niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział 12

Kiedy zobaczyłam wynik testu zaczęłam płakać jak oszalała. Nie chciałam tego, a to się stało. Jestem w ciąży. I to z kim? Z nim! Nie sądziłam, że tak potoczy się moje życie. Ale to nie ma sensu mówić o tym Harry'emu. Kathie też nie. Przecież to ona byłą moją przyjaciółką, a przespała się z moim chłopakiem. Zadzwoniłam z płaczem do David'a.
-Halo?
Usłyszałam jego głos w słuchawce. Słyszał, że płaczę.
-Ej Carl co jest? Czemu płaczesz?
-Nienawidzę jej rozumiesz?! Szmata! Błagam cie przyjedź. Mogę sie u ciebie zatrzymać? Wszystko ci opowiem, ale błagam przyjedź jak najszybciej!
Krzyczałam zapłakana.
-Jasne, że możesz, już się zbieram. Nie płacz.
Rozłączyłam sie i zamknęłam pokój na klucz. Zaczęłam zbierać szybko kilka ubrań. Po 30 minutach byłam gotowa i David był pod moim domem. Napisałam mu smsa, że ma wejść bo musi wziąć moją walizkę. Przybiegł szybko do góry, przywitał się ze mną zapłakaną i wziął walizkę. Poszłam za nim ubrałam buty i bez słowa wytłumaczenia (a co ja jej sie będę tłumaczyć. To ona przespała sie z moim jeszcze chłopakiem) Wyszłam z domu. Trzasnęłam drzwiami i ruszyłam do samochodu. Szybkim ruchem wsiadłam, David zapakował walizkę do bagażnika, wsiadł i jak poprosiłam najszybciej odjechaliśmy. Miałam głowę odwróconą w stronę szyby. David zapytał.
-Carl nie płacz i teraz na spokojnie wytłumacz co się stało.
Odwróciłam głowę w jego stronę. Łzy ciekły po policzkach.
-Ja... Nie wiem jak ci to powiedzieć. Jestem w ciąży. Z Harrym. Dzisiaj źle się czułam...
-CO?! Jak to?! Z nim?! On na ciebie nie zasługuje!
-David daj mi dokończyć błagam cię...
-no mów.
Wysyczał zły.
- I dzisiaj źle sie czułam... Położyłam się spać a jak się obudziłam to Harry był w moim pokoju i poszłam zjeśc i potem do toalety a jak wróciłam oni mnie nie widzieli.
-Jacy oni?
Kathie i Harry. Ja podsłuchałam ich rozmowę i wtedy kiedy ja spałam przez te 2 godziny oni...
Spojrzał na mnie, a ja jeszcze bardziej się rozpłakałam.
- Oni się ze sobą przespali...
Wydukałam przez płacz.
- CO kurwa?! I to sie nazywa przyjaciółka?!
- Dlatego pozwól mi się u ciebie zatrzymać. Proszę.
Popatrzyłam na niego oczami pełnymi łez i nadziei.
-Jasne nie ma sprawy. od czego ma się tych prawdziwych przyjaciół.
Uśmiechnęłam sie słabo i nerwowo bawiłam palcami. *Jeszcze muszę rozliczyć się z Harry'm* Pomyślałam. W końcu dojechaliśmy do jego mieszkania. Wziął moją walizkę i otworzył drzwi. Miał sypialnię i salon, więc ja wzięłam już dalej swoją walizkę i przeniosłam do salonu.
-Ej. Ja tu będę spać ty musisz mieć wygodnie.
Uśmiechnął się David.
-Nie nie trzeba. Twoja kanapa też jest wygodna, a to twoja sypialnia.
Powiedziałam rozbierając kurtkę i buty.
- Oo nie. I co z tego, że moja. Teraz będzie twoja.
-Ale jesteś uparty.
- No cóż. Na pewno nie pozwolę ci spać tu na kanapie.
Wziął moją walizkę i zaniósł do jego sypialni.
-Ehh dziękuję. Jesteś wspaniałym przyjacielem.
Przytuliłam go bardzo mocno kiedy odłożył walizkę na podłogę.
-Nie ma za co. Tutaj masz szafę i możesz rozpakować ciuchy jeśli chcesz. A ja idę robić kolację bo pewnie też jesteś głodna tak jak i ja.
Zaśmiałam się.
-Tak jestem głodna.
Wyszedł z pomieszczenia i poszedł do kuchni robić kolację. Ja skoro mi pozwolił odsunęłam drzwi szafy i powyciągałam niektóre ubrania. Mniejszość zostawiłam w walizce np żakiety i sukienki bo w tym na razie chodzić nie będę. Kiedy wyszłam czyli po jakiś 33 minutach, w kuchni pięknie pachniało. Zastanawiałam się co on takiego robi. Przyszłam do kuchni.
- Woow jak tu ładnie pachnie. Co robisz?
- A taką tam zdrową kolację z Orzechami włoskimi, winogronami, Serem i miodem
- Mm... ładnie pachnie. już nie mogę się doczekać aż skosztuje tego specjału.
Zaśmiałam się, a przyjaciel razem ze mną.
Usiadłam na blacie w kuchni i patrzyłam z jaką precyzją on to robi. Taka dokładność. Tak się starał. Uśmiechnęłam sie sama do siebie. Po 10 minutach przygotowania, danie było gotowe. Zaprosił mnie do stołu. Tak zrobiłam, cały czas na niego patrzyłam. Nie mogłam uwierzyć, że mam tak wspaniałego przyjaciela.
- Smacznego.
Powiedział nagle David. Wyrwał mnie z moich przemyśleń.
-Dziękuję wzajemnie.
Odpowiedziałam i zaczęłam jeść. Było pyszne jak zwykle zresztą.  Po skończeniu podziękowałam i stwierdziłam, że skoro on przygotował to ja mogę posprzątać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz