- Hej to nasza córka?
Spytał Harry podchodząc do Wózka.
-Moja córka. Ty nie masz z nią nic wspólnego.
Weszłam do centrum, a Harry za mną. Katherine nie miała ochoty wchodzić. Niecierpliwiła się na powrót chłopaka.
- Błagam cie idź do swojej laluni, a mnie zostaw w spokoju. Jak widzisz jestem szczęśliwa bez ciebie.
- Nie możesz wymazać z pamięci tego wszystkiego co było między nami. Okey razem nie jesteśmy, ale chce widywać dziecko.
-Po co ci to? I przebywać z nią przy tej lasce. Wiesz ona niecierpliwie na ciebie czeka, więc może już idź.
Mała zasnęła. Patrzyłam na nią, a Harry nie dawał za wygraną.
- Nie. To nawet mogę ja do ciebie przychodzić żeby ją zobaczyć. Jeżeli kiedyś coś do mnie czułaś to powiedz czy to moje dziecko.
Spojrzałam na niego smutna.
- Tak Harry to twoja córka. Ale nie chce mieć z tobą nic wspólnego. Okey możesz do nas przychodzić, ale wcześniej daj znać. I jak już to sam. Bez...
- Tak wiem bez Katherine.
- Tak. A teraz żegnam.
Ruszyłam do sklepów. Harry wyszedł z centrum i wrócił do Katherine. Widziałam, że się kłócą. Chciało mi się śmiać. Naraża swój związek tylko dlatego, że chce widzieć córeczkę. Ehh.. Dla mnie oczywiste, że zrobiłabym tak, ale on? Taki twardziel? Dziecko? Ehh to do niego jakoś niepodobne.
~*~
Po 4 godzinach spacerowania po sklepach i kupowania zadzwonił David. Powiedziałam gdzie jestem. Chciał przyjechać, ale powiedziałam, że wrócę sama i może wpaść do mojego mieszkania. Umówiliśmy się, że za pół godziny będzie pod moimi drzwiami. Tak więc wróciłam do samochodu, najpierw wsadziłam Darcy do auta, do fotelika, a później pochowałam zakupy i wózek. Ruszyłam do domu. Kiedy przyjechałam, David'a jeszcze nie było, więc miałam czas posprzątać wszystko. Darcy znowu usnęła, a ja przygotowałam obiad. Usłyszałam dzwonek do drzwi, szybko pobiegłam, żeby nie obudził mi córki.
- Wejdź.
uśmiechnęłam się i wytarłam ręce o fartuszek.
- Mała śpi więc cii.
Pokazałam palcem na usta i zaprosiłam dalej. przyjaciel rozebrał buty i ruszył za mną. Ja postawiłam potrawy na stół, rozebrałam fartuch i usiadłam przy stole obok David'a. Zaczęliśmy jeść, rozmawiać i się śmiać.
- Powiedziałam dzisiaj Harry'emu, że to jego dziecko. Był w centrum razem z Katherine.
- Po co mu powiedziałaś? Przecież go to i tak pewnie nie obchodzi.
- No właśnie zdziwiłbyś się, bo to on wypytywał i on chce ją odwiedzać. Dla mnie to też dziwne, ale może warto mu dać szansę.
-Może i tak.
Zawsze kiedy rozmawiałam z David'em o moim byłym on wydawał się smutny... Wiem o co chodzi... Ale ja na prawdę z nim nie będę. Jest moim najlepszym przyjacielem, ale no nie będę z nim... Godziny mijały bardzo szybko. Darcy się obudziła, więc David się nią zajął, a ja mogłam posprzątać po obiedzie.
~*~
Minęło kilka miesięcy. Harry zawsze się umawiał i przychodził. Próbował naprawić stosunki miedzy nami, ale sory nie ze mną takie numery. Ponoć nie jest już z Katherine bo byli niby tylko parą do łóżka. Nie mogłam uwierzyć w to co słyszałam od ludzi. Zgodziłam się żeby Harry przychodził do Darcy, ponieważ chciałam żeby córka miała obojga rodziców. Dziś Harry miał też przyjść po 17. Ubrałam małą rano i bawiłam się z nią. Kiedy usnęła zaczęłam sprzątać, jest Sobota, więc muszę to wszystko ogarnąć. Harry przyszedł przed czasem. Zaprosiłam go i powiedziałam, że córka śpi. Powiedział, że nie ma problemu i poczeka. Usiadł na kanapie, a ja dalej sprzątałam. Czułam na sobie jego wzrok. Nie zwracałam jednak na to uwagi i sprzątałam dalej. Mała obudziła się. Cieszyłam się, bo Harry siedział już tu ponad godzinę i mi się przyglądał. Wzięłam ją na rączki i przyniosłam do Harry'ego. Podałam mu ją.
- To ja idę dalej sprzątać.
- Czekaj. Posiedź chwilę z nami.
Powiedział Harry trzymając małą na kolanach i patrząc na mnie.
- Okey...
Powiedziałam i usiadłam na kanapę obok nich. Patrzyłam jak Harry się z nią bawi i czułam się jakby to wszystko było prawdziwe, dziwnie się czułam wiedząc, że on nie jest mój. Kiedy go poznałam... myślałam, że to coś poważnego, a okazało się jedną wielką fikcją. Kiedy na nich patrzyłam widziałam, że Darcy się cieszy... Harry i wtedy ja też byłam szczęśliwa. Tak miało wyglądać nasze codziennie życie... Mieliśmy być szczęśliwą rodziną, ale nam nie wyszło... Po 20 mała usnęła mu na rękach. Podał mi ją patrząc głęboko w oczy. Szybko uciekłam wzrokiem i zaniosłam córeczkę do jej łóżeczka. Potem wróciłam do Harry'ego.
- Jesteś głodny? Zrobić coś do jedzenia?
- Nie. Wolałbym z tobą porozmawiać.
Usiadłam obok niego na kanapie.
- Więc słucham?
______________
heuheuheu :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz