Mała obudziła się. Cieszyłam się, bo Harry siedział już tu ponad godzinę i mi się przyglądał. Wzięłam ją na rączki i przyniosłam do Harry'ego. Podałam mu ją.
- To ja idę dalej sprzątać.
- Czekaj. Posiedź chwilę z nami.
Powiedział Harry trzymając małą na kolanach i patrząc na mnie. 
- Okey...
Powiedziałam i usiadłam na kanapę obok nich. Patrzyłam jak Harry się z nią bawi i czułam się jakby to wszystko było prawdziwe, dziwnie się czułam wiedząc, że on nie jest mój. Kiedy go poznałam... myślałam, że to coś poważnego, a okazało się jedną wielką fikcją.  Kiedy na nich patrzyłam widziałam, że Darcy się cieszy... Harry i wtedy ja też byłam szczęśliwa. Tak miało wyglądać nasze codziennie życie... Mieliśmy być szczęśliwą rodziną, ale nam nie wyszło... Po 20 mała usnęła mu na rękach. Podał mi ją patrząc głęboko w oczy. Szybko uciekłam wzrokiem i zaniosłam córeczkę do jej łóżeczka. Potem wróciłam do Harry'ego. 
- Jesteś głodny? Zrobić coś do jedzenia?
- Nie. Wolałbym z tobą porozmawiać.
Usiadłam obok niego na kanapie.
- Więc słucham?
______________
heuheuheu :D