-Człowieku lecz sie...
Powiedziałam do siebie i odłożyłam telefon na komodę bez odpisywania.
w końcu mogłabym wam trochę opowiedzieć o moim mieszkaniu.
Kuchnia przypominała literkę C. Meble były brązowe. Dobra lecimy dalej. Pokój Darcy to najlepsze. Miała okrągłe łóżeczko z barierkami. Sztuczne drzewo, do którego można było wejść. Następnie przedpokój. Szafki były jasne. Jeden rząd stał na ziemi, a drugi wisiał trochę na nim. Pod nim były wieszaki. W szafkach wiklinowe koszyki. Do salonu wchodziło się przez łuk wycięty w ścianie. Kanapa po prawej, niziutki czarny stół i po lewej plazma na ścianie, a pod nią komody. To na prawdę było mieszkanie przyrządzone specjalnie dla mnie. Więc opisałam wam wszystko oprócz mojej sypialni. Tą specjalnie dla mnie przygotował David. Wiedział jakie lubię kolory. Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłam myślałam, że go uduszę tak mocno przytulając. Tak bardzo mi się podobała.
Kolory jasne, wszystko było takie piękne. Na prawdę cieszyłam się mając tak wspaniałego przyjaciela. Szafa duża i pojemna. Akurat ciuchy wszystkie się zmieściły. Komoda, nocna szafeczka i dużo wolnej przestrzeni. Właśnie za to uwielbiałam to mieszkanie. Okna nad łóżkiem. Wszystko było tak doskonale dopasowane. Właśnie dlatego tak bardzo mi się podobała.
Po odłożeniu telefonu Wskoczyłam do łóżka i zakryłam się kołdrą. Zaczęłam myśleć o Harry'm. Wiedziałam, ze tak będzie. Przecież nie mogę z nim być szczęśliwa... Za bardzo boję się, że kolejny raz mnie zrani..
Boje się mu zaufać i nawet małą drobnostka mnie rani... No bo niby czemu nie powiedział im, że Darcy to też jego córka? Jego przyjaciele muszą mieć o mnie fajne zdanie... Niech on spada już ode mnie. Nasza córka będzie miała tylko mamę i koniec. Zasnęłam po kilkunastu minutach rozmyślania.
~Harry~
*Kurwa spieprzyłem wszystko!* Mogłem im powiedzieć. Mogłem dokończyć za nią. Cholernie za nią tęskniłem... Cholernie wszystko spieprzyłem. Nie wróciłem do domu. Pojechałem do jakiegoś klubu nocnego. Byłem już pijany. Zacząłem flirtować z jakaś dziewczyną... Nawet nie wiem jak miała na imię. Poszliśmy do jakiegoś pokoju. I tak Caroline nie chce mnie znać, więc czemu mam nie korzystać z życia? Postanowiłem, że nie będę niczego żałował. Z dziewczyną od razu weszliśmy do gry. Po zabawie ubrałem się i z nią namiętnie pożegnałem. Wróciłem do domu gdzieś po 2 w nocy. Zayn na mnie czekał. Pijany wszedłem do salonu.
- Stary gdzieś ty był?
Zapytał wkurzony.
- W clubie.
- Harry... Co się stało?
Spytał trzymając mnie za ramię.
- No kurwa stało się... Znowu ją zraniłem i straciłem...
- Stary, ale o co chodzi? Przecież ona ma dziecko... Wiesz, że się do tego nie nadajesz...
- Boże Zayn... Ale to dziecko jest moje!
Wykrzyczałem mu w twarz.
- Co ty gadasz? Poważnie? I czemu nic nie mówiłeś.
- Kurwa zapomniałem. I właśnie dlatego ją straciłem. Rozumiesz?!
- Jak przez to?
- Bo wam nie powiedziałem... I stwierdziła, że mi na nich nie zależy.
- Takie są kobiety hazz.
- Ale nie ona... Nigdy wcześniej nie zależało mi tak na dziewczynie. Rozumiesz?! Ona jest kurwa wyjątkowa...
________
:D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz