sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 9

-Dzień Dobry.
Uśmiechnęłam się i podeszłam do niego żeby dać mu buziaka w policzek.
- Wyspany?
-tak wyspany. wygodnie było. A ty wyspana?
- Oczywiście jak zawsze. Co robisz?
-Jajecznicę. zjesz też?
-Jeżeli mi dasz to tak.
Zaśmiałam się i usiadłam przy stole. Czekałam z jakieś 10 minut ciągle o czymś rozmawiając z Harry'm. Podał mi talerz na stół przede mną.
- Smacznego.
Uśmiechnął się do mnie.
-Aż tyle? Harry ja tyle nie zjem.
Powiedziałam nie dowierzając.
-Ojj raz na jakiś czas możesz sobie porządnie zjeść.
-Sugerujesz, że się źle odżywiam?
Spojrzałam na niego. Ten się zaśmiał.
-Nie nie. Jak raz będziesz bardziej najedzona niż zwykle to się nic nie stanie.
Spojrzałam na niego i zaczęłam jeść. jak mówiłam nie zjadłam całości.
-Harry już na prawdę nie zjem. Jestem przyzwyczajona do małych porcji.
Popatrzyłam na niego. Posprzątaliśmy po śniadaniu.
-Pójdę się przebrać. Ale wchodzić po schodach nie umiem. Zaniesiesz mnie? prosze.
Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam. Ten zrobił to samo, podszedł do mnie, wziął na ręce i ruszył do pokoju. Dotarliśmy tam. Staliśmy w miejscu, Harry nie postawił mnie na podłogę, patrzył mi w oczy, a po kilku chwilach mnie pocałował. Chciałam się oderwać, ale nie potrafiłam... Odwzajemniłam pocałunek, Harry po dwóch minutach się oderwał, popatrzył mi w oczy, szczerze się uśmiechnął i postawił powoli na ziemię.
-Dziękuję. Poczekasz na mnie na dole czy musisz iść?
-Nie. Ja dzisiaj mam wolne. Jeżeli mi pozwolisz to zostanę i poczekam w salonie.
Kiwnęłam głową na tak i podeszłam do szafy. Harry wyszedł z mojej sypialni, a ja szukałam ubrań i myślałam. *Jak chłopak się stara to jest super, a jak bym z nim była to byłby koniec starań...* Wyciągnęłam ciuchy:
i poszłam do łazienki się ubrać. Wyszłam gotowa. Otworzyłam drzwi z pokoju i wolnym krokiem dotarłam na schody i powoli schodziłam.
- Może ci pomóc?
Spytał Harry stojąc pod schodami i patrząc na mnie.
-Nie dziękuje. Wystarczy, że mnie wnosisz. Schodzić umiem.
Uśmiechnęłam sie i dotarłam do niego na dół.
- To może wyjdziemy do parku albo coś? Czy będziemy siedzieć w domu?
Zapytał.
-A wiesz... Możemy iść. Ale zostawiłam trampki w pokoju.
-To ja po nie pójdę.
-Dziękuję.
Pobiegł po schodach do pokoju, a ja myśląc o nim przygryzłam wargę. Harry wrócił i podał mi buty.
-Dziękuję bardzo.
Dotarłam do sofy i powoli ubrałam buta na zdrową nogę. Następnie bardzo ostrożnie założyłam na tą skręconą.
-Okey możemy iść.
Otworzył mi drzwi, podałam mu klucze, zamknął i oddał.
- To w którą stronę idziemy?
Spytałam chowając klucze do spodni.
-Do parku?
-Okey chodźmy. Tylko, że ze mną pójdziesz odrobinę wolniej.
-Nic nie szkodzi.
Ruszyliśmy w stronę parku, szliśmy wolno i ostrożnie. Bardzo miło nam się gadało. Ale w parku zaczęły się problemy. Fanki podbiegły do Harry'ego i mnie odepchnęły. Mało brakowało żebym się przewróciła. Jakiś chłopak mi pomógł. Podziękowałam i poszłam dalej. Harry nawet nie zauważył, bo był zajęty swoimi fankami.
Tak mijały dni i tygodnie. Harry codziennie do mnie przychodził. Kostka się wyleczyła i mogłam sprawnie sie poruszać. W końcu Harry zapytał o to, czego bałam się najbardziej. Widziałam już jego oblicza. Potrafi być czuły i kochający, a zarazem potrafi zająć się tylko sobą. Częściej jednak widywałam tą pierwszą twarz, więc zgodziłam się być jego dziewczyną. Odbierał mnie codziennie ze szkoły i resztę dnia spędzaliśmy zawsze razem. Chyba, że nie miał czasu, ponieważ koncerty i wywiady. Rozumiałam to bo przecież jest w sławnym zespole. Po 3 tygodniach naszego chodzenia zaczęły się problemy... Harry miał dla mnie coraz to mniej czasu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz