piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 6

-Hej.
Powiedziałam uśmiechnięta. Cofnęłam mu kołdrę żeby mógł usiąść.
-No hej piękna. jak się czujesz?
-Harry... Ja skręciłam kostkę, a nie się rozchorowałam.
-haha no tak, a jak kostka?
-Dobrze. A ty co tu robisz? nie masz prób ani koncertów?
Spytałam, wyciągnęłam nogę spod kołdry i usiadłam obok niego.
-yy.. powiedzmy, że nie.
Uśmiechnął się promiennie.
-Powiedzmy? To znaczy, że co?
-No powinienem mieć, ale załatwiłem wszystkim chłopakom wolne.
-specjalnie dla mnie?
-Tak. Musiałem sprawdzić co u ciebie.
-Nie musiałeś. ale dziękuje.
Powiedziałam uśmiechnięta i poprawiłam włosy za uczy. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Popatrzyłam mu w oczy. Szybko uciekłam wzrokiem i patrzyłam na podłogę. Zaczęliśmy rozmawiać, nawet nie wiem kiedy Harry mnie pocałował... Nie tak jak wczoraj... To był pocałunek pełen uczuć i pożądania. Oderwałam się od niego.
-Harry nie obraź się, ale ja nie mogę...
-Masz kogoś?
-Nie. I właśnie o to chodzi, że nie chcę mieć. Wolałabym się zająć moją szkołą, wykształceniem... Jakoś nie mam ochoty na randki i inne takie...
-Też tak mówiłem... Dopóki nie poznałem pewnej dziewczyny...
-Nie... ja mówię całkiem poważnie... możemy się kolegować, ale no raczej nic miedzy nami nie będzie...
-Powiedziałaś raczej... a więc jest szansa...
Spojrzałam na niego i się zaśmiałam...
-Harry ja...
Dalej nie zdążyłam. Loczek ponownie mnie pocałował... nie chciałam odwzajemniać pocałunku, ale nie umiem mu się oprzeć. Po prostu nie potrafię. Tak na mnie działa. Całowaliśmy się chyba z dwie minuty, a później weszła do mojego pokoju przyjaciółka. Oderwaliśmy się od siebie jak poparzeni. Ona tylko na nas spojrzała i udała, że tego nie widziała.
- Chcecie może kawę? Herbatę?
Spytała. Uśmiechnęłam się
-ja poproszę herbaty...
Powiedziałam.
-Mnie też możesz zrobić.
Dodał Harry. Katherine się uśmiechnęła, kiwnęła głową i wyszła z mojego pokoju. Żeby nie zaczynać tematu pocałunku wymyśliłam na poczekaniu
- Możesz mi powiedzieć co ty codziennie robisz pod moim domem? Widziałam wczoraj i przedwczoraj Auto. Nie było to te, którym jechaliśmy wczoraj nad rzekę tylko całkiem inne. Ale dostałam od ciebie smsa. To co robisz pod moim oknem codziennie wieczorem?
Harry spojrzał na mnie zdziwiony tak, jakby nie wiedział o co chodzi.
-Ale ja codziennie wieczorem jestem z chłopakami w domu. Po co miałbym tu stać?
-Nie wiem po co przez to się pytam. Nie widziałam kto tam stał, ale dostałam smsa z twojego numeru. Patrz.
Odblokowałam telefon i pokazałam mu wiadomość. Przeczytał ją zdziwiony. Tą z wczoraj też.
-Caroline to na prawdę nie ja. Telefon wieczorem używać żeby ci napisać dobranoc.
Spojrzałam na niego i odłożyłam telefon.
-To weź mi powiedz kto to...
-Nie wiem, ale masz pewność, że nie ja.
Uśmiechnęłam się.
-Okey..
Próbowałam wstać i załaczyć telewizję. Kostka mnie bolała i nie umiałam. Upadłam na łóżko na Harry'ego.
-Przepraszam.
Powiedziałam i stanęłam na jednej nodze i doskoczyłam do telewizora, wszystko załączyłam i wróciłam na łóżko.
-Na co patrzymy?
Spytałam przerzucając kanały.
-A nie wiem. Może na Obietnica?
-Tak możemy. to dzisiaj leci właśnie.
Załączyłam tvn i odłożyłam pilot. Oparłam plecy o ścianę i patrzyłam uważnie.
_________
Jak się podoba opowiadanie? <3>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz