- To, że Harry mnie zdradzał i z nim już nie jestem nie znaczy, że go nie kocham.
Powiedziałam smarując chleb.
- Wiem. Przepraszam.
Złapał mnie od tyłu i obrócił w swoją stronę.
- Ale od dawna jestem w tobie zakochany i ty o tym dobrze wiesz. Nie ma dnia żebym o tobie nie myślał. Cokolwiek robię myślę co mogę zrobić żeby być bliżej ciebie.
- Deav błagam cię przestań. Wiesz, że cię kocham. Jako przyjaciela. Poza tym. Harry nadal jest w moim sercu mimo tego jak mnie zranił i rani nadal. Mimo tego, że go nienawidzę to nadal go kocham.
Powiedziałam patrząc mu w oczy.
- Przepraszam...
Powiedział cicho.Puścił mnie i poszedł do salonu. Patrzyłam w przedpokój, ale po chwili wróciłam do smarowania chleba. Po 15 minutach zjadłam. Zadzwonił do mnie Brandon. Chciał się spotkać. Miał mi dużo do powiedzenia. Powiedziałam, że mieszkam u David'a. Ostrzegł, że nie przyjdzie sam. Cieszyłam sie. Powiedziałam przyjacielowi, że będziemy mieli gości. Ogarnęłam mieszkanie i zrobiłam jedzenie na przyjście gości. Po godzinie od telefonu zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Brandon przyszedł ze swoją nową dziewczyną. Była taka śliczna.
Zaprosiłam ich do środka. Weszli. rozebrali buty i kurtki, a ja zaprosiłam ich do salonu. Chłopacy się przywitali, David poznał Ariane, a później oni zostali w salonie, a ja z nową dziewczyną przyjaciela poszłam do kuchni. Od razu ja polubiłam. Znalazłyśmy wspólne tematy. Pomogła mi dokończyć sałatkę, a potem razem ze mną pozanosiła potrawy na stół. Wszyscy zasiedliśmy do stołu. Po 32 minutach ktoś zapukał do drzwi.
- Już nikogo miało tutaj nie być.
Powiedziała zdziwiona i poszłam otworzyć drzwi. Przyszła Kathie porozmawiać.
-Błagam cie dziewczyno. Nie rób z siebie większej idiotki. Wyjdź stad. Mam dobry humor i nie zepsujesz mi go. Wynocha.
Powiedziałam stanowczo.
- Ale Carl słuchaj. To nie tak. Ja cie kocham nadal. Brakuje mi naszej przyjaźni.
- Kochasz? A wiesz co to znaczy? Nawet Brandona nie kochałaś. Zdradzałaś go na prawo i lewo. Nie wiedziałam, że taka jesteś. Błagam cie. Idź już.
- Nie. To z Harry'm nic dla mnie nie znaczyło. Dla niego też. Słuchaj obie wiemy, że tobie mnie też brakuje. Przecież byłyśmy nierozłączne.
- Dobrze powiedziane. Byłyśmy. Świetnie sobie bez ciebie radze.
Podała mi kluczyki z auta.
-Oddaję bo tak na prawdę to ty je kupiłaś.
- Nie chcę. Zostaw je sobie.
- Nie. To było za twoje pieniądze.
Wzięłam kluczyki.
- Szkoda, że tylko w tych sprawach jesteś uczciwa.
uśmiechnęłam sie ironicznie. Dziewczyna już nic nie powiedziała tylko się odwróciła i wyszła z mieszkania. Ja wróciłam do moich przyjaciół.
- Kto to?
Zapytał David.
- Katherine przyszła.
Powiedziałam siadając do stołu.
- Co chciała?
- No pogadałyśmy chwilę. Dobra jemy bo ostygnie. Smacznego.
Zaczęłam jeść. Wieczór minął szybko i spokojnie. Po 23 kiedy posprzątałam poszłam sie umyć i spać.
___________
A już niedługo narodziny *o*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz