piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 4

-A kto powiedział, że jesteś dziewczyną na jedną noc?
-Ja tak stwierdziłam po tym co przed chwilą zrobiłeś.
Zaśmiał się.
-Przepraszam. To nie miało tak wyglądać.
-yhm.. okey.
Rozmawialiśmy tak kolejne 3 godziny. Spojrzałam na zegarek.
-To może mnie już zawieziesz?
-Już? Oooo.. No dobrze to chodźmy.
Oboje wstaliśmy i stuknęliśmy się czołami.
-Ał...
Złapałam się za głowę. On zrobił to samo i się zaśmiał.
-Przepraszam.
Powiedzieliśmy oboje na raz, a później tak samo sobie odpowiedzieliśmy
-Nic się nie stało.
Oboje się zaśmialiśmy i spojrzeliśmy sobie w oczy. Jego wzrok tak, jakby mnie paraliżował. Oderwałam się od jego oczu i speszona powiedziałam.
-Chodźmy już.
Ruszyłam, ale on złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie ponownie patrząc mi w oczy.
-Harry jest już późno chodźmy.
Powiedziałam niepewna tego co mówię. Harry trzymał mnie swoimi dłońmi w talii. Staliśmy tak przez jakąś chwilę, a Harry dopiero potem zrobił ten krok, którego się bałam... Lekko musnął moje usta, oderwał się od nich, ale nie odsunął twarzy od mojej. Nadal był blisko. Otworzyłam oczy.
-Chodźmy.
-Wyrwałam się choć tak na prawdę tego nie chciałam. Ruszyłam szybszym krokiem na schody, a później w stronę jego auta. Kiedy tylko je tworzył wsiadłam szybkim ruchem i zapięłam pasy. To nie to, że nie chciałam. Chciałam i to bardzo, ale bałam się zranienia... Pewnie jak każda nastolatka przeżyłam już miłosny zawód i nie miałam zamiaru tego powtarzać. Droga mijała w ciszy. Chłopak odwiózł mnie do domu, wysiadłam z auta. On zrobił to samo szybkim ruchem i podszedł do mnie. Spojrzałam na niego i uniknęłam go.
-Dziękuję było bardzo... miło. Pa.
Przytuliłam go i ruszyłam do domu. Widziałam, że się uśmiechnął. Otworzyłam drzwi i weszłam do domu, uff zamknęłam je za sobą. Przyjaciółka od razu podbiegła, spojrzałam na nią. Miała szczęśliwy wyraz twarzy.
-Co ci jest?
Spytałam. Ona zaczęła piszczeć tak głośno, że musiałam zatkać uczy.
-Widziałam was. Przytuliłaś go! Jak było? Gdzie byliście? Co robiliście?
Zaśmiałam się pod nosem.
-Kathie spokojnie. Byliśmy nad jakąś rzeka. Było fajnie. I co robiliśmy? zwyczajna pogadanka.
-Taaa. Bo ci uwierze. O czym tak długo gadaliście?
- O całym życiu. Ty wiesz, że on jest piosenkarzem? W jakimś sławnym zespole, znanym na całym świecie.
-Co?! No nie wierze!
-Ej, ale spokojnie. Musze ci jeszcze coś powiedzieć.
Rozebrałam buty i powiesiłam kurtkę.
-No mów bo zaraz oszaleję.
Powiedziała moja przyjaciółka. Zaśmiałam się.
-No bo on dał mi buziaka... Tam nad tą rzeką...
-Aaa! To znaczy, że cie pocałował!
-Nie.. To nie był pocałunek. Tak lekko musnął moje usta... Spokojnie to raczej nic nie znaczyło.
Poszłam usiąść do salonu i załączyłam tv.
-No jak to nic? Co ty gadasz! Kurcze... Już niedługo będziesz mieć chłopaka.
-Co?! Nie! Co to to nie. Nie mam zamiaru teraz się z nikim umawiać.
-Ojj przestań. Zobaczysz niedługo będziesz zakochana po uczy. Tak, jak ja w Brandonie.
Nie odpowiedziałam nic. Oglądałam telewizję. Wieczór minął spokojnie i kiedy wróciłam do pokoju zobaczyłam przez okno kolejny raz to samo auto co wczoraj. To musiał być Harry. Uśmiechnęłam sie do siebie i zasłoniłam żaluzję. Wzięłam piżamę:
I ruszyłam do łazienki się odświeżyć.
________
Komentujcie <3 br="">

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz