czwartek, 24 kwietnia 2014

Rozdział 25

- No, ale Hazz. Jeżeli ci na niej zależy to walcz. Jak cie znam to nie byłeś sam w tym klubie.
Spojrzałem na niego. Za dobrze mnie zna... Tylko westchnąłem i poszedłem do siebie.
~Caroline~
~*~
Obudziłam się rano niewyspana. Jak codziennie poszłam się przebrać w to i poszłam do kuchni przygotować sobie jedzenie do szkoły. Przyszła pani Alice. Wpuściłam ją i powiedziałam, że mała jeszcze śpi. Pożegnałam się z nią kilkanaście minut przed 8. Wszystko dla córeczki było przygotowane, ubrania, jedzenie i inne potrzebne rzeczy. Wyszłam z bloku i ruszyłam do szkoły. Po drodze spotkałam Jessice i razem z nią pokonałam drogę do szkoły. Przed bramą spotkałam Harry'ego. Za bardzo nie miałam ochoty z nim rozmawiać, więc go ominęłam. Nie było to takie proste jak myślałam. Harry odbił się od maski i złapał mnie za rękę po czym mocno do siebie przyciągnął.
- Ała! Harry to boli puść mnie!
Próbowałam wyrwać rękę z jego uścisku. poluzował go trochę, a potem całkowicie puścił. Zanim uciekłam spojrzałam mu w oczy i powiedziałam szeptem.
- Nie poznaję cię Harry.
Łzy ściekły, a ja uciekłam do szkoły. Zobaczyła mnie Ariana i zostawiła znajomych, po czym szybko za mną pobiegła.
- Ej co się stało?
Spytała kiedy mnie już dogoniła i mocno do siebie przytuliła.
- On złapał mnie za rękę... i tak mocno ścisnął. Ała...
Płakałam trzymając się za bolący mnie nadgarstek.
- Jak to? Harry?
- Tak..
Dźwignęłam głowę i ruszyłam z nią za rękę w stronę łazienki. Przed lustrem wyciągnęłam chusteczki i zmywałam rozmazany makijaż z twarzy, przy czym rozmawiałam z przyjaciółką.
- Bo ja wczoraj na niego nawrzeszczałam i znowu nie jest dobrze rozumiesz? Nie chce go znać. A tym bardziej po tym co mi zrobił.
- A wczoraj czemu na niego nakrzyczałaś?
Spytała przyjaciółka stojąc za mną i patrząc jak zmywam makijaż.
- Byłam poznać jego przyjaciół. I po 20 powiedziałam mu, że ma mnie zawieźć bo muszę do Darcy wracać i wiesz co się okazało? Oni nawet nie wiedzieli, że on ma córkę. A jak im powiedziałam, ze to moja córka... On nawet nie powiedział, że jego też. Nienawidzę go. Tak bardzo go nie znoszę.
- Ej no wiesz... Może zapomniał.
- Zapomniał... Tak mu na nas zależy, że zapomniał powiedzieć kumplom, że ma dziecko? Aha super.
- Ehh.. no tak. Masz rację. Ale nie martw się.
- Łatwo ci mówić Ari... Masz Brandona i nie musisz się martwić o wszystko inne... Masz szczęście... ehh...
______
Ten taki krótki <3

Rozdział 24

Harry wrócił do swojego samochody. Pobiegłam sama do domu. Dotarłam i za wszystko przeprosiłam panią Alice. Wybaczyła mi i powiedziała że jestem młoda i muszę korzystać z życia. Uśmiechnęłam się lekko i poszłam do swojej sypialni. Wzięłam piżamę i się umyłam. Potem poszłam do córeczki. Już spała. Znowu się popłakałam. Wyszłam z jej pokoju i poszłam do siebie. Telefon leżał na komodzie i migał. Zobaczyłam wiadomość. *Czy on nie może mi dać spokoju?!*
-Człowieku lecz sie...
Powiedziałam do siebie i odłożyłam telefon na komodę bez odpisywania. 
w końcu mogłabym wam trochę opowiedzieć o moim mieszkaniu. 
Kuchnia przypominała literkę C. Meble były brązowe. Dobra lecimy dalej. Pokój Darcy to najlepsze. Miała okrągłe łóżeczko z barierkami. Sztuczne drzewo, do którego można było wejść. Następnie przedpokój. Szafki były jasne. Jeden rząd stał na ziemi, a drugi wisiał trochę na nim. Pod nim były wieszaki. W szafkach wiklinowe koszyki. Do salonu wchodziło się przez łuk wycięty w ścianie.  Kanapa po prawej, niziutki czarny stół i po lewej plazma na ścianie, a pod nią komody. To na prawdę było mieszkanie przyrządzone specjalnie dla mnie. Więc opisałam wam wszystko oprócz mojej sypialni. Tą specjalnie dla mnie przygotował David. Wiedział jakie lubię kolory. Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłam myślałam, że go uduszę tak mocno przytulając. Tak bardzo mi się podobała.
 Kolory jasne, wszystko było takie piękne. Na prawdę cieszyłam się mając tak wspaniałego przyjaciela. Szafa duża i pojemna. Akurat ciuchy wszystkie się zmieściły. Komoda, nocna szafeczka i dużo wolnej przestrzeni. Właśnie za to uwielbiałam to mieszkanie. Okna nad łóżkiem. Wszystko było tak doskonale dopasowane. Właśnie dlatego tak bardzo mi się podobała. 
Po odłożeniu telefonu Wskoczyłam do łóżka i zakryłam się kołdrą. Zaczęłam myśleć o Harry'm. Wiedziałam, ze tak będzie. Przecież nie mogę z nim być szczęśliwa... Za bardzo boję się, że kolejny raz mnie zrani..

Boje się mu zaufać i nawet małą drobnostka mnie rani... No bo niby czemu nie powiedział im, że Darcy to też jego córka? Jego przyjaciele muszą mieć o mnie fajne zdanie... Niech on spada już ode mnie. Nasza córka będzie miała tylko mamę i koniec. Zasnęłam po kilkunastu minutach rozmyślania. 
~Harry~
*Kurwa spieprzyłem wszystko!* Mogłem im powiedzieć. Mogłem dokończyć za nią. Cholernie za nią tęskniłem... Cholernie wszystko spieprzyłem. Nie wróciłem do domu. Pojechałem do jakiegoś klubu nocnego. Byłem już pijany. Zacząłem flirtować z jakaś dziewczyną... Nawet nie wiem jak miała na imię. Poszliśmy do jakiegoś pokoju. I tak Caroline nie chce mnie znać, więc czemu mam nie korzystać z życia? Postanowiłem, że nie będę niczego żałował. Z dziewczyną od razu weszliśmy do gry. Po zabawie ubrałem się i z nią namiętnie pożegnałem. Wróciłem do domu gdzieś po 2 w nocy. Zayn na mnie czekał. Pijany wszedłem do salonu.
- Stary gdzieś ty był?
Zapytał wkurzony.
- W clubie. 
- Harry... Co się stało?
Spytał trzymając mnie za ramię. 
- No kurwa stało się... Znowu ją zraniłem i straciłem...
- Stary, ale o co chodzi? Przecież ona ma dziecko... Wiesz, że się do tego nie nadajesz...
- Boże Zayn... Ale to dziecko jest moje!
Wykrzyczałem mu w twarz. 
- Co ty gadasz? Poważnie? I czemu nic nie mówiłeś. 
- Kurwa zapomniałem. I właśnie dlatego ją straciłem. Rozumiesz?!
- Jak przez to?
- Bo wam nie powiedziałem... I stwierdziła, że mi na nich nie zależy. 
- Takie są kobiety hazz.
- Ale nie ona... Nigdy wcześniej nie zależało mi tak na dziewczynie. Rozumiesz?! Ona jest kurwa wyjątkowa...
________
:D

Rozdział 23

Po kilku kolejnych godzinach lekcyjnych wyszłam z budynku, śmiałam się z Arianą, wygłupiałam się. Obie skończyłyśmy w tym samym czasie. Zobaczyłyśmy Harry'ego pod bramą. Obie spojrzałyśmy na siebie.
- To ja was zostawię samych piękna. Do jutra.
Powiedziała czerwonowłosa dziewczyna i dała mi buziaka w policzek uśmiechnęłam się.
- Dzięki pa skarbie.
Pożegnałyśmy się, a ja ruszyłam w stronę Harry'ego.
-no hej piękna.
- cześć..
powiedziałam zdziwiona.
- Co tu robisz?
Spytałam kiedy go przytuliłam.
-Chciałem cię po prostu odebrać ze szkoły. A co? Źle?
-nie no fajnie. Dziękuję. Pani Alice została z Darcy?
Od razu pytałam o córkę.
- Tak. Nie musisz się martwić.
uśmiechnęłam się i wsiadłam do samochodu. Harry zrobił to samo i ruszyliśmy. Wszyscy się na nas patrzeli. Ehh nienawidzę tego. Jechaliśmy w nieznaną stronę. Obróciłam się do tyłu, a później z powrotem.
- Harry gdzie jedziemy?
Spytałam patrząc na niego.
- Wiesz, że chłopacy z zespołu cie nie poznali. Skoro mała ma opiekę to mamy szansę.
- Boże co?! Harry mogłeś mi wcześniej powiedzieć!
- Spokojnie. To przyjaciele. Przecież cie nie zjedzą.
Uśmiechnął się promiennie. Zdjął rękę z biegów i złapał moją. Spojrzałam na niego i się zarumieniłam. Od razu zakryłam twarz włosami. Słyszałam jak się śmieje pod nosem.
- Nie musisz się chować... Ślicznie wyglądasz z rumieńcami.
Powiedział nagle. Czułam jak moje poliki pieką coraz bardziej.
- Yhm...
Wymruczałam cicho i dalej miałam twarz schowaną we włosach. Musiał przerzucić bieg, więc puścił moją rękę. Kiedy poczułam... Znaczy kiedy już nie czułam jego ręki na swojej szybko położyłam ją na moich udach. *Boże... Nienawidzę się rumienić! Nie przy chłopakach!* Pomyślałam i w myślach walnęłam się w czoło. W końcu dojechaliśmy do domu. Zastanawiałam sie kto w nim mieszka. Wyglądał tak:

 Dom dla jednego młodzieńca taki? Harry wyrwał mnie z moich przemyśleń.
- Mieszkamy wszyscy razem. Jako zespół.
Uśmiechnęłam się. Skąd wiedział o czym myślałam?
- Każdy zawsze myśli o tym samym kiedy zobaczy ten dom. Więc wiem nad czym myślałaś.
*człowieku przestań czytać mi w myślach!* Wysiadłam z auta i razem ruszyliśmy do środka. Strasznie dziwnie się czułam idąc obok tego wielkiego basenu, te schody. Matko Boska nie pasuję tutaj!
Weszliśmy po schodach do domu. Przeszliśmy przez korytarz. Zaprowadził mnie do salonu i zawołał chłopaków. Spojrzałam na nich i się z wszystkimi przywitałam i się przedstawiłam. Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać. Świetnie się z nimi bawiłam. Jakbym znała ich od lat. O 22 spojrzałam na zegarek.
- Harry zawieziesz mnie? Muszę do Darcy jechać.
- Darcy?
Zapytał Zayn i Liam jednocześnie. Uśmiechnęłam się.
- Do córki.
Dziwnie na mnie spojrzeli, a ja patrzyłam na Harry'ego. Pewnie teraz mają mnie za puszczalską.
- Jasne chodź.
Poszedł do drzwi i ubrał buty, ja zrobiłam to samo. Pożegnała chłopaków machnięciem ręki i wyszłam. Harry zaprowadził mnie do samochodu i usiadł za kierownicą. Zapalił auto i ruszył.
- Widzę, że nie pochwaliłeś się kolegom, że masz córkę.
Patrzyłam na niego. Mogłam nie zaczynać tego tematu. Miał wyraz twarzy takiego.. eh nie wiem jak to opisać.
- Harry! Tak ci zależy?! Właśnie widać!
Powiedziałam już mniej opanowana.
- Nie wydzieraj się na mnie.
Powiedział oschle.
- Zatrzymaj się.
Powiedziałam szybko.
- CO?
Spytał zdziwiony.
- Głuchy jesteś? Zatrzymaj samochód!
wykrzyczałam. Zrobił to, a ja wysiadłam z samochodu i trzasnęłam drzwiami. On też wyszedł.
- Carl zaczekaj!
Odwróciłam się w jego stronę.
- Wal się!
Powiedziałam i odbiegłam chowając się za murem kamienicy. Słyszałam, że Harry też biegnie, nie chciałam uciekać. Chciałam żeby zostawił mnie w spokoju. Zsunęłam się po murze i usiadłam na chodniku. Zobaczyłam jego nogi, zaczęłam płakać. A on kucnął przy mnie.
- Zostaw mnie. Kolejny raz mnie zraniłeś. Kolejny kurwa raz!
Wstałam i popatrzyłam na niego zapłakanymi oczyma.
- Caroline przepraszam... Nie miałem okazji im powiedzieć...
- Taa. Nie chciałeś! Zostaw mnie dobra?! Spadaj! Odwal sie ode mnie! Chciałam dać ci szanse a ty kurwa co?! Zostaw mnie w spokoju!
Odwróciłam się napięcie i odeszłam.
___________
:D

środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 22

~*~
Kolejnego dnia obudziłam się parę chwil po 7. Harry spał, wstałam i poszłam zajrzeć do Darcy, ta też słodko spała. Zrobiłam sobie szybko śniadanie, ubrałam się, uczesałam i umalowałam. Kiedy byłam gotowa przyszła pani Alice. Zapłaciłam jej już za cały dzień, ale powiedziałam też, że Harry jest w sypialni i jakby mogła być cicho żeby oboje się wyspali. Powiedziałam, że może korzystać ze wszystkiego, a później tylko zając się małą. Pani Alice była starszą kobietą, miłą i do tego bardzo lubiła małe dzieci. Uśmiechnęła się, a ja pożegnałam ja uśmiechem i wyszłam na uczelnię. Spotkałam tam Arianę. Ciepło się przywitałyśmy, a po przerwie niestety każda musiała iść na lekcję. Umówiłyśmy się na następną przerwę. Miałam pierwszą lekcje w plenerze. Profesor miał za zadanie wytłumaczyć nam kilka podstaw barw i inne takie. Słuchałam go z ciekawością i bardzo chętnie oglądałam przyrodę. Większość mojej klasy była zainteresowana zupełnie czym innym. Po godzinie niestety lekcja się skończyła. Było na prawdę ciekawie. Wróciliśmy do budynku. Poszłam na ławkę spod jednej sali i czekałam na przyjaciółkę, kiedy ją zobaczyłam od razu się uśmiechnęłam.
- Ej ty śliczna widziałam waszą klasę na boisku szkolnym. Mieliście lekcję w plenerze?
Spytała siadając obok mnie. Zaśmiałam się. 
- Tak. Najlepsza lekcja jaka może być na tej uczelni. no jeszcze malowanie na płótnie.
uśmiechnęłam się.
- Ja tam nie lubię plenerów, ale malowanie jest zdecydowanie super. Okey, a teraz poważny temat, mianowicie jak z tobą i Harry'm? 
Spojrzałam na nią i oparłam się o ścianę.
- Przyszedł wczoraj... Ehh nie wiem czy mnie zrozumiesz, ale jak on o coś prosi, albo przeprasza... Ja czuję, ze robi to szczerze... Dałam mu jeszcze jedną szansę. 
Ariana spojrzała na mnie zdziwionym wzrokiem, chciała coś powiedzieć, ale jej nie pozwoliłam kontynuując. 
- Wiem, że on mnie zranił, ale też nie mogę wymazać tak po prostu mojego uczucia do niego. Kocham go nadal i chcę żeby moja córka białą obojga rodziców. Nie wiem jak to będzie, ale chce spróbować stworzyć szczęśliwą rodzinę, bo może Bóg właśnie dał mi na to szansę.
Patrzyła na mnie niedowierzanie i w końcu się odezwała.
- Carl wiem, że go kochasz, po prostu nie chcę żebyś znowu cierpiała tak? to jest dla mnie najważniejsze. Masz być w końcu szczęśliwa. A z Harry'm i tą całą drugą szansą jest twoim wyborem.
uśmiechnęła się promiennie. Mocno ją przytuliłam. 
- I pamiętaj, że do mnie możesz przyjść w każdej sprawie. 
Dodała po chwili. Wtedy zadzwonił dzwonek. Oderwałam się od niej i każda po pożegnaniu uśmiechem poszła w swoją stronę. Teraz miałam zajęcia teatralne. Dostaliśmy scenariusz do przedstawienia ,,Miłość niejedno ma imię'' Były już tam wypisane rolę. Każdy ponoć tam był. Znalazłam swoje nazwisko. Jak zwykle. Super. ciesze sie jak cholera. (sarkazm) Znowu mam główną rolę. Już o tym rozmawiałam z nauczycielem. Że powinien dać szansę innym dziewczyną. Ja jakoś nie czułam się w głównej roli. Poszłam za nim kiedy wszedł za kurtynę.
- Panie Baker. Możemy porozmawiać?
- Tak o co chodzi Caroline?
-Ehh.. Znowu obsadził mnie pan w głównej roli. Chciałabym żeby tym razem zagrał ją ktoś inny. 
- Grasz świetnie. Sądzę, że się do tego nadajesz. 
- Proszę pana. Każda dziewczyna zasługuje na szansę pokazania się, a nie tylko ja. Może to zagrać Lilly, albo Sarah, albo może nawet Jessica. Dlaczego za każdym razem ja?
- Słuchaj, jeżeli chcesz grać kogoś innego to zamień się z narratorką tak będzie ci pasowało? Sarah zagra twoją rolę, a ty jej.
- Dziękuję. 
Poszłam do koleżanki z kółka.
- Hej Sarah. Może chciałabyś zagrać główną rolę? Pan Baker powiedział, że jeżeli się zgodzisz to możesz grać główną bohaterkę. 
- Jasne czemu nie. Ale to na pewno był twój pomysł, bo pan Baker zawsze obsadza ciebie i rzadko zmienia zdanie.
- Tak to mój pomysł. Nie chce za każdym razem grać głównej roli.
- Dziękuję. Jesteś taką wspaniałą dziewczyną.
Przytuliła mnie, a ja się uśmiechnęłam.
- To masz mój scenariusz bo tam zaznaczone są już twoje sceny. 
Zamieniłyśmy się arkuszami i wszyscy zaczęliśmy grać. 
____________
No i to na tyle w tym rozdziale :D 

Rozdział 21

Patrzył na mnie zdenerwowany, a ja przez jakąś chwilę nic nie mówiłam, w końcu nie wytrzymał i zapytał.
- i co?
Spojrzałam na niego, wzięłam wdech i zaczęłam mówić.
-Harry ja też chce żeby mała miała obojga rodziców i na prawdę chciałabym żeby wszystko było okey... Na prawdę chcę dać ci tą szansę...
- Czyli zgadzasz się?
- Możesz mi nie przerywać?
- Przepraszam mów dalej.
- na prawdę chcę dać ci tą szansę, ale boję się, że znowu mnie zranisz... To wszystko wtedy na prawdę mnie przytłoczyło i nie wiem czy chce przeżywać to ponownie..
- Caroline ja wiem, że bardzo cię tym wszystkim zraniłem... I później te moje zachowanie pod szkołą... Ale kiedy zobaczyłem naszą córeczkę zrozumiałem jak ważne dla mnie jesteście obie.
Dojechaliśmy pod blok, wysiadłam z auta, a Harry zrobił to samo tylko szybciej i przyszedł z mojej strony i gdy już wyszłam z samochodu, Harry był po mojej stronie, stanął przede mną i popatrzył mi w oczy, złapał lekko moje ręce.
- Spójrz mi w oczy i powiedz, że mnie nie kochasz.. Zrozumiem i nie będę walczył.
Powiedział na prawdę poważnym tonem. Spojrzałam na niego.
- Ja..J-a.. Kocham cie nadal... Spuściłam wzrok i patrzyłam na nasze złączone ręce, czułam, że Harry się lekko uśmiechnął. Dźwignął jedną ręką moją brodę tak, że ponownie na niego spojrzałam i mnie pocałował. Tak bardzo za tym tęskniłam, to pocałunek namiętny i czuły... Tak jak on to zawsze robił, zresztą jak zawsze nie potrafiłam się oderwać i po prostu odwzajemniłam pocałunek. Po oderwaniu się patrzyliśmy na siebie, ale ja w końcu się otrząsnęłam, wyminęłam go i ruszyłem do bloku, chłopak poszedł za mną, otworzyłam drzwi wejściowe na klatkę i ruszyłam na schody, nie chciałam zaczynać tego tematu przed wejściem do mieszkania. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam uśmiechniętą panią Alice akurat przechodzącą z Darcy przez pokój.
- Witam panią.
Uśmiechnęłam się promiennie i podeszłam do nich, wzięłam córeczkę na rączki i dałam soczystego buziaka w policzek. Chciałam rozliczyć się z opiekunką, ale Harry był szybszy i dał jej pieniądze. Zaśmiałam się i poszłam z córeczką do kuchni, Harry się rozebrał i przyszedł do nas. Posiedzieliśmy chwile, ale zauważyliśmy, że Darcy jest senna, więc poszłam ją uspać do pokoju, kiedy zasnęła zamknęłam drzwi od sypialni i wróciłam do Harry'ego. Usiadłam na kanapie i załączyłam tv. Czułam na sobie jego wzrok, uśmiechnęłam się i odwróciłam głowę w jego stronę.
- Coś jeszcze chciałbyś wiedzieć?
Spytałam patrząc na niego. Pokiwał głową twierdząco. Przybliżył się bliżej mnie.
- Czy już mi wybaczyłaś i dasz drugą szansę?
Patrzyłam na niego z uśmiechem i przez kilka chwil nic nie mówiłam.
- No powiedz coś...
Powiedział łapiąc mnie za rękę.
- Harry wybaczyłam ci dawno...
Jego uśmiech od razu się powiększył, a ja kontynuowałam.
- A co do szansy... to...
Widziałam nadzieję w jego oczach... Po prostu byłam nadal w nim zakochana i nie mogłam mu odmówić.
- Harry, ale jeżeli znowu mnie zdradzisz to nie zobaczysz nigdy więcej ani mnie ani dziecka.
Jego uśmiech nie mógł być większy. rzucił się na mnie tak, że przewrócił na kanapę, był nade mną. Patrzyłam mu w oczy, a on ciągle się uśmiechał. Znowu mnie pocałował, a ja nie utrudniałam mu tego. Harry był dla mnie taki czuły, nie sądziłam, że znowu z nim będę, ale kocham go i każdy człowiek zasługuje na szansę. Zaczął lecieć serial, więc dźwignęłam się i odepchnęłam od siebie loczka. Miał grymas na twarzy, usiadł na kanapie, a ja położyłam głowę na jego kolanach i oglądałam telewizję. Po północy zrobiłam się śpiąca. Usiadłam na łóżku, myślałam, że Harry usnął bo był tak cicho, ale on przyglądał mi się.
- Harry nie jesteś zmęczony? Ja idę się myć i spać.
Powiedziałam wstając z kanapy i patrząc na niego.
- Zostajesz u nas na noc?
Spytałam kiedy podałam mu pilot.
- Z takiej okazji trudno nie skorzystać.
Zaśmiałam się.
- To ja idę się umyć, a ty możesz jeszcze popatrzeć.
Wyszłam z salonu i poszłam do mojej sypialni, kiedy szłam do łazienki zahaczyłam o pokój Darcy, spała grzecznie, więc zamknęłam drzwi i poszłam się odświeżyć. Po 24 minutach wyszłam świeżo umyta. Poszłam do sypialni. Telewizor w salonie był wygaszony, kiedy weszłam do sypialni zobaczyłam Harry'ego w moim łóżku. Zaśmiałam się na jego widok i też weszłam pod kołdrą, Ułożyłam się wygodnie i próbowałam zasnąć. Poczułam na sobie ręce Harry'ego, a potem czułam jak się przybliża i przytula. Zaśmiałam się.
- Harry idź spać. Ja jutro idę do szkoły.
- NO już idę już.
Jeszcze chwilę się powiercił, ale potem już leżał cicho. Zasnęłam.
____________
ijee! Wybaczyła mu :D

Rozdział 20

Zasnęłam po jakiś 46 minutach.
~*~
Dziś Niedziela, Obudziłam się przez płacz Darcy, pewnie jest już głodna. Nakarmiłam ją i zaczęłam ubierać do kościoła, położyłam ją w wózku i sama poszłam do łazienki się ogarnąć. Od czasu urodzenia córki nie zabrałam się za siebie tak porządnie wiec nadszedł na to czas, Wyszłam z córeczką do kościoła, po półtorej godzinie byłyśmy z powrotem w mieszkaniu. Położyłam córeczkę do spania, a sama zabrałam się za gotowanie obiadu. Kiedy był skończony poszłam się przebrać i uczesać. 
Kiedy byłam gotowa zasiadłam do stołu i zaczęłam jeść. W połowie obiad ktoś zapukał do drzwi. Byłam ciekawa kto to. Poszłam otworzyć. Za drzwiami zobaczyłam Brandona z Arianą. Uśmiechnęłam się i ich przywitałam. Zaprosiłam do środka, powiedziałam, że mała śpi, a ja akurat jem obiad. Spytałam czy zjedzą ze mną. Zgodzili się, więc nałożyłam im spaghetti i dalej jadłam. Zaczęliśmy rozmawiać i się śmiać, tak po prostu jak przyjaciele. Córeczka obudziła się około 17. Wzięłam ją do nas i wszyscy patrzeliśmy na filmy wygłupiając się z Darcy.  Po 22 wszyscy byliśmy zmęczeni i postanowiliśmy się pożegnać. Para przyjaciół poszła do siebie, a ja poszłam umyć córkę. Wyszłam z łazienki i zaczęłam usypiać Darcy, nie chciała zasną, więc stwierdziłam, że dzisiejszą noc mam nieprzespaną. Załączyłam ponownie telewizję. Przytulałam małą, zasnęła dopiero gdzieś po 1 w nocy. Powoli położyłam ją w łóżeczku i sama poszłam sie szybko odświeżyć. Następnie położyłam sie po cichu do łóżka i bardzo szybko zasnęłam.
~*~
Następnego ranka wstałam i zaczęłam się ubierać. Opiekunka miała przyjść o 7:30, wiec miałam jeszcze trochę czasu. Kiedy się ubrałam poszłam do łazienki się uczesać i umalować, Następnie wzięłam z lodówki jabłko i batona zbożowego, Niania dotarła, a ja byłam gotowa, żeby wychodzić na uczelnię. Powiedziałam pani Alice co i jak i szybko wyszłam z domu, przed blokiem zobaczyłam auto Harry'ego. Spojrzałam zdziwiona, nikogo w środku nie było, po chwili zastanowienia, odwróciłam się i wpadłam na kogoś spojrzałam na niego.
- Boże, ale mnie wystraszyłeś Harry. Przepraszam śpieszę się na uczelnię.
- To chodź może cię podwiozę. 
Spojrzałam na niego i się zgodziłam, wsiadłam do jego auta i zapięłam pasy. Ruszyliśmy w stronę mojej szkoły i zaczęliśmy rozmawiać. 
- Słuchaj, bo chciałem...
- Harry nie zaczynaj tego tematu. Porozmawiamy jak sie spotkamy teraz nie mam za bardzo czasu, dam ci dzisiaj znać po zajęciach i się umówimy. 
- Ehh... okey.
Po 6 minutach dojechaliśmy pod budynek.
- Dziękuje ci bardzo. To do zobaczenia pa.
Nachyliłam się i dałam mu buziaka w policzek. Wysiadłam z auta i pobiegłam do szkoły. Miałam jeszcze 14 minut, więc poszłam do szkolnej stołówki kupić bułkę, aby na którejś z przerw ją zjeść. Dotarłam, kupiłam i poszłam pod klasę, akurat zdążyłam. Nauczyciel przyszedł i wpuścił całą moją klasę do sali, usiedliśmy na swoich miejscach i jak zwykle wyciągnęliśmy zeszyty. Na prawdę uwielbiałam moją szkołę. To była moja pasja, po prostu kochałam plastykę we wcześniejszych szkołach i to dlatego wybrałam tę szkołę. Ehhh to dla mnie Kathie też do niej poszła, a teraz... najlepiej wolałabym jej nie widzieć. To wszystko mnie przytłaczało jeszcze bardziej na jej widok. Po 6 godzinach nauki wybiegłam ze szkoły i jak najszybciej chciałam wrócić do córeczki, niestety przed bramą uczelni zobaczyłam Harry'ego opierającego się o maskę samochodu. Spojrzałam na niego, od razu się uśmiechnął i gestem pokazał żebym podeszła. Tak też zrobiłam.
-Hej...
przytulił mnie.
- no cześć. Chciałeś coś bo śpieszę sie do mieszkania.
Popatrzyłam na niego.
-Obiecałaś mi spotkanie, musimy w końcu pogadać.
- Tak, ale nie możemy w mieszkaniu? Chciałabym już wrócić do małej.
-Okey chodź podwiozę cię.
Wsiadłam do jego samochodu, zapalił auto i ruszył.
- Okey, możemy pogadać.
Powiedziałam opierając się o fotel w samochodzie.
- Słuchaj Carl... Wiem, ze chcesz czasu, ale mnie na prawdę na was zależy, chciałbym do ciebie wrócić jeżeli oczywiście dasz mi szanse i chcę sie starać.
- Harry ja to przemyślałam...
Przerwałam mu, popatrzyłam na niego, a później nerwowo bawiłam sie palcami.
___________________
heuheu xd

wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 19

Popatrzyłam na niego, położyłam nogi na poduszkę i oparłam się o kanapę.
- Nie jestem już z Kathie. Chciałbym naprawić to co było między nami.
Pokazał na siebie i na mnie.
- Harry.. Znowu zaczynasz ten temat. Wiem, że z nią nie jesteś. Wieści na uczelni szybko się rozchodzą. I powinno ci wystarczyć to, że możesz widywać Darcy. Chyba nie sądzisz, że po tym jak mnie zraniłeś będziemy znowu razem.
Popatrzyłam na niego wzrokiem pełnym smutku.
- Wiem, że cie zraniłem, ale zmieniłem się. Nie mam nikogo na prawdę mi ciebie brakuje.
- Harry błagam cie przestań. Wiesz, ze to nie ma sensu i..
- A właśnie, że ma sens. Mamy razem dziecko, więc może dla jej dobra spróbujmy. Każdy zasługuje na drugą szansę.
- Każdy, ale jeżeli się zmienia. A ty.. Ty jesteś uzależniony od wyrywania panienek.
- Nie. Na prawdę się zmieniłem. Proszę daj mi drugą szanse. Naprawie to wszystko i nigdy więcej cię nie skrzywdzę.
Westchnęłam i spuściłam wzrok na kanapę.
- Wiem, że ty też tego chcesz. Kiedy się bawie z małą patrzysz na nas takim wzrokiem. Na prawde chcę stworzyć z tobą szczęśliwą rodzinę.
- Nie Harry. Chciałam żebyśmy byli szczęśliwi, ale zanim sie dowiedziałam o zdradach. To wszystko nie jest takie proste. Strasznie cierpiałam, ale sie pozbierałam i nie chce przechodzić przez to wszystko ponownie, bo ci zaufam. Rozumiesz? Nie mam ochoty przeżywać kolejnego zawodu miłosnego. Nie po tym co mi zrobiłeś.
- Wiem, ze cie skrzywdziłem. Wiem i dla naszej córki postanowiłem się zmienić. Chociaż dla jej dobra spróbujmy.
Popatrzyłam na niego już zaszklonymi oczyma. Harry przybliżył się do mnie. Mrugnęłam i łzy zaczęły spływać po policzkach. Chwycił moją twarz i otarł ją z łez swoim kciukiem. Popatrzyłam mu w oczy, ale łzy nadal ciekły. Harry się do mnie przybliżył jeszcze bardziej. Tak, że nasze twarze znajdowały się milimetry od siebie. Trzymał moją brodę i mnie pocałował, nie odwzajemniłam pocałunku, ale też się nie oderwałem. Dopiero po chwili zdecydowałam, że Harry ma rację i każdy zasługuje na drugą szanse, odwzajemniłam pocałunek i czułam, że się uśmiechnął. Całowaliśmy się na tej kanapie i wtedy Darcy zaczęła płakać. Wstałam i poszłam do jej pokoju. Wzięłam ją na ręce i próbowałam uspokoić. Usłyszałam kroki Harry'ego. Podszedł do nas i objął swoimi rękoma. Mała po chwili się uspokoiła, ale dalej tak staliśmy i w miejscu sie kołysaliśmy. Córka już następną chwilę spała. Położyłam ją do łóżeczka i wyszliśmy z sypialni.
- Okey powinieneś już iść.
Powiedziałam patrząc na ziemię.
- Tak... Masz rację.
Ubrał buty, przytulił mnie i wyszedł. Zamknęłam drzwi i poszłam do łazienki sie myć. Wyszłam po 40 minutach. Mała grzecznie spała, wiec mogłam się położyć. Kiedy ległam pod kołdrą dostałam smsa. Szybko nacisnęłam na wiadomość, żeby dźwięk nie obudził córeczki. Nie ruszając się przez chwilę upewniłam się, że małą dalej śpi i wzięłam sie za czytanie smsa.
Chciałam mu odpisać, więc chwilę sie zastanowiłam co mu odpisać. Nie wiedziałam co mu na to powiedzieć. Na prawdę chciałam dać mu tą szansę, ale przecież on mnie zdradził. Potem spotykał się z moją kiedyś najlepszą przyjaciółką i teraz po prostu nie jestem pewna czy nie robi tego ponownie. Wzięłam się za pisanie smsa. Nie byłam pewna czy go wysłać. Odłożyłam telefon nie wysyłając wiadomości. Zapisałam ją jako kopię roboczą, po prostu nie chciałam żeby wiedział, że mi zależy. Ekran wygasnął, a ja zamknęłam oczy i starałam sie zasnąć, ale myśląc o dzisiejszych wydarzeniach trudno mi było...
_________________________
Wena wróćiłaaaa :D

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział 18

Następne kilka dni później musiałam wybrać się z małą po kolejne dla niej ubrania. Podczas 9 miesięcy ciąży kupiłam też auto. Dlatego było nam łatwiej poruszać się po mieście. Pojechałyśmy do centrum handlowego, zaparkowałam samochód, wyciągnęłam wózek i wsadziłam do niego Darcy. Ruszyłyśmy do wejścia. *Cholera tylko nie oni!* Zobaczyłam Harry'ego i Kathie. Szybko do mnie podbiegli i chcieli zobaczyć moją córkę. W sumie też córeczkę Harry'ego.
- Hej to nasza córka?
Spytał Harry podchodząc do Wózka.
-Moja córka. Ty nie masz z nią nic wspólnego.
Weszłam do centrum, a Harry za mną. Katherine nie miała ochoty wchodzić. Niecierpliwiła się na powrót chłopaka.
- Błagam cie idź do swojej laluni, a mnie zostaw w spokoju. Jak widzisz jestem szczęśliwa bez ciebie.
- Nie możesz wymazać z pamięci tego wszystkiego co było między nami. Okey razem nie jesteśmy, ale chce widywać dziecko.
-Po co ci to? I przebywać z nią przy tej lasce. Wiesz ona niecierpliwie na ciebie czeka, więc może już idź.
Mała zasnęła. Patrzyłam na nią, a Harry nie dawał za wygraną.
- Nie. To nawet mogę ja do ciebie przychodzić żeby ją zobaczyć. Jeżeli kiedyś coś do mnie czułaś to powiedz czy to moje dziecko.
Spojrzałam na niego smutna.
- Tak Harry to twoja córka. Ale nie chce mieć z tobą nic wspólnego. Okey możesz do nas przychodzić, ale wcześniej daj znać. I jak już to sam. Bez...
- Tak wiem bez Katherine.
- Tak. A teraz żegnam.
Ruszyłam do sklepów. Harry wyszedł z centrum i wrócił do Katherine. Widziałam, że się kłócą. Chciało mi się śmiać. Naraża swój związek tylko dlatego, że chce widzieć córeczkę. Ehh.. Dla mnie oczywiste, że zrobiłabym tak, ale on? Taki twardziel? Dziecko? Ehh to do niego jakoś niepodobne.
~*~
Po 4 godzinach spacerowania po sklepach i kupowania zadzwonił David. Powiedziałam gdzie jestem. Chciał przyjechać, ale powiedziałam, że wrócę sama i może wpaść do mojego mieszkania. Umówiliśmy się, że za pół godziny będzie pod moimi drzwiami. Tak więc wróciłam do samochodu, najpierw wsadziłam Darcy do auta, do fotelika, a później pochowałam zakupy i wózek. Ruszyłam do domu. Kiedy przyjechałam, David'a jeszcze nie było, więc miałam czas posprzątać wszystko. Darcy znowu usnęła, a ja przygotowałam obiad. Usłyszałam dzwonek do drzwi, szybko pobiegłam, żeby nie obudził mi córki. 
- Wejdź.
uśmiechnęłam się i wytarłam ręce o fartuszek.
- Mała śpi więc cii.
Pokazałam palcem na usta i zaprosiłam dalej. przyjaciel rozebrał buty i ruszył za mną. Ja postawiłam potrawy na stół, rozebrałam fartuch i usiadłam przy stole obok David'a. Zaczęliśmy jeść, rozmawiać i się śmiać.
- Powiedziałam dzisiaj Harry'emu, że to jego dziecko. Był w centrum razem z Katherine.
- Po co mu powiedziałaś? Przecież go to i tak pewnie nie obchodzi.
- No właśnie zdziwiłbyś się, bo to on wypytywał i on chce ją odwiedzać. Dla mnie to też dziwne, ale może warto mu dać szansę. 
-Może i tak. 
Zawsze kiedy rozmawiałam z David'em o moim byłym on wydawał się smutny... Wiem o co chodzi... Ale ja na prawdę z nim nie będę. Jest moim najlepszym przyjacielem, ale no nie będę z nim... Godziny mijały bardzo szybko. Darcy się obudziła, więc David się nią zajął, a ja mogłam posprzątać po obiedzie.
~*~
Minęło kilka miesięcy. Harry zawsze się umawiał i przychodził. Próbował naprawić stosunki miedzy nami, ale sory nie ze mną takie numery. Ponoć nie jest już z Katherine bo byli niby tylko parą do łóżka. Nie mogłam uwierzyć w to co słyszałam od ludzi. Zgodziłam się żeby Harry przychodził do Darcy, ponieważ chciałam żeby córka miała obojga rodziców. Dziś Harry miał też przyjść po 17. Ubrałam małą rano i bawiłam się z nią. Kiedy usnęła zaczęłam sprzątać, jest Sobota, więc muszę to wszystko ogarnąć. Harry przyszedł przed czasem. Zaprosiłam go i powiedziałam, że córka śpi. Powiedział, że nie ma problemu i poczeka. Usiadł na kanapie, a ja dalej sprzątałam. Czułam na sobie jego wzrok. Nie zwracałam jednak na to uwagi i sprzątałam dalej. Mała obudziła się. Cieszyłam się, bo Harry siedział już tu ponad godzinę i mi się przyglądał. Wzięłam ją na rączki i przyniosłam do Harry'ego. Podałam mu ją.
- To ja idę dalej sprzątać.
- Czekaj. Posiedź chwilę z nami.
Powiedział Harry trzymając małą na kolanach i patrząc na mnie. 
- Okey...
Powiedziałam i usiadłam na kanapę obok nich. Patrzyłam jak Harry się z nią bawi i czułam się jakby to wszystko było prawdziwe, dziwnie się czułam wiedząc, że on nie jest mój. Kiedy go poznałam... myślałam, że to coś poważnego, a okazało się jedną wielką fikcją.  Kiedy na nich patrzyłam widziałam, że Darcy się cieszy... Harry i wtedy ja też byłam szczęśliwa. Tak miało wyglądać nasze codziennie życie... Mieliśmy być szczęśliwą rodziną, ale nam nie wyszło... Po 20 mała usnęła mu na rękach. Podał mi ją patrząc głęboko w oczy. Szybko uciekłam wzrokiem i zaniosłam córeczkę do jej łóżeczka. Potem wróciłam do Harry'ego. 
- Jesteś głodny? Zrobić coś do jedzenia?
- Nie. Wolałbym z tobą porozmawiać.
Usiadłam obok niego na kanapie.
- Więc słucham?
______________
heuheuheu :D

niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział 17

~*~
Następnego dnia obudziłam się parę minut po 7. Wstałam. Ubrałam się, uczesałam i umalowałam. DO szkoły wyglądałam tak:
Wyszłam z sypialni i poszłam zrobić śniadanie. Nie budziłam David'a. Wyszłam dokładnie o 7:45 i ruszyłam na autobus. W tym czasie dostałam wiadomość. Odczytałam ją. Zaśmiałam się kiedy to czytałam. *no chyba nie. Człowieku ogarnij się.
 Chyba śnisz* Pomyślałam i schowałam telefon. Nie miałam zamiaru mu odpisywać.Dojechałam na przystanek pod szkołą i wysiadłam z autobusu. Zobaczyłam auto Harry'ego. Nie dowierzałam. *Nawet pod szkołą?!* Pomyślałam i podeszłam do niego. 
- nie możesz dać mi spokoju? Nawet do szkoły będziesz przyjeżdżać?
Spojrzałam na niego.
- Nie dam ci spokoju. 
- Błągam Cię. zajmij się sobą i swoją nową dziewczyną. 
Uśmiechnęłam się ironicznie a w tym momencie podeszła do nas Kathie i na moich oczach go pocałowała. Odeszłam od nich i ruszyłam w stronę budynku. *Szczęścia wam kurna życzę* Weszłam do szkoły i od razu prosto na zajęcia. 
~*~
Po 9 miesiącach nie chodziłam już na uczelnię. Miałam nową przyjaciółkę Arianę. Na nią mogłam liczyć. Chodziła do tej samej szkoły co ja i wszystko mi tłumaczyła. Nadszedł ten dzień. Dostałam się do szpitala i po 3 godzinach urodziłam śliczną córeczkę. Przyjaciółka cały czas przy mnie była, a kiedy przywieźli mnie i moją córkę na salę, ona zadzwoniła do David'a i Brandona. Wszystkie papiery od córeczki wypełniłam. Nazwałam ją Darcy. Kochałam to imię i tak miała na imię moja ciocia. Napisałam w dokumentach, że ojciec jest nieznany i z małą po trzech dniach mogłam wrócić do mieszkania. Opłacałam wszystko sama. Pokój dla niej był urządzony. Wszystko było gotowe. Wsadziłam ją do wózka i ruszyłam na spacer. Byłam na prawdę szczęśliwa, że ją mam. Wieczorem grzecznie usnęła no i ja też. W środku nocy było trochę problemów, ale byłam na to przygotowana. Dawałam radę. 
~*~
Kilka dni później małą już sie przyzwyczaiła do nowego otoczenia. Poszłam z nią do księdza i załatwiłam wszystko związane ze chrztem. Ariana zgodziła się być matką chrzestną mojej córeczki, a za ojca chrzestnego dałam David'a który też się zgodził. Zatrudniłam opiekunkę, dla mojej córeczki i dzięki temu mogłam ponownie uczęszczać na zajęcia.  Wszystko uregulowałam i byłam w końcu szczęśliwą kobietą. No... prawie szczęśliwą. Bez ojca dla mojego dziecka i bez mężczyzny u boku. Tak na prawdę wolałabym żeby to z Harry'm okazało się nie prawdą. Tworzylibyśmy szczęśliwą rodzinę. Niestety z moich marzeń nici. Trzeba powrócić do teraźniejszości. Mój realistyczny świat nie był tak piękny jak w myślach. Ale miałam moja kochaną córeczkę. Tak bardzo ją kocham. Cieszę się, że mam bynajmniej ją.
____________________
No i jak wam się podoba? Ciekawi czy Harry do niej wróci? hehe xd

Rozdział 16

David przyszedł za mną do kuchni. Zaczęłam robić jedzenie.
- To, że Harry mnie zdradzał i z nim już nie jestem nie znaczy, że go nie kocham.
Powiedziałam smarując chleb.
- Wiem. Przepraszam.
Złapał mnie od tyłu i obrócił w swoją stronę.
- Ale od dawna jestem w tobie zakochany i ty o tym dobrze wiesz. Nie ma dnia żebym o tobie nie myślał. Cokolwiek robię myślę co mogę zrobić żeby być bliżej ciebie.
- Deav błagam cię przestań. Wiesz, że cię kocham. Jako przyjaciela. Poza tym. Harry nadal jest w moim sercu mimo tego jak mnie zranił i rani nadal. Mimo tego, że go nienawidzę to nadal go kocham.
Powiedziałam patrząc mu w oczy.
- Przepraszam...
Powiedział cicho.Puścił mnie i poszedł do salonu. Patrzyłam w przedpokój, ale po chwili wróciłam do smarowania chleba. Po 15 minutach zjadłam. Zadzwonił do mnie Brandon. Chciał się spotkać. Miał mi dużo do powiedzenia. Powiedziałam, że mieszkam u David'a. Ostrzegł, że nie przyjdzie sam. Cieszyłam sie. Powiedziałam przyjacielowi, że będziemy mieli gości. Ogarnęłam mieszkanie i zrobiłam jedzenie na przyjście gości. Po godzinie od telefonu zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Brandon przyszedł ze swoją nową dziewczyną. Była taka śliczna.

Zaprosiłam ich do środka. Weszli. rozebrali buty i kurtki, a ja zaprosiłam ich do salonu. Chłopacy się przywitali, David poznał Ariane, a później oni zostali w salonie, a ja z nową dziewczyną przyjaciela poszłam do kuchni. Od razu ja polubiłam. Znalazłyśmy wspólne tematy. Pomogła mi dokończyć sałatkę, a potem razem ze mną pozanosiła potrawy na stół. Wszyscy zasiedliśmy do stołu. Po 32 minutach ktoś zapukał do drzwi.
- Już nikogo miało tutaj nie być.
Powiedziała zdziwiona i poszłam otworzyć drzwi. Przyszła Kathie porozmawiać.
-Błagam cie dziewczyno. Nie rób z siebie większej idiotki. Wyjdź stad. Mam dobry humor i nie zepsujesz mi go. Wynocha.
Powiedziałam stanowczo.
- Ale Carl słuchaj. To nie tak. Ja cie kocham nadal. Brakuje mi naszej przyjaźni.
- Kochasz? A wiesz co to znaczy? Nawet Brandona nie kochałaś. Zdradzałaś go na prawo i lewo. Nie wiedziałam, że taka jesteś. Błagam cie. Idź już.
- Nie. To z Harry'm nic dla mnie nie znaczyło. Dla niego też. Słuchaj obie wiemy, że tobie mnie też brakuje. Przecież byłyśmy nierozłączne.
- Dobrze powiedziane. Byłyśmy. Świetnie sobie bez ciebie radze.
Podała mi kluczyki z auta.
-Oddaję bo tak na prawdę to ty je kupiłaś.
- Nie chcę. Zostaw je sobie.
- Nie. To było za twoje pieniądze.
Wzięłam kluczyki.
- Szkoda, że tylko w tych sprawach jesteś uczciwa.
uśmiechnęłam sie ironicznie. Dziewczyna już nic nie powiedziała tylko się odwróciła i wyszła z mieszkania. Ja wróciłam do moich przyjaciół.
- Kto to?
Zapytał David.
- Katherine przyszła.
Powiedziałam siadając do stołu.
- Co chciała?
- No pogadałyśmy chwilę.  Dobra jemy bo ostygnie. Smacznego.
Zaczęłam jeść. Wieczór minął szybko i spokojnie. Po 23 kiedy posprzątałam poszłam sie umyć i spać.
___________
A już niedługo narodziny *o*

Rozdział 15

Minęło kilka tygodni. Mieszkałam z David'em ale już oglądałam się za mieszkaniem. W końcu muszę być samodzielna. Miałam dosyć dużo sumę pieniędzy odłożoną na koncie. Dostałam w spadku po babci. Stwierdziłam, że jeżeli jestem w ciąży to muszę mieć swoje ''gniazdko''. Przez ten czas byłam też u ginekologa i potwierdziła się ciąża. Tak na prawdę nie chciałam teraz mieć dziecka, ale jeżeli już się to wydarzyło to będę odpowiedzialną mamą i urodzę je. Chodziłam na zajęcia. David mi codziennie pomagał we wszystkim co się dało. Przecież ja nie jestem chora tylko w ciąży. A to nie choroba. Dzisiaj zaproponował żebyśmy poszli do kina. Zgodziłam sie i o 18 miał zacząć sie film. Weszliśmy na salę. Leciały reklamy i na salę wszedł także Harry ze swoją nową dziewczyną. Kiedy ich zobaczyłam miałam łzy w oczach bo to był mój były chłopak, ojciec mojego jeszcze nienarodzonego dziecka z moją kiedyś najlepszą przyjaciółką. Nie wierzyłam, że tak to się wszystko potoczy. Podczas filmu widziałam jak się całują. Spojrzałam na David'a już oczami pełnymi łez.

Popatrzył na mnie złapał za rękę i głaskał jej zewnętrzną stronę kciukiem. Nie mogłam opanować łez. Byłam załamana. Film skończył się. To była dla mnie męczarnia. Wyszłam jak najszybciej z sali, a później z kina. Harry widząc mnie zapłakaną specjalnie na moich oczach ją pocałował. Rozpłakałam się jeszcze bardziej i odbiegłam jak najdalej umiałam. David pobiegł za mną. Dogonił mnie, złapał za rękę i zatrzymał.
-Nie mogę na nich patrzeć rozumiesz?!
- Spokojnie mała.
-Czym ja sobie na to zasłużyłam?! Jestem aż tak beznadziejna? Ja myślałam, ze on mnie kocha! Widzi jak mnie rani i robi to jeszcze bardziej! Nie wierze już w ludzi. Nienawidzę ich. A ona?! Moja ''Przyjaciółka"
Pokazałam charakterystyczna znak w powietrzu.
- Traktowałam ją jak siostrę. Tak bardzo ją kochałam. Wiedziała o mnie wszystko. A tym czasem co mi robi? No co mi robi?!
- Spokojnie.
Przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił
Po chwili takiego stania poszliśmy do jego mieszkania. Kiedy dotarliśmy zaczął dzwonić telefon. Spojrzałam na ekran. To jeden z właścicieli mieszkania.
- Halo?
Powiedziałam przykładając telefon do ucha.
- Dzień dobry pani Caroline Mitchell przy telefonie?
- Tak to ja. Słucham?
- Mam dla pani mieszkanie. Kwota 450$ na miesiąc i mogłaby pani wprowadzić się tam już za 3 dni. Jest pani zainteresowana?
- Tak oczywiście. Jeżeli będę mogła zobaczyć to mieszkanie to zdecyduję się.
- Możemy sie umówić na jutro po 14? Na adres ******* ** ****** **
- Tak oczywiście. Dziękuje panu bardzo i do zobaczenia.
- Do widzenia.
Rozłączył się. Przytuliłam sie do David'a
- Mam załatwione mieszkanie. Jutro idę je oglądać!
Powiedziałam ucieszona. Zobaczyłam, że przyjaciel posmutniał
- Co jest?
Spytałam patrząc na niego.
- Carl wiem, ze to nieodpowiedni moment, ale ja cię stąd nigdy nie wyganiałem. Cieszyłem się, ze ze mną mieszkasz. Nie było tak pusto. I w dodatku wiesz co do ciebie czuję. Nie wyprowadzaj się.
Uśmiechnęłam się na jego słowa.
- Wiesz, ze jak urodzi sie dziecko to nie będzie szło się tutaj poruszać. Załatwię mieszkanie i widywać będziemy się codziennie bo ja mam tylko ciebie. I Brandona ale w zasadzie nie wiem co się z nim dzieje.
- Ale ty mi nigdy nie przeszkadzałaś.
- Wiem. Ale na prawdę będzie lepiej jak będę mieć swoje mieszkanie.
Dałam mu buziaka w policzek, a on odwrócił głowę i mnie pocałował.

Oderwałam się i spojrzałam na niego. Spuściłam głowę i wyszłam z sypialni tym samym idąc do kuchni.
___________
Dzisiaj troche tych gifów se dodałąm no ale no hehe <3 br="">

Rozdział 14

-Hej!
Krzyknęłam od progu.
- Cześć Carl. Jestem w salonie jakby co.
-Okey.
Rozebrałam buty i poszłam do niego. Usiadłam na kanapie i położyłam nogi na stole.
-Nogi mi odpadają od tych szpilek.
Zaśmiałam sie.
-Nie dziwię sie. Tak cały dzień na nich. ohohooo. Musi być ciężko.
Obydwoje sie zaśmialiśmy.
- I jak? Pozałatwiałeś wszystkie sprawy? Powiedz, że przywiozłeś mi moje ciuchy błagam powiedz to.
Uśmiechnęłam sie błagalnie.
-Tak. Jasne, że przywiozłem. Wszystko położyłem na łóżku w sypialni. I jak było na zajęciach?
- Fajnie było. Katherine chciała ze mna rozmawiać, ale chyba nie sądziła, że po tym co mi zrobiła będę chciała z nią rozmawiać.
- No nie dziwię ci się. To co robimy? Oglądamy tv?
- Tak tylko pójdę sie przebrać.
Uśmiechnęłam sie i poszłam do jego sypialni ubrać luźniejsze ciuchy niż ta sukienka. Wyciągnęłam z szafy ubrania i wskoczyłam w nie szybko, włosy rozpuściłam i spięłam tylko grzywkę. Wyglądałam tak:
Wróciłam do salonu i ponownie usiadłam obok przyjaciela. Serial się zaczął. Oglądałąm go i nie odrywałam oczu od tv,ale zaczęłam rozmowę:
- Widziałam się dzisiaj z Harry'm...
Powiedziałam cicho.
-Po co?
Robił tak samo jak ja. Nie oderwał oczu od telewizora. Ale teraz ja na niego spojrzałam.
- Musiałam mu powiedzieć prosto w oczy co o nim myślę. Ale gdybyś widział jego minę. Myślał, ze nie wiem o zdradach.
Zaśmialiśmy się.
- No to musiał być niezły widok. Na pewno go zamurowało, bo to taki twardziel. Pewnie żadna jeszcze z nim nie zerwała.
Znowu się zaśmiałam.
-No tak. To zazwyczaj on je rzucał po jednej nocy.
Mieliśmy bardzo dobre humory. Ktoś nagle głośno i mocno zapukał do drzwi. Spojrzeliśmy na siebie i nie wiedzieliśmy o co chodzi. Osoba za drzwiami chyba na prawdę chciała sie tutaj dostać. Natarczywie pukała. David wstał i poszedł otworzyć drzwi.
- Gdzie ona jest?!
Usłyszałam męski głos. Od razu go rozpoznałam. To przecież Harry.
Poszłam do drzwi.
- Coś nie tak? Czegoś nie rozumiesz? Z nami koniec. jeżeli wgl dla ciebie kiedyś istnieliśmy.
- Nie mozesz mnie zostawić.
-Niby czemu? Mogę! To ty mnie zdradzałeś! Nie możesz mi nic zarzucić!
-Nie możesz bo będziemy mieli dziecko.
Spojrzałam na niego. *Skąd on to wie?!* Później spojrzałam na David'a. Pokazałam, że ma wrócić do salonu. Odszedł.
- Skąd to wiesz?
Powiedziałam patrząc na Harry'ego. Wpuściłam go do środka bo nie chciałam żeby robił awanturę w klatce.
- Dzisiaj Katherine znalazła test ciążowy i do mnie zadzwoniła.
- Nie chce o niej słyszeć okey? Robiłam test i co z tego? To że jesteś ojcem teoretycznie nie znaczy, ze będziesz praktycznie. Nie mam zamiaru mówić dziecku kto jest jego ojcem. Na pewno nie powiem, że to ty. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego.
- Nie możesz tego zrobić. Prawnie jestem ojcem więc musisz mi się dać z nim widywać.
- Dobra Harry spadaj. Skąd wiesz, ze to ty jesteś ojcem hm?
- Bo ze mną byłaś. Kto inny nim może być?
Spojrzałam na niego.
- Nie mów, że ten tu.
Pokazał na salon.
- Wiesz co.. Jeżeli masz go obrażać to wynoś sie stąd. Nic do ciebie nie dotarło? Mam cię dość. Nie chcę cie znać.
- Jak dziecko się urodzi to zrobimy testy i wtedy się dowiemy.
- Nie zrobimy bo ja wiem kto jest ojcem.
Harry wyszedł a ja zamknęłam za nim drzwi.  Usiadłam obok David'a i oglądaliśmy dalej. 

Rodział 13

Wzięłam talerze i wszystko inne ze stołu położyłam na blat i zaczęłam przekłądać wszystko do mniejszych naczyń, a później myć.
- Caroline ja to zrobię. Zostaw to.
Złapał mnie za ręce. Spojrzałam na niego. Wyrwałam się z transu i odpowiedziałam.
- Ty tak ładnie przygotowałeś to ja posprzątam. Przecież nie mogę się cały czas tu u ciebie lenić.
- Ale nie musisz. Ja też potrafię po sobie posprzątać.
Odsunął mnie od zlewu.
- David tak przynajmniej mogę ci się odwdzięczyć. To, że u ciebie będę nocować nie znaczy, że masz za mnie wszystko robić okey? Zostaw to.
Popatrzyłam na niego z uśmiechem.
- haha okey. za ten ładny uśmiech.
Uśmiechnęłam się jeszcze bardziej i zabrałam do przerwanej czynności. Skończyłam zmywać po 10 minutach. Jeszcze pościerałam stół, blat i było gotowe. David cały czas za mną stał.
- To co? Może teraz tv?
Spytałam wycierając ręce w ręcznik.
-Jasne chodź.
Przepuścił mnie i ruszyliśmy obojga do salonu. Załączył tv i usiadł obok mnie na kanapie. Oparłam się o niego za pozwoleniem i tak oglądaliśmy Capital Centry. Po 23 byłam zmęczona i postanowiłam iść spać.
- To ja już pójdę sie myć i spać.
Przytuliłam przyjaciela i poszłam do sypialni po piżamę, a później do łazienki. Wyszłam po 15 minutach z mokrymi włosami i ruszyłam do sypialni. Wszystko było już pogaszone, więc David chyba też poszedł spać. Byłam mu na prawdę wdzięczna, że mogę u niego spać. Na niego zawsze mogłam liczyć. Położyłam sie do jego łóżka i wzięłam telefon do ręki gdyż migał. odczytałam wiadomość:
Pomyślałam, że nie chce z nim pisać. Odłożyłam telefon i ułożyłam się wygodnie. Po kilku minutach już spałam.
~*~
Następnego dnia obudziłam się jeszcze przed 7. Wstałam i szybko się ubrałam. Uczesałam się i umalowałam. Po skończonej pracy wyglądałam tak:
Wyszłam z sypialni i poszłam po cichu do kuchni. David spał, więc nie chciałam go budzić. Kiedy robiłam sobie śniadanie, spadł mi nóż i usłyszałam głos przyjaciela. *ohh.. głupi nóż!* 
-Przepraszam David. Robię sobie śniadanie.
- Nic sie nie stało. w zasadzie to dobrze, że mnie obudziłaś. Muszę jechać pozałatwiać parę spraw.
-Okey a mam do ciebie prośbę.
Chłopak przyszedł do kuchni.
-słucham?
Spytał przecierając oczy.
-Mógłbyś jechać do domu Kathie i pobrać mi ubrania. Wczoraj wszystkiego nie wzięłam. 
-Jasne. 
- Dziękuje. Jesteś kochany. Tutaj masz klucze.
rzuciłam mu je. Złapał i położył na blat.
-nie ma za co. Ślicznie wyglądasz.
Uśmiechnęłam sie. 
-Dziękuję. Dobra ja spadam bo musze na autobus zdążyć. 
Dałam mu buziaka w policzek, poszłam po torbę do sypialni i ubrałam w przedpokoju buty, po czym szybko wyszłam żeby zdążyć. Zaspany David został w mieszkaniu. *Wow. Jaka ona śliczna. Ogarnij sie Deav* Poszedł się przebrać i ruszył do domu Kathie. Ja zdążyłam na autobus, który zawiózł mnie na przystanek obok szkoły. Wtedy postanowiłam odpisać też Harry'emu. 
Dostałam jeszcze wiadomość, ale nie odczytałam bo śpieszyłam się na lekcję. Weszłam do klasy i lekcje się zaczęły. W kocu nadeszła ta godzina i musiałam stawić temu czoła. Poszłam do parku. Harry siedział juz na jednej z ławek i czekał na mnie. Kiedy podeszłam chciał mnie pocałować, ale się odsunęłam.
-Siadaj. 
Powiedziałam stanowczo.
- Czemu mi rozkazujesz? 
-Siadaj mówię. To nasza ostatnia rozmowa.
Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Nie patrz sie tak tylko słuchaj. Byłam w tobie zakochana na maksa. Sądziłam, że to jest związek na serio i nie polega on tylko na zdradach. Widocznie się myliłam. Jeżeli myślałeś, że nigdy w życiu się nie dowiem to chyba śniłeś. Podsłuchałam wczoraj twoją i Katherine rozmowę. Szmata. Jesteście oboje siebie warci. Możesz powiedzieć Brandonowi co zrobiła bo ona na niego nie zasługuje. Kochałam ją jak siostrę a ona zrobiła mi takie świństwo.
-Ale skarbie... Ja ci to wytłumaczę...
- Słucham?! Co chcesz mi tłumaczyć? Dla wszystkich byłeś taki czuły, miły i kochający? Nienawidzę cię rozumiesz? Nie chce mieć z tobą nic wspólnego. 
To były moje ostatnie słowa. *Nic wspólnego oprócz dziecka* Pomyślałam i położyłam rękę na brzuchu. Odeszłam jak najszybszym krokiem. Nie chciałam żeby widział moje łzy. Na prawdę mi na nim zależało. Ale skoro zdradzał tak każdą i dalej będzie to na prawdę współczuję tym dziewczyną. Ja zorientowałam się w porę. Nie dowie się o dziecku. Nie chce mieć z nim nic do czynienia. Wróciłam do mieszkania David'a on już był w środku i czekał na mnie.
________
No więc jak sie podoba? :D

Rozdział 12

Kiedy zobaczyłam wynik testu zaczęłam płakać jak oszalała. Nie chciałam tego, a to się stało. Jestem w ciąży. I to z kim? Z nim! Nie sądziłam, że tak potoczy się moje życie. Ale to nie ma sensu mówić o tym Harry'emu. Kathie też nie. Przecież to ona byłą moją przyjaciółką, a przespała się z moim chłopakiem. Zadzwoniłam z płaczem do David'a.
-Halo?
Usłyszałam jego głos w słuchawce. Słyszał, że płaczę.
-Ej Carl co jest? Czemu płaczesz?
-Nienawidzę jej rozumiesz?! Szmata! Błagam cie przyjedź. Mogę sie u ciebie zatrzymać? Wszystko ci opowiem, ale błagam przyjedź jak najszybciej!
Krzyczałam zapłakana.
-Jasne, że możesz, już się zbieram. Nie płacz.
Rozłączyłam sie i zamknęłam pokój na klucz. Zaczęłam zbierać szybko kilka ubrań. Po 30 minutach byłam gotowa i David był pod moim domem. Napisałam mu smsa, że ma wejść bo musi wziąć moją walizkę. Przybiegł szybko do góry, przywitał się ze mną zapłakaną i wziął walizkę. Poszłam za nim ubrałam buty i bez słowa wytłumaczenia (a co ja jej sie będę tłumaczyć. To ona przespała sie z moim jeszcze chłopakiem) Wyszłam z domu. Trzasnęłam drzwiami i ruszyłam do samochodu. Szybkim ruchem wsiadłam, David zapakował walizkę do bagażnika, wsiadł i jak poprosiłam najszybciej odjechaliśmy. Miałam głowę odwróconą w stronę szyby. David zapytał.
-Carl nie płacz i teraz na spokojnie wytłumacz co się stało.
Odwróciłam głowę w jego stronę. Łzy ciekły po policzkach.
-Ja... Nie wiem jak ci to powiedzieć. Jestem w ciąży. Z Harrym. Dzisiaj źle się czułam...
-CO?! Jak to?! Z nim?! On na ciebie nie zasługuje!
-David daj mi dokończyć błagam cię...
-no mów.
Wysyczał zły.
- I dzisiaj źle sie czułam... Położyłam się spać a jak się obudziłam to Harry był w moim pokoju i poszłam zjeśc i potem do toalety a jak wróciłam oni mnie nie widzieli.
-Jacy oni?
Kathie i Harry. Ja podsłuchałam ich rozmowę i wtedy kiedy ja spałam przez te 2 godziny oni...
Spojrzał na mnie, a ja jeszcze bardziej się rozpłakałam.
- Oni się ze sobą przespali...
Wydukałam przez płacz.
- CO kurwa?! I to sie nazywa przyjaciółka?!
- Dlatego pozwól mi się u ciebie zatrzymać. Proszę.
Popatrzyłam na niego oczami pełnymi łez i nadziei.
-Jasne nie ma sprawy. od czego ma się tych prawdziwych przyjaciół.
Uśmiechnęłam sie słabo i nerwowo bawiłam palcami. *Jeszcze muszę rozliczyć się z Harry'm* Pomyślałam. W końcu dojechaliśmy do jego mieszkania. Wziął moją walizkę i otworzył drzwi. Miał sypialnię i salon, więc ja wzięłam już dalej swoją walizkę i przeniosłam do salonu.
-Ej. Ja tu będę spać ty musisz mieć wygodnie.
Uśmiechnął się David.
-Nie nie trzeba. Twoja kanapa też jest wygodna, a to twoja sypialnia.
Powiedziałam rozbierając kurtkę i buty.
- Oo nie. I co z tego, że moja. Teraz będzie twoja.
-Ale jesteś uparty.
- No cóż. Na pewno nie pozwolę ci spać tu na kanapie.
Wziął moją walizkę i zaniósł do jego sypialni.
-Ehh dziękuję. Jesteś wspaniałym przyjacielem.
Przytuliłam go bardzo mocno kiedy odłożył walizkę na podłogę.
-Nie ma za co. Tutaj masz szafę i możesz rozpakować ciuchy jeśli chcesz. A ja idę robić kolację bo pewnie też jesteś głodna tak jak i ja.
Zaśmiałam się.
-Tak jestem głodna.
Wyszedł z pomieszczenia i poszedł do kuchni robić kolację. Ja skoro mi pozwolił odsunęłam drzwi szafy i powyciągałam niektóre ubrania. Mniejszość zostawiłam w walizce np żakiety i sukienki bo w tym na razie chodzić nie będę. Kiedy wyszłam czyli po jakiś 33 minutach, w kuchni pięknie pachniało. Zastanawiałam się co on takiego robi. Przyszłam do kuchni.
- Woow jak tu ładnie pachnie. Co robisz?
- A taką tam zdrową kolację z Orzechami włoskimi, winogronami, Serem i miodem
- Mm... ładnie pachnie. już nie mogę się doczekać aż skosztuje tego specjału.
Zaśmiałam się, a przyjaciel razem ze mną.
Usiadłam na blacie w kuchni i patrzyłam z jaką precyzją on to robi. Taka dokładność. Tak się starał. Uśmiechnęłam sie sama do siebie. Po 10 minutach przygotowania, danie było gotowe. Zaprosił mnie do stołu. Tak zrobiłam, cały czas na niego patrzyłam. Nie mogłam uwierzyć, że mam tak wspaniałego przyjaciela.
- Smacznego.
Powiedział nagle David. Wyrwał mnie z moich przemyśleń.
-Dziękuję wzajemnie.
Odpowiedziałam i zaczęłam jeść. Było pyszne jak zwykle zresztą.  Po skończeniu podziękowałam i stwierdziłam, że skoro on przygotował to ja mogę posprzątać.

Rozdział 11

Spojrzała na mnie z otwartą buzią. Chyba chciała coś powiedzieć, ale ją zatkało. W końcu z siebie wydusiła.
- Nie wierzę. Zrobiliście to?
- tak...
- No nie wierzę. Aaaaa!
Zaczęła piszczeć.
- Kathie cicho bądź!
-Okey okey. Jak było?
- Chyba śnisz, jeżeli myślisz, ze będę ci opowiadać.
Posmarowałam kanapki i zaczęłam jeść. Kathie już nie zaczynała tego tematu. Dzień minął spokojnie, lekcje, powrót do domu. Tylko podczas powrotu zatrzymałyśmy się na jakieś kanapki i w domu było mi niedobrze. Chyba się zatrułam. Kathie też źle się czuła, ale nie aż tak jak ja. Położyłam się do łóżka i próbowałam zasnąć żeby choć na chwilę przestać o tym myśleć. Zasnęłam po jakiś 30 minutach.
        ~*~
Mój sen był przerażający. Wymiotowałam przez kilka kolejnych dni. Kathie kazała zrobić mi test ciążowy i wyszedł pozytywny. Załamałam się. Ale W śnie Harry był przy mnie cały czas, a ja dopiero w 3 miesiącu powiedziałam mu, że jestem w ciąży. Był zły. Ale tylko dlatego, że nie powiedziałam mu tego wcześniej. Po kolejnych 6 miesiącach urodził nam sie syn. Wszystko było takie piękne i realistyczne. Dopiero kiedy syn miał dwa latka dowiedziałam się, że Harry mnie zdradza. Nie zobaczyłam z kim, bo tak się wystraszyłam, że obudziłam się.
~*~
Obudziłam się było mi gorąco, leżałam głową do ściany. Odkryłam się i odwróciłam. Harry siedział na moim fotelu i przyglądał mi sie. Przetarłam oczy.
-Długo już tutaj siedzisz?
Spytałam siadając na łóżku i się przeciągając.
-Nie. Przyszedłem z jakąś godzinę temu. Pogadałem z Katherine i przyszedłem do ciebie. A ty jak się czujesz? Kathie powiedziała, że chyba się czymś zatrułaś.
- Bo było mi niedobrze i kręciło mi sie w głowie. Wymiotowałam, ale teraz czuję się o wiele lepiej. 
Uśmiechnęłam się lekko.
- A nie umawialiśmy sie na dzisiaj.
Powiedziałam kiedy to ogarnęłam.
-No nie. Ale chciałem cię zobaczyć i zrobić ci niespodziankę.
-Super, ale muszę coś zjeść. Idziemy do kuchni?
-Tak możemy iść.
Wstałam, ubrałam kapcie i zeszłam na dół. Katherine byłą w kuchni. Zaczęłam robić kanapki, ukradkiem widziałam, że Harry i moja przyjaciółka patrzą na siebie tak jakby chcieli się pozabijać. Spojrzałam na nich dziwnym wzrokiem i wtedy oderwali od siebie wzrok. Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść. 
-Ide do toalety. Zaraz wracam.
Powiedziałam i wyszłam z kuchni. Kiedy wracałam słyszałam, że ze sobą rozmawiają. Nie wiem co mnie natchnęło, ale podsłuchałam ich rozmowę. 
- Jak możesz tak zdradzać Carl? Nie zasługujesz na nią.
Powiedziała moja przyjaciółka. Te słowa do mnie trafiły.
- Przecież nie związałem się z nią na zawsze. To, że z nią jestem nie znaczy, że nie mogę się na boku zabawiać. A ty często zdradzasz swojego chłopaka?
Słuchałam ich rozmowy i nie dowierzałam. Czyli... Kiedy ja spałam u siebie oni... Łzy poleciały po policzku ale słuchałam dalej.
- To jest otwarty związek. Nie będę się dusić przecież z jednym facetem do końca życia. Ale nie sądziłam, że zrobię to z tobą. Carl powinna się dowiedzieć, że nie jesteś jej wierny.
- Jeżeli ona się dowie, to dowie się też, że ty ją zdradziłaś. I powie to Brandonowi. A tego chyba nie chcesz.
Nie wierzyłam w to co słyszałam. Harry i Kathie? To niemożliwe! Wróciłam na schody i powoli weszłam do kuchni. Udawałam, że nic nie słyszałam i dalej jadłam. Kiedy skończyłam powiedziałam Harry'emu, że znowu źle sie czuję i nie ma sensu żeby tu siedział. Wyszłam z nim. On poszedł w stronę parku, a ja do apteki po test ciążowy. Musiałam być pewna, że nie zaszłam z tym debilem w ciążę. Wróciłam do domu i poszłam do łazienki zrobić test.

sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 10

Stwierdziłam, że to normalne przy jego pracy i zajęłam sie sobą. Spotykaliśmy się średnio dwa razy na tydzień i tak przez cały rok. Harry chyba się stęsknił i wpadł do mnie na odwiedziny. Wpuściłam go i zaprosiłam do siebie na górę. Przywitał mnie pocałunkiem, uśmiechnęłam się i go odwzajemniłam.
-Coś do picia?
Spytałam.
- Nie dziękuję. Wolę pobyć z tobą.
Uśmiechnął się i podszedł do mnie. Przyciągnął do siebie tak, że przywarliśmy do siebie ciałami. Mocno mnie przytulił i składał krótkie pocałunki na mojej szyi. Uśmiechnęłam się i go odepchnęłam.
- Co to to nie mój drogi.
Podeszłam do tv i je załączyłam, rzuciłam mu pilot, a sama poszłam do kuchni po ciastka, chipsy i sok. Wróciłam do pokoju, Harry leżał pod moją kołdrą i oglądał telewizję. Uśmiechnęłam się zamknęłam drzwi za sobą i położyłam smakołyki na szafeczkę nocną. Wskoczyłam do łóżka obok Harry'ego, przytulił mnie i oglądaliśmy film. Po godzinie film już nas nie interesował, byliśmy zainteresowani sami sobą. Namiętnie się całowaliśmy. Kiedyś w końcu musiało do tego dojść. Ja pożądałam jego, a on mnie. Zrobiliśmy to. Po ''zabawie'' położyliśmy się w bieliźnie w łóżku i udawaliśmy, że nic sie nie stało patrząc na ''Salę Samobójców''.
-Zostaniesz na noc?
Spytałam nie odrywając wzroku od tv. Pocałował moje ramię i odpowiedział zmęczonym głosem.
-Jeżeli mogę spać tu to tak. Bo na kanapie czuję się taki samotny.
Zaśmiałam się.
-Jeżeli będziesz grzeczny to możesz.
-Jeżeli mnie nie będziesz kusić to obiecuję być grzecznym.
Spojrzałam na niego i dałam mu buziaka.
-Ja idę się umyć wiec zaraz wrócę.
Powiedziałam wyciągając piżamę z szafy:
i poszłam do łazienki. Po 15 minutach wróciłam, schowałam ubrania do szafy i położyłam sie koło loczka. Patrzył na mnie tym swoim uwodzącym wzrokiem. Uśmiechnęłam się do niego i ułożyłam wygodnie.
-Dobranoc Harry. Wyśpij sie.
-Przy takiej dziewczynie jak ty wątpie, że mi się to uda.
Zaśmiałam się i zamknęłam oczy. Czułam oplatające mnie jego ręce, złapała go za dłoń, a chwilę później już spałam.
Rano obudziły mnie pocałunki, które czułam na sobie, szyja, ramiona, obojczyk, brzuch... Jego oddech mnie łaskotał. Zaśmiałam sie.
- Okey Harry przestań.
- Oo już się obudziłaś.
-trudno żeby nie. Po co mnie obudziłeś? Przecież jest niedziela.
-Chciałem się z tobą pożegnać, bo muszę iść do domu się odświeżyć i spadam na próby.
Otworzyłam oczy.
-Okey.
Usiadłam na łóżku, wstałam i ubrałam mój seksowny szlafroczek, zawiązałam sznurki.
-To wstawaj bo się spóźnisz.
Powiedziałam widząc, że Harry się na mnie zapatrzył.
-Okey już wstaję, już. Tak mnie wyganiać no wiesz ty co.
Zaśmiała się i wstał. Podszedł do mnie i mocno przytulił. Jakbyśmy się żegnali na rok, albo na zawsze.
-Harry. Przecież niedługo znowu się zobaczymy.
- Oj no wiem. Lubię się do ciebie przytulać.
Zaśmiałam się.
-Ubieraj sie leniu i sio, bo będziesz spóźniony i będzie moja wina.
Zaśmiałam się, oderwałam od niego i rzuciłam koszulkę. Chłopak się ubrał, pożegnał ze mną. Chciałam mu zrobić śniadanie, ale nie miał czasu. Ubrał buty i szybko wyszedł. Ja zrobiłam sobie powoli śniadanie. Do kuchni weszła moja przyjaciółka.
- I jak było z Harry'm?
Zapytała. Spojrzałam na nią.
- Zależy o co pytasz.
-A co z nim robiłaś? Nie powiesz mi, że przez całą noc grzecznie spaliście.
Zaśmiałam się i aż wyplułam jedzenie z buzi.
-No bo wiesz.. w nocy byliśmy grzeczni... Tylko..
-Tylko co?
Spytała podekscytowana.
- Wieczorem trochę mniej...
____________
no i już niedługo kluczowy moment <3 br="">

Rozdział 9

-Dzień Dobry.
Uśmiechnęłam się i podeszłam do niego żeby dać mu buziaka w policzek.
- Wyspany?
-tak wyspany. wygodnie było. A ty wyspana?
- Oczywiście jak zawsze. Co robisz?
-Jajecznicę. zjesz też?
-Jeżeli mi dasz to tak.
Zaśmiałam się i usiadłam przy stole. Czekałam z jakieś 10 minut ciągle o czymś rozmawiając z Harry'm. Podał mi talerz na stół przede mną.
- Smacznego.
Uśmiechnął się do mnie.
-Aż tyle? Harry ja tyle nie zjem.
Powiedziałam nie dowierzając.
-Ojj raz na jakiś czas możesz sobie porządnie zjeść.
-Sugerujesz, że się źle odżywiam?
Spojrzałam na niego. Ten się zaśmiał.
-Nie nie. Jak raz będziesz bardziej najedzona niż zwykle to się nic nie stanie.
Spojrzałam na niego i zaczęłam jeść. jak mówiłam nie zjadłam całości.
-Harry już na prawdę nie zjem. Jestem przyzwyczajona do małych porcji.
Popatrzyłam na niego. Posprzątaliśmy po śniadaniu.
-Pójdę się przebrać. Ale wchodzić po schodach nie umiem. Zaniesiesz mnie? prosze.
Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam. Ten zrobił to samo, podszedł do mnie, wziął na ręce i ruszył do pokoju. Dotarliśmy tam. Staliśmy w miejscu, Harry nie postawił mnie na podłogę, patrzył mi w oczy, a po kilku chwilach mnie pocałował. Chciałam się oderwać, ale nie potrafiłam... Odwzajemniłam pocałunek, Harry po dwóch minutach się oderwał, popatrzył mi w oczy, szczerze się uśmiechnął i postawił powoli na ziemię.
-Dziękuję. Poczekasz na mnie na dole czy musisz iść?
-Nie. Ja dzisiaj mam wolne. Jeżeli mi pozwolisz to zostanę i poczekam w salonie.
Kiwnęłam głową na tak i podeszłam do szafy. Harry wyszedł z mojej sypialni, a ja szukałam ubrań i myślałam. *Jak chłopak się stara to jest super, a jak bym z nim była to byłby koniec starań...* Wyciągnęłam ciuchy:
i poszłam do łazienki się ubrać. Wyszłam gotowa. Otworzyłam drzwi z pokoju i wolnym krokiem dotarłam na schody i powoli schodziłam.
- Może ci pomóc?
Spytał Harry stojąc pod schodami i patrząc na mnie.
-Nie dziękuje. Wystarczy, że mnie wnosisz. Schodzić umiem.
Uśmiechnęłam sie i dotarłam do niego na dół.
- To może wyjdziemy do parku albo coś? Czy będziemy siedzieć w domu?
Zapytał.
-A wiesz... Możemy iść. Ale zostawiłam trampki w pokoju.
-To ja po nie pójdę.
-Dziękuję.
Pobiegł po schodach do pokoju, a ja myśląc o nim przygryzłam wargę. Harry wrócił i podał mi buty.
-Dziękuję bardzo.
Dotarłam do sofy i powoli ubrałam buta na zdrową nogę. Następnie bardzo ostrożnie założyłam na tą skręconą.
-Okey możemy iść.
Otworzył mi drzwi, podałam mu klucze, zamknął i oddał.
- To w którą stronę idziemy?
Spytałam chowając klucze do spodni.
-Do parku?
-Okey chodźmy. Tylko, że ze mną pójdziesz odrobinę wolniej.
-Nic nie szkodzi.
Ruszyliśmy w stronę parku, szliśmy wolno i ostrożnie. Bardzo miło nam się gadało. Ale w parku zaczęły się problemy. Fanki podbiegły do Harry'ego i mnie odepchnęły. Mało brakowało żebym się przewróciła. Jakiś chłopak mi pomógł. Podziękowałam i poszłam dalej. Harry nawet nie zauważył, bo był zajęty swoimi fankami.
Tak mijały dni i tygodnie. Harry codziennie do mnie przychodził. Kostka się wyleczyła i mogłam sprawnie sie poruszać. W końcu Harry zapytał o to, czego bałam się najbardziej. Widziałam już jego oblicza. Potrafi być czuły i kochający, a zarazem potrafi zająć się tylko sobą. Częściej jednak widywałam tą pierwszą twarz, więc zgodziłam się być jego dziewczyną. Odbierał mnie codziennie ze szkoły i resztę dnia spędzaliśmy zawsze razem. Chyba, że nie miał czasu, ponieważ koncerty i wywiady. Rozumiałam to bo przecież jest w sławnym zespole. Po 3 tygodniach naszego chodzenia zaczęły się problemy... Harry miał dla mnie coraz to mniej czasu.

Rozdział 8

Po 7 godzinach w szkole pojechałam z Kathie do domu. Odstawiła mnie i powiedziała, że jedzie do Brandona.
-okey pa. Nie wróć za późno.
Zaśmiałam się i zamknęłam za sobą drzwi domu. Odłożyłam torbę i poszłam na kanapę załączyć tv. Wszystko przy sobie miałam, więc siedziałam tak przez kolejną godzinę. Zaczął dzwonić mój telefon. Na ekranie widniał napis Harry. Uśmiechnęłam się i odebrałam telefon. Po drugiej stronie usłyszałam seksowny ochrypły głos.
-No hej jak się czujesz?
-Cześć Harry. A wiesz dobrze. Wróciłam ze szkoły jakąś godzinkę temu i odpoczywam.
Zaśmiałam się. Słyszałam, że się uśmiechnął.
- Cieszę się. To moge dzisiaj znowu do ciebie wpaść?
Słyszałam nadzieję w jego głosie.
-Tak możesz. Cały czas będę w domu nigdzie ci nie ucieknę.
Zaśmiałam się. - to możesz tak za godzinę lub dwie?
-Jasne. To trzymaj się.
-No pa.
Rozłączyłam się i poszłam do kuchni zrobić sobie coś do jedzenia.  Nawet nie wiem kiedy ten czas zleciał, zjadłam i usiadłam przed tv czekając na Hazzę. Zapukał do drzwi, nie chciało mi się wstawać więc krzyknęłam, że może wejść. Tak zrobił i od progu ujrzałam jego promienny uśmiech.
-Hej.
uśmiechnęłam się, usiadł obok mnie i dał mi buziaka w policzek.
-No cześć piękna. Jak tam? co oglądasz?
-Dobrze nawet jest. Leci Capital City. Oglądasz?
-Z tobą zawsze.
Uśmiechnął się pokazując dołeczki, a ja położyłam nogę na poduszkę oparłam głowę o jego ramie i oglądałam jak na razie reklamy.
Program zaczął się po 5 minutach ciszy.
-Harry chcesz coś do picia? Z chęcią bym ci przyniosła, ale nie wezmę tego bo musiałabym trzymać kule. Powiem ci co gdzie jest okey?
-Ale nie trzeba jest idealnie.
Uśmiechnęłam się.
-no dobrze skoro tak.
Oparłam się o niego ponownie i oglądałam dalej. Po 21 oczy zaczęły mi się same zamykać. Nie chciałam się żegnać z Harry'm bo tak mnie czule przytulał, było mi tak ciepło.Czułam się bezpieczna. Nie wiem jak to opisać. Próbowałam oglądać kolejny serial, ale już nie miałam siły.
-Harry jesteś śpiący?
-Trochę tak.. A ty?
-Ja też.. Możesz zostać tutaj bo już późno, ale śpisz na kanapie.
Uśmiechnęłam się i popatrzyłam na niego.
- No dobrze.
-A mam jeszcze jedną prośbę.
-Słucham?
-zaniesiesz mnie do mojego pokoju? Ze schodami jeszcze sobie nie radzę.
-Jasne. Chodź.
siadłam na sofie, Harry Wstał i wziął mnie na ręce. Uśmiechnęłam się, a on odwzajemnił uśmiech. Zaniósł mnie po schodach i ostrożnie położył na łóżko. Nadal był nade mną nachylony.
-Dziękuję.
Powiedziałam patrząc mu w oczy. Uśmiechnął się i dał mi szybkiego buziaka w usta. Ruszył do drzwi.
-Nie ma za co. Dobranoc.
Powiedział kiedy zamykał już drzwi. Długo nie umiałam usnąć. Kathie nie wróciła na noc.
                                                            ~*~
Rano obudziłam się po 8. byłą Sobota, więc do szkoły iść nie musiałam. Wzięłam kule, które Harry przyniósł wczoraj razem ze mną i poszłam do łazienki się okąpać, uczesać i umalować. Po 35 minutach wyszłam gotowa, Zawinęłam sobie nogę i wyszłam pomału z pokoju. Ze schodów schodziłam wolno, ale dałam radę. Weszłam do kuchni, Harry już tam stał i robił jakieś śniadanie. Szybko się połapał co gdzie jest.

piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 7

Po 22 Harry zaczął się zbierać. Staliśmy pod drzwiami mojego pokoju chyba pół godziny i co chwilę się żegnaliśmy. Ale później przypomniał nam się jakiś temat i tak go rozwinęliśmy. czyli dopiero po 22:40 Harry wyszedł z mojego pokoju, dał mi buziaka w policzek i zszedł po schodach. Czekałam aż wyjdzie z domu, a potem wróciłam do pokoju. Jednak kiedy się położyłam zachciało mi się jeść więc musiałam jakoś zejść na dół. Po 10 minutach byłam już w kuchni. Zaczęłam robić sobie kanapki. Gotowe postawiłam na stół, usiadłam i zaczęłam jeść. Przyszła Kathie z Brandonem.
-Jak ty tu zeszłaś sama?
Spytała zdziwiona przyjaciółka.
-No ejj... całkowicie kaleką nie jestem.. Poradziłam sobie.
-Smacznego.
Powiedział uśmiechnięty Brandon.
-dzięki.
Po 5 minutach skończyłam jeść i wstałam, dałam talerzyk i kubek do zmywarki i wolnym krokiem ruszyłam do pokoju.
-Katherine pleasee załatw mi te kule na jutro.
-Okey będą. Już Gadałam z Rebeką i jutro z samego rana ci je przywiezie żebyś mogła iść do szkoły.
-Dziękuje kochana. Brandon nie karz mi się męczyć zanieś mnie. Błagam.
Uśmiechnęłam się z nadzieją. Podszedł do mnie. Wziął na ręce i zaniósł do mojej sypialni.
-dziękuje ci... Szła bym po tych schodach kolejne 10 minut, a tak mam szybciej.
Uśmiechnęłam się- dziękuje już sobie poradzę.
-Nie ma za co. To idę.
Wyszedł z pokoju, zamknęłam się na klucz i poszłam do łazienki, Odwinęłam stopę i weszłam do wanny. Po 20-minutowej kąpieli wyszłam z łazienki, wyciągnęłam czysty bandaż, posmarowałam stopę i ją owinęłam. Strasznie bolała, ale musiałam dać radę. Położyłam się do łóżka i dzisiaj to ja napisałam do Harry'ego:
Odłożyłam telefon i ułożyłam się wygodnie.
                                                                    ~*~
 Rano obudził mnie dzwonek do drzwi. Kathie nie otwierała. Jak ja miałam sobie poradzić? Krzyknęłam. Przyjaciółka usłyszała i poszła otworzyć drzwi. Rebeka przyniosła kule i od razu uciekła. Musiała się przygotować. Kathie przyniosła mi kule do pokoju. Od razu je złapałam i się dźwignęłam.
-Dzięki. jesteś kochana. Bynajmniej mogę iść do szkoły. Ty tez idziesz i dzisiaj będziesz moim kierowcą bo jedziemy autem. Nie dam rady autobusem.
Powiedziałam podchodząc do szafy. Wyciągnęłam ciuchy.
-Okey. to też idę się zbierać.
Odpowiedziała przyjaciółka i wyszła. Ja ruszyłam do łazienki. Przebrałam się, umyłam zęby, uczesałam włosy i wyszłam z łazienki. Zapakowałam torbę na dzisiejsze lekcje, wzięłam ją na ramiona i o kulach ruszyłam w dół. Rutynowo zjadłam śniadanie, a kiedy to zrobiłam Kathie wyjątkowo była już gotowa. Wyszłyśmy z domu, zamknęłyśmy go i wsiadłyśmy do auta stojącego w garagu.. Po 15 minutach byłyśmy pod szkołą. Przyjaciółka pomogła wysiąść mi z auta.
-Dziękuje, ale dalej sobie poradzę. Nie jestem całkowicie tak do końca kaleką. Dam sobie rade już. Zaparkuj gdzieś auto i przyjdź do szkoły.
Powiedziałam ruszając w stronę budynku. Każdy wypytywał co mi jest... Nie chciałam o tym za bardzo gadać. Powiedziałam, że  był lekki wypadek, ale nic mi nie jest. Na szczęście dla mnie lekcja się zaczęła.. Musieliśmy dziś znowu malować na płótnie. Kochałam to, więc od razu zabrałam się do pracy.
_________
Komentujcie. Podoba sie?<3 br="">

Rozdział 6

-Hej.
Powiedziałam uśmiechnięta. Cofnęłam mu kołdrę żeby mógł usiąść.
-No hej piękna. jak się czujesz?
-Harry... Ja skręciłam kostkę, a nie się rozchorowałam.
-haha no tak, a jak kostka?
-Dobrze. A ty co tu robisz? nie masz prób ani koncertów?
Spytałam, wyciągnęłam nogę spod kołdry i usiadłam obok niego.
-yy.. powiedzmy, że nie.
Uśmiechnął się promiennie.
-Powiedzmy? To znaczy, że co?
-No powinienem mieć, ale załatwiłem wszystkim chłopakom wolne.
-specjalnie dla mnie?
-Tak. Musiałem sprawdzić co u ciebie.
-Nie musiałeś. ale dziękuje.
Powiedziałam uśmiechnięta i poprawiłam włosy za uczy. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Popatrzyłam mu w oczy. Szybko uciekłam wzrokiem i patrzyłam na podłogę. Zaczęliśmy rozmawiać, nawet nie wiem kiedy Harry mnie pocałował... Nie tak jak wczoraj... To był pocałunek pełen uczuć i pożądania. Oderwałam się od niego.
-Harry nie obraź się, ale ja nie mogę...
-Masz kogoś?
-Nie. I właśnie o to chodzi, że nie chcę mieć. Wolałabym się zająć moją szkołą, wykształceniem... Jakoś nie mam ochoty na randki i inne takie...
-Też tak mówiłem... Dopóki nie poznałem pewnej dziewczyny...
-Nie... ja mówię całkiem poważnie... możemy się kolegować, ale no raczej nic miedzy nami nie będzie...
-Powiedziałaś raczej... a więc jest szansa...
Spojrzałam na niego i się zaśmiałam...
-Harry ja...
Dalej nie zdążyłam. Loczek ponownie mnie pocałował... nie chciałam odwzajemniać pocałunku, ale nie umiem mu się oprzeć. Po prostu nie potrafię. Tak na mnie działa. Całowaliśmy się chyba z dwie minuty, a później weszła do mojego pokoju przyjaciółka. Oderwaliśmy się od siebie jak poparzeni. Ona tylko na nas spojrzała i udała, że tego nie widziała.
- Chcecie może kawę? Herbatę?
Spytała. Uśmiechnęłam się
-ja poproszę herbaty...
Powiedziałam.
-Mnie też możesz zrobić.
Dodał Harry. Katherine się uśmiechnęła, kiwnęła głową i wyszła z mojego pokoju. Żeby nie zaczynać tematu pocałunku wymyśliłam na poczekaniu
- Możesz mi powiedzieć co ty codziennie robisz pod moim domem? Widziałam wczoraj i przedwczoraj Auto. Nie było to te, którym jechaliśmy wczoraj nad rzekę tylko całkiem inne. Ale dostałam od ciebie smsa. To co robisz pod moim oknem codziennie wieczorem?
Harry spojrzał na mnie zdziwiony tak, jakby nie wiedział o co chodzi.
-Ale ja codziennie wieczorem jestem z chłopakami w domu. Po co miałbym tu stać?
-Nie wiem po co przez to się pytam. Nie widziałam kto tam stał, ale dostałam smsa z twojego numeru. Patrz.
Odblokowałam telefon i pokazałam mu wiadomość. Przeczytał ją zdziwiony. Tą z wczoraj też.
-Caroline to na prawdę nie ja. Telefon wieczorem używać żeby ci napisać dobranoc.
Spojrzałam na niego i odłożyłam telefon.
-To weź mi powiedz kto to...
-Nie wiem, ale masz pewność, że nie ja.
Uśmiechnęłam się.
-Okey..
Próbowałam wstać i załaczyć telewizję. Kostka mnie bolała i nie umiałam. Upadłam na łóżko na Harry'ego.
-Przepraszam.
Powiedziałam i stanęłam na jednej nodze i doskoczyłam do telewizora, wszystko załączyłam i wróciłam na łóżko.
-Na co patrzymy?
Spytałam przerzucając kanały.
-A nie wiem. Może na Obietnica?
-Tak możemy. to dzisiaj leci właśnie.
Załączyłam tvn i odłożyłam pilot. Oparłam plecy o ścianę i patrzyłam uważnie.
_________
Jak się podoba opowiadanie? <3>

Rozdział 5

Wyszłam z łazienki po 45 minutach. Rozwiesiłam ręcznik na grzejniku i położyłam się spać. Mój telefon migał, więc wzięłam go do ręki i zobaczyłam, że ktoś do mnie napisał. Nacisnęłam kopertę i odczytałam wiadomość:
Zaśmiałam się do siebie, kiedy to przeczytałam i postanowiłam mu odpisać.

Odłożyłam telefon i przykryłam się kołdrą. Mogłam się spodziewać, że na odpowiedź długo czekać nie będę. Zobaczyłam, że mi odpisał, więc odczytałam wiadomość.
Nie odpisałam mu. Ułożyłam się wygodnie pod kołdrą i po chwili zasnęłam. Rano obudziłam się o godzinie 7:03 Spojrzałam na zegarek i wyszłam z łóżka. Poszłam uczesać włosy i zrobić makijaż. Po skończonej pracy wyglądałam tak:
Ubrałam się w pierwsze lepsze ciuchy i zeszłam na dół. Poszłam obudzić Kathie, ale nie pukałam. Nigdy tego nie robiłam. Nie spodziewałam się, że jest ona z Brandonem.
-Ojej przepraszam was.
Uśmiechnęłam się i zamknęłam drzwi. Poszłam do kuchni zrobić śniadanie. Zjadłam płatki śniadaniowe, pomyłam po sobie i poszłam do pokoju po torbę. Schodziłam po schodach i nagle upadłam.
-Ała!
Krzyknęłam z bólu. usiadłam na schodach i chwyciłam się za kostkę. Moja przyjaciółka szybko przybiegła zobaczyć co się stało.
-Co ci jest?
Spytała przestraszona.
-Chyba skręciłam kostkę. Boli.
Powiedziałam już ze łzami w oczach. Zawołała Brandona, wziął mnie na ręce i zaniósł na kanapę.  Przyjaciółka przyniosła apteczkę. Ona za bardzo sie na tym nie zna, więc powiedziałam jej jaką maść ma mi przynieść i sama sobie posmarowałam stopę i zawinęłam bandaż.
-I jak boli dalej?
Spytał zaniepokojony przyjaciel.
-No boli...
Powiedziałam bliska płaczu.
-Może pojedziemy do szpitala?
Zaproponowała Kath
-nie no co ty. Ja muszę iść do szkoły.
-Nie pójdziesz z tą nogą.
-To tylko skręcenie.
-Ale cie boli.
-Ojj to załatwię kulę i pójdę...
- To załatw na jutro. dziś nie idziesz.
Powiedziała stanowczo przyjaciółka. Spojrzałam na Branodna zrezygnowanym wzrokiem.
-Brandon powiedz jej coś...
-Ale ona ma racje Carl.
-Ehh.. Znacie kogoś kto mógłby załatwić kule?
-Tak ja ci załatwię, ale dzisiaj nie dam rady.
Powiedziała Kathie.
-okey dzięki. Brandon mógłbyś zanieść mnie do mojego pokoju?
-Tak jasne.
Wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju.
-Dziękuję.
Powiedziałam i rozebrałam kurtkę. Odłożyłam torbę i wyciągnęłam telefon. Weszłam na twittera. Dostalam smsa od Harry'ego i napisałam mu wszystko.
No zgodziłam się. Dzień się ciągnął i ciągnął, ale punktualnie o 17 przyjechał Harry... Kathie go wpuściła i pokazała gdzie jest mój pokój. Siedziałam i opierałam się o poduszkę, na jego widok od razu się uśmiechnęłam.
____________
komentujcie <3 br="">